maj 09 2010

Przepis na prezydenta

Kategoria: słowo na niedzielęMarcin Woźniak @ 18:56

“Wybory w Pol­sce obec­nie prze­prowadza się dla wyboru Prezydenta RP (wybory prezydenc­kie), (…). Za organizację i prze­bieg wyborów odpowiada w Pol­sce Państwowa Komisja Wybor­cza wraz z jej organem wykonaw­czym – Krajowym Biurem Wyborczym.”

(za Wikipedią). Tak jest w teo­rii. Demokratycz­nie. Tym­czasem wybory w prak­tyce wyglądają zupełnie inaczej.

Grupka dzien­nikarzy z telewizji X wybiera swojego (dosłownie!) kan­dydata, telewizja Y — swojego. Aby show nie skończył się nokautem w pierw­szej run­dzie — kan­dydatów musi być dwóch. Nikomu* nie zależy prze­cież na tym, żeby ten cyrk nazywany wyborami zakończył się zbyt szybko — można nieźle przy­robić na reklamach (zwanych nie wiedzieć dlaczego spo­tami), więc tylko idiota nie przeciągałby tego przed­stawienia jak najdłużej. Telewizje mają zaprzyjaźnione mniej­sze stacyjki radiowe i telewizyjne, które z pokorą “łykają” narzucone z góry wyniki sondaży, spekulacji i wróżenia z gwiazd. Przez wszyst­kie przy­padki odmienia się dwa nazwiska, reszta ma robić za tło — wyborcy ma się wydawać, że wszystko jest po demokratycz­nemu. Oczywiście każdemu zapali się w końcu światełko, że tak naprawdę warto głosować na jed­nego z dwóch, bo reszta “i tak nie ma szans”.
Roześmiany Bronek i “po trupach do celu” Jarek mogliby pal­cem nie kiwnąć — media ich wybrały i tyle. Reszta natomiast, choćby miała naj­lep­sze kiełbasy wybor­cze, nie będzie miała szansy aby wyborcy tę kiełbasę przy­naj­mniej powąchali.
Jeśli przed drugą turą media nie dogadają się ws. wspól­nego kan­dydata — będzie chaotyczna walka na noże, publiczne pranie brudów i teczek, pod­pieranie się Smoleńskiem — jed­nym słowem rywalizacja na poziomie dwóch bloker­sów. Ludzie się zmęczą, do urn pójdą nie­liczni, a wygra ten, który mniej razy da się sprowokować, czyli Bronek. 

Aby wybory były uczciwe i naprawdę demokratyczne wystarczą dwa posunięcia:

  • Wyłączyć możliwość kupowania czasu antenowego, spo­tów, bil­bor­dów i innych form reklamy kan­dydatów skutecz­nie — wyrówna się szanse bar­dzo bogatych i bogatych (gołodupiec prezyden­tem nie zostanie, nie oszukujmy się) 
  • Zakazać publikowania wyników sondaży — unik­nie się sugerowania ludziom któregokol­wiek ze startujących. 

Po jaką cholerę ta cała szopka? TVN potrafi zor­ganizować ‘You can dance’, jakaś inna stacja (Pol­sat?) ‘Idola’, TVP też ma (miała?) chociażby ‘Jed­nego z dziesięciu’ — czy tak trudno dać równe szanse wszyst­kim kan­dydatom? Nie chodzi o to żeby Napieral­ski tańczył rumbę z Senyszyn czy aby Olechow­ski śpiewał Franka Sinatrę. Ale niech pokażą, że mają pomysł i że się nadają! Nawet niech będzie jakieś jury (poprzez analogię do wspo­mnianych programów), niech sobie siądzie Olej­nik obok Pudziana, Kononowicza i Rubika! Niech robią show, naciskają przy­ciski, pod­noszą tabliczki czy łapią się za głowy. Ludziom się spodoba i *sami* po kilku przed­stawieniach wybiorą *swojego* faworyta!
Założę się, że po takich kon­fron­tacjach Komorow­ski mógłby zostać najwyżej wój­tem w Wil­kowyjach a Kaczyński kustoszem. Na Wawelu. 

Popularność: 5% [?]

Podobne wpisy:

  • Brak podobnych notek.

kwi 13 2010

…zróbmy więc żałobę jakiej nie przeżył nikt…

Kategoria: bez kategoriiMarcin Woźniak @ 23:30

Każda nacja ma swoje tragedie. Jed­nym trafiają się małe nieszczęścia, inni regular­nie cały świat się wali. Trudno doszukiwać się w tym wszyst­kim sprawiedliwości bożej czy jakiej­kol­wiek innej nad­przyrodzonej — ot nie­zbyt udane zbiegi okoliczności, skumulowany przy­padek, głupota ludzka. Wzięło i dopadło to było ludzi, którzy mar­tyrologię dziedziczą od dziesiątek pokoleń i ślepo się w niej taplają, jak tylko pojawi się jakiś pretekst.
Nieżyjący prezydent uwiel­biał żałoby. Autobus w przepaści, wypadek na budowie czy pożar w hotelu wystarczyły aby opuścić flagę do połowy masztu. Nie było to bez­celowe — Leszek głupi nie był, dobrze wiedział o zamiłowaniu do cier­pien­nic­twa wśród narodu, który go wybrał. Nie zarzucam mu braku tzw. serca czy tego, że kierował się wyrachowaniem i interesem własnym wyłącznie. Świet­nie przy­gotował grunt pod żałobę — o ironio — po sobie samym.
Pol­ska jest krajem rzekomo katolic­kim. Szacunek dla zmarłych należy się każdemu, niezależnie czy jest prezyden­tem, który nieszczęśliwie nie wylądował czy bez­dom­nym, który zamarzł na ławce w parku. Trudno się z tym nie zgodzić. Trudno nie zgodzić się rów­nież tym, że osoba publiczna ma więcej “znajomych” i więcej ludzi w jakiś spo­sób się z nią iden­tyfikuje. Nie oczekuję, że fakt tragicz­nej śmierci urzędującego będzie bez echa. Kto chce niech sobie pali świeczki, modli się, płacze. Każdy ma prawo do przeżywania tegoż wydarzenia “po swojemu”, każdy ma własne sumienie prze­cież.
Od sobot­niego poranka minęło osiemdziesiąt godzin. Statystycz­nie każdy miał co naj­mniej osiem na przemyślenia, żałobę, wspo­mnienia etc. I wystar­czy każdemu, ze spo­rym zapasem nawet. Prze­znaczenie większej ilości czasu sprawia, że ludziom zaczyna odbijać. Zaczyna się ślepy wyścig, kto lepiej, kto bar­dziej, kto szyb­ciej, kto głośniej. Msze, kazania, zniczo-palenie — okej. Kon­dukty żałobny numer jeden, numer dwa (ciekawe ile ich jesz­cze będzie?), nocne czuwania przy księgach kon­dolen­cyj­nych. W telewizji nic, w radiu — nic, Inter­net czarno-biały. Nosz kurwa! Chcemy więcej! Pochowajmy Kaczyńskich na Wawelu! Albo nie — serce na Wawelu, głowa w Smoleńsku, reszta na Powązkach, lewą dłoń wstawmy w gablotę, prawą Putinowi, niech ma w podzięce. Wydajmy dwadzieścia milionów na pokazówkę, bo kto bogatemu (?) zabroni żałoby?! Co by tu jesz­cze.. Aaaaa! Stadion Narodowy! Niech będzie Kaczyńskiego. Później beatyfikacja, pomniki w brązie?
Żałoba ma trwać tydzień. Bite siedem dni. Na półmetku mam wrażenie, że mózgi w Pol­sce zostały wyłączone. Jakby nie mieli większych zmar­twień, nie mieli czym się zająć czy chcieli naj­zwyczaj­niej zabłysnąć. Jestem w stanie zro­zumieć wywieszanie flag w instytucjach publicz­nych, ale świeczki w oknach z fot­kami prezia to już żenada. Nikt nawet nie pomyśli aby chociaż na moment zatrzymać tę szopkę, bo zabrnęła za daleko. Cała para idzie w gwiz­dek, który roz­dmuchuje i roz­drapuje, za chwilę to wszystko zmieni się w przepełnione agresją szukanie i piętnowanie win­nych. A wcale nie zdziwię się jeśli za miesiąc okaże się, że cała katastrofa była niczym innym jak ludobój­stwem z inicjatywy naszego opłakiwanego przy­wódcy, który będzie już wtedy miał wszyst­kie możliwe ordery i wyróżnienia. Nie do końca w to wierzę żeby taka “prawda” światło dzien­nie ujrzała, bo wtedy historycy musieliby włożyć tego człowieka gdzieś między Hitlera a Jaruzelskiego…

Popularność: 9% [?]

Tags: , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:


gru 05 2009

Przepis

Kategoria: dialogiMarcin Woźniak @ 21:00

Coraz częściej zmuszonym rozważać założenie osob­nego bloga, czegoś na wzór tego.
Dlaczegóż? Poniewóż szkoda żeby kwiatki nie­które przeminęły z wiatrem, o.

[telefonicz­nie]

D: jesteś w domu? zostawiłam prze­pis w kuchni..
Ja: nie, będę później
D: jak będziesz to prze­pisz mi na gg co potrzeba w tym prze­pisie
Ja: yyyy..
[zaczynam wierzyć, że śnię…]
Ja: skąd miałaś ten prze­pis? [ironicz­nie do bólu]
D: z intern… kurwa! cześć!
[sygnał rozłączenia]

Popularność: 18% [?]

Tags: , , , , ,

Podobne wpisy:


lis 02 2009

Krokodyle łzy śledzia

Kategoria: mONdrości RZyciowe, wykopkiMarcin Woźniak @ 23:13

Wydawało mi się, że kobiety wiodą prym w pisaniu o tym jak to spodnie je pogrubiają a fryzura postarza. Tym­czasem dzięki wykopowi trafiłem na bloga trzydziestojed­nolet­niego śledzia, her­ringa nawet — po pol­sku najwyraźniej brzmiało zbyt pospolicie. Nie będę pisał, że śledziu jest mistrzem na digar­cie, ma tam cztery DD, bo nie o to chodzi. Człowiek ów najwyraźniej mózg stracił od gier video, bo postanowił napisać jak to zły bank “wyruchał go jego własnymi jajami”, jak to zwykł mawiać Andrzej Gie. Oczywiście odwrócił kota ogonem, zrobił z siebie ofiarę spisku a sytuację określił skurwysyństwem. Rzucił toto chłopaczyna na wykop, zakładając że głupi lud to kupi i stanie się wkrótce dla PKO tym, kim jest Kominek dla Dr. Oet­kera. Oczywiście nie pomylił się — lwią część użytkowników wykopu stanowią nie­douczone małolaty, które gotowe są uwierzyć w każdą brednię, jeśli tylko odpowied­nio ubierze się ją w słowa.
Zadałem sobie trudu — “przetłumaczyłem” tenże wpis na wersję dla idiotów. Zapewne mało kto to prze­czyta, bo nie będę latał z lin­kiem po wykopie. Poniższy tekst jest — nie­stety — odzwier­ciedleniem poziomu statystycz­nego pol­skiego “ynternałty”.

“Kiedy moja dupa skończyła budę i napisała maturę, założyła sobie konto. Takie praw­dziwe, na praw­dziwe pieniądze, w praw­dziwym banku. Psiapsiółki mówiły, że takie konto jest zajefajne, więc co miała nie założyć, szczegól­nie jeśli w zestawie była dodat­kowa kasiora na prze­pier­dolenie, którą nazywali — nie wiedzieć czemu — kredytem. Zanim spierdoliliśmy do Dojcz­landu, zrobiła se dostęp onlajn, coby mogła pod­niecać się złotówkami w każdej chwili ze swojego lap­topika. Konto było bar­dziej zajebiste od mojego, bo potrafiło SAMO (!) prze­liczać PeeLeNy na ojrasy. Stwierdziłem, że to super sprawa i przelałem całą kasiorę na konto Aśki. Konta w zagranicz­nym banku zakładać nie będę prze­cież, bo nie ogar­niam tych prze­licz­ników i takich tam. W Hal­loween moja dziunia skończyła 26 lat i wtedy ten pier­dolony bank ukradł caaałe pieniądze! Zablokowali, tłumacząc się, że umowa się skończyła i do czasu pod­pisania jakiegoś dodatku nie odblokują. Chuj mnie jasny strzelił! To ja mam zapier­dalać do Pol­ski?! Ja prze­cież jestem Śledziu, bank sam do mnie powinien przyjść, na kolanach! Całą kartę sobie wydzwoniłem przez to czekanie na telefonie, nie będę prze­cież do kiosku zapier­dalał po nie­miec­kiego prepaida, bo jestem Śledziu a nie jakiś tam emigrant.
Te złamane kutasy nawet mi nie powiedziały, że Aśka będzie miała w tym roku urodziny! Zamiast wysłać kwiaty i kilka stówek to oni coś o umowie pier­dolą, której Aśka nie czytała, bo prze­cież kazali pod­pisywać a nie czytać. A ja w ogóle w dupie to mam, bo jestem śledziu i nie czytam głupot — ja rysuję komiksy i chuj.
Jesteśmy w czar­nej dupie. Nie ma na żarcie, nie ma za co zapłacić na kwadrat i pew­nie niedługo to mi nawet inter­net i prąd odłączą! Pierdolę — jak wrócę do Pol­ski to założę sobie konto gdzie indziej, na pewno będzie lep­sze! I laska też zlikwiduje! I oboje będziemy opluwać PKO za umowy, bo są chujowe i.. chuj.
A teraz, ziomy, dawać to na wykop, kurwa! Bo mnie wychujali i niech świat o tym wie jakim jestem frajerem.”

PS. Nie znam śledzia. Może być posłem, osłem czy innym celebrytą. Dla mnie jest idiotą, który naj­pierw strzela sobie w stopę a później się dziwi, że boli.

Popularność: 24% [?]

Tags: , , , , , , , ,

Podobne wpisy:


paź 27 2009

Fotki z telefonu — the best of

Kategoria: z fotkamiMarcin Woźniak @ 23:45

Co jakiś czas warto przej­rzeć “znaleziska” uwiecz­nione telefonem w różnych miej­scach:)

Popularność: 18% [?]

Tags: , ,

Podobne wpisy:


wrz 19 2009

Fotoblog i kryzys

Kategoria: organizacyjneMarcin Woźniak @ 10:20

Posucha wakacyjna trwa w naj­lep­sze. 37 (słownie: trzydzieści siedem) rozpoczętych wpisów i każdy trudno dokończyć. [usprawiedliwiłem się]
Lans na digar­cie zakończyłem, przenosząc swą snobistyczną “tfur­czość” fotograficzną na nowego fotobloga.
Liczę, że praw­dziwi fani praw­dziwe fanki pomogą mi prze­trwać blogowy kryzys. Niniej­szym otwieram się na propozycje ;-)

Popularność: 25% [?]

Tags: , , , , , ,

Podobne wpisy:


lip 30 2009

Gomez.pl, Ty PIZDO!

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 16:02

Chciałem dziś napisać coś innego, ale zmieniłem zdanie przez mailing z pojebanego sklepu gomez.pl. Dur­nowatych reklam sklepu ze szmatami i butami nigdy sobie nie życzyłem a te chuje mnie spamują, bo kupiłem coś u nich kiedyś przez allegro.
Swoim zwyczajem polazłem pew­nego pięknego dnia (dobre dwa lata temu) do jakiegoś zwykłego, murowanego sklepu z koszulami bez zamiaru kupienia czegokol­wiek. Nie pamiętam z kim byłem, ale owa nie­wiasta przekonywała mnie do zakupu czegośtam. Oczywiście nie kupiłem, bo wydawało mi się za drogo (rzekomo skąpy jestem;p). Kiedy zupełnie przy­pad­kiem znalazłem dokładnie to samo na allegro tańsze o 30% — kupiłem. Zapłaciłem, przyszło, ładnie pięknie. Koszulę mam do dziś i nie mam do niej zastrzeżeń poza jed­nym — bez­nadziej­nie się pra­suje. Wystawiłem pozytyw­nego kom­cia na allegro i uznałem, że sprawa zakończona, zamknięta, over. Wtedy zaczęło się spamowanie: co 1 – 2 tyg. info o nowych produk­tach, obniżce przed– lub posezonowej, chuje-muje, dzikie węże. Po dziesiątym chyba mailu odpisałem grzecz­nie żeby skasowali mój adres z listy, bo nie interesują mnie ich promocje. W odpowiedzi przy­szedł… kolejny mailing za kilka dni. Takich próśb, gróźb i innych napisałem chyba z pięć. Ostat­nio (za karę?) każda nie­chciana reklama zaczęła przy­chodzić w dwóch iden­tycz­nych kopiach. Oczywiście na swojej stronie mają politykę prywatności, w której to szum­nie piszą, że mam prawo do możliwości modyfikacji swoich danych. Oprócz tego kłamią, że infor­mują o promocjach jeśli Klient wyrazi na to zgodę. Zgody nigdy nie wyrażałem, nie mam konta na stronie gomez.pl, więc nawet nie mogę w żaden spo­sób maila zmienić, wypisać się czy cokol­wiek. Sklep ów ma w dupie Klien­tów, jest nachalny, nie reaguje na kom­plet­nie żadne wiadomości (o ile nie są zamówieniem). 

Najwyraźniej każdy powinien mieć swojego dr Oet­kera, moim jest sklep GOMEZ z Poznania.

Popularność: 30% [?]

Tags: , , , , , , , ,

Podobne wpisy:


lip 18 2009

Jak NIE ubierać się w lecie

Kategoria: bez kategoriiMarcin Woźniak @ 15:59

Nie­zmien­nie od lat kilku obser­wuję ludzi obcych i mniej obcych pod kątem m.in. stroju. O ile jesz­cze w miesiącach, w których tem­peratura nie prze­kracza 20°C jest “w miarę”, to praw­dziwe dramaty ubraniowe roz­grywają się na ulicach i plażach kiedy zaczyna “grzać”.

Panowie
Faceci nie popełniają tylu ubraniowych wykroczeń, więc od nich zacznę. Absolutny hit to skar­petki. Sandały, klapki czy japonki (!) w połączeniu ze skar­petami to widok żenujący. Nie skąd u nie­których sam­ców takie zamiłowanie do ubierania tego kawałka materiału na stopy, ale jestem prze­konany, że owa grupa w skar­pet­kach rów­nież sypia i seks uprawia. Koszule i T-shirty to kolejne pole do popisu dla panów. Jak już macie gąszcz włosów na klacie to, do cholery, niech Wam to nie wystaje spod rozpiętego kołnierzyka! Włosy na ramionach i plecach to nie powód żeby je eks­ponować spod koszulki bez rękawów. Jeśli macie bęben tak wielki, że koszulka go nie zakrywa to kup­cie sobie większą/dłuższą, bo widok sadła wystającego spod t-shirta jest rów­nie obleśny jak pokazywanie spo­conego “rowa” znad opadających gaci.

Panie
Tutaj jest taka masakra, że nie wiem od czego zacząć. Buty to chyba coś, co kobieta mimo wszystko dobierze sobie naj­lepiej. Nikt poza Nelly Rokitą nie ubierze skar­petek frotte do szpilek, chociaż kozaczki w lipcu też widywałem. Spodnie dobierz­cie do swojego wieku i postury a jak już musicie/chcecie pokazać nogi to je przy­naj­mniej ogol­cie i sym­bolicz­nie opal­cie. Jak chcecie bar­dzo prześwitujące, białe gacie to kup­cie sobie jakieś białe majty, które nie będą pod nimi wyglądały idiotycz­nie i obleśnie. Camel­toe nie­koniecz­nie jest sek­sowny a już na pewno nie wygląda dobrze na ulicy. Stringi wystające znad spodni czy spód­nicy są trendy najwyżej na wiej­skich dys­kotekach i na pewno nikogo na to nie wyrwiecie. Nagmin­nie nosicie za małe staniki, cycki się wam “wylewają” górą.. Jeśli macie małe cycki to nie ściskaj­cie ich stanikami na siłę, bo większe wydadzą się najwyżej wam i małej ilości facetów. I, do cholery, ubieraj­cie się odpowied­nio do swojej budowy! Absolut­nie każda kobieta może ubrać się tak, żeby wyglądać dobrze, sek­sow­nie itd. A jak wciśniecie się w bluzkę o dwa roz­miary za małą albo pokażecie swoje patykowate nogi łącznie z płaskimi pośladkami to nie dziw­cie się, że ludzie będą na was zwracać uwagę.. pukając się w czoło.

Popularność: 31% [?]

Tags: , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:


lip 14 2009

Ekodebilizm

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 22:03

Ekolog to świr. Każdy, niezależnie od narodowości, wyznania czy koloru skóry. Prędzej czy później taki człek wpada na pomysł ratowania świata od samozagłady. Oczywiście ilu ekologów — tyle pomysłów. Jak już taki ekolożyna coś sobie wyduma to zaczyna badania, których wynik przy pomocy przy­dupasów naciągnie i tak do swojej teo­rii. Skutki działań tychże ludzi widoczne są wszędzie. General­nie im taki eko-freak ma więcej przyklaskujących kolegów, tym większy zasięg jego tez. Wiej­ski ekolog zabroni wywożenia szamba pod las i wypalania ścier­nisk a małomiasteczkowy nie pozwoli deptać traw­ników czy wycinać drzew. Naj­gorzej gdy ‘ekol’ tak swoim ziom­kom w móżdżkach poprzew­raca, że wierzy mu duża grupa ludzi. Kiedy ktoś ma pomysł jak na takiej “ekologii” zarobić to mamy do czynienia z masakrą.
Sztan­darowym “produk­tem” ekodziwadeł jest tzw. globalne ocieplenie. Śred­nia tem­peratura na powierzchni ziemi wzrosła o 0,74°C w ciągu stu lat. Zakładając, że przez połowę tego okresu mierzono ciepłotę niedokładnymi, starymi ter­mometrami to rzeczywisty wzrost był na poziomie 0,3°C. Wymyślono sobie, że to straszne, wmówiono, że w takim tem­pie ocieplenia wkrótce się usmażymy, zaleje nas topniejący lodowiec i wszyscy zginiemy. Głupi lud to kupił, uwierzył tym śmiesz­nym wykresikom a tzw. rządzący podjęli decyzję, że trzeba pom­pować miliony dolców we wszystko, co może zatrzymać wzrost tem­peratury. Rozpoczęła się walka z fabrykami, aerozolami, samo­chodami i wszyst­kim, co produkuje CO2. Lawina pogoni za kasą (nazywana walką z global­nym ociepleniem) ruszyła i nie zatrzymał jej nawet dowód na to, że krowa rocz­nie produkuje więcej bar­dziej szkodliwego metanu niż przeciętny samo­chód dwutlenku węgla. Prze­cież nikt krowom, owcom czy kozom fil­trów na dupy nie pozakłada, ani pier­dzieć nie zabroni, więc lepiej próbować w inny spo­sób. DojebaćDołożyć ludziom podat­ków i opłat z ‘eko’ w nazwie to prze­cież łatwiej­sze a i kasa z tego niezła…
Drugi, rów­nie idiotyczny “wynalazek” ekologów to tzw. zagrożone gatunki. Zdechnąć mogą kurew­sko bar­dzo istotne bak­terie na Antark­tydzie, uschnąć stulet­nie drzewa w Kamerunie i wyginąć kuropatwopodobne ptaszyska w Polinezji Fran­cuskiej. Co z tego, że odkrywanych jest codzien­nie po kilka nowych gatun­ków i to odkrywanie trwać będzie jesz­cze przez tysiąc lat? Lepiej robić dur­nowate rezer­waty, głaskać jebane pier­dolone przeklęte glonopodobne roślinki niż dać głodnemu człowiekowi zjeść. Jeśli w jakimś idiotycz­nym parku narodowym chroniony robak zżera chroniony dąb — czyją stronę będziecie trzymać, drodzy ekomaniacy?
Podob­nie te wszyst­kie zapchlone psy i koty zamiast do schronisk powinni pakować w kon­tener i wywozić do Afryki na regularne uboje lub eks­por­tować jako mrożonki. Nie­humanitarne? Chuja Gówno a nie nie­humanitarne! Humanitarny znaczy ludzki a jeśli człowiek może wpier­dolić zjeść sierściucha to niech go zeżre, skoro w tzw. lep­szym świecie ludzie wyjebali zwierzaki jak śmieci.
Nie chce mi się wymieniać kolej­nych ekoab­sur­dów. Nie obchodzi mnie, że za sto lat moje ew. wnuki będą miały zimę cieplejszą o dwa stop­nie ani to, że nigdy nie zobaczą na żywo stonki ziem­niaczanej, siekieratki czy nawet kan­gura. Po cholerę mamy pakować swoje ciężko zarabiane pieniądze na coś, co i tak nie ma znaczenia ani dla nas ani dla pięciu kolej­nych pokoleń? Pier­dol­nij­cie Uderz­cie się w głowę, drodzy ekolodzy! Zaj­mij­cie się czymś bar­dziej pożytecznym niż wmawianie ludziom bzdur z palca wyssanych i roz­dmuchiwania ich do rangi global­nej katastrofy.

(Z bólem, bo z bólem, ale wykreśliłem brzyd­kie słowa. Prze­praszam, kurwa, że ich używam, ale się czasami denerwuję)

Popularność: 30% [?]

Tags: , , , , , , ,

Podobne wpisy:


cze 27 2009

Jacko i kult trupów

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 12:54

“Maj­kel is dead, oł maj gaaad!!” to bez­sprzecz­nie wiadomość dnia. Wiadomość podobno szokująca, która na wszyst­kich fanów spadła jak grom z jasnego nieba a na ludzi jak baba z wozu. 

Jak ktoś znany kopie w kalen­darz to zapala się jakieś dziwne światełko człowiekom bezmyślnym (celowo nie nazywam ich ludźmi). Jak pan papież wziął i umarł to był płacz i zgrzytanie zębów. Że koniec świata, że taki był wspaniały itd. Maj­kel to taki muzyczny papież, więc historia się powtarza. Jest okazja do ustawienia sobie “świeczki” w opisie, zmiany obrazka na naszej-klasie, dołączania do fanc­lubów na facebooku i słuchania MJ, wspominania jaki był “fspaniały” itd. Do “starego” Maj­kela nic nie mam, ale człowiek ów powinien siedzieć w psychiatryku od dziesięciu lat. Żyłby sobie jako roślinka długo i szczęśliwie. Z artystycz­nego punktu widzenia człowiek ów był bladym cieniem samego siebie sprzed lat. Lament, a właściwie współczucie, powinni fani roz­począć dawno temu gdyby mieli chociaż trochę bar­dziej rozwinięte mózgi. Rozumiem, że dzieciaki mogą kochać pokemony, ale dorośli, którzy na muzyce Jacko się wychowali mają często trzydziestkę na karku i w dal­szym ciągu brak u nich odrobiny krytyki.
Jack­son zmarł i dopiero teraz “fani” go dostrzegli. Właściwie w jego przy­padku był to jedyny spo­sób na zwrócenie uwagi, bo pew­nie przez najbliższe lata jedynymi wieściami z życia “króla” byłyby infor­macje o zasłabnięciu, długach, pedofilii i odpadających członkach.
Kto teraz musi umrzeć żeby poruszyć całym światem? Nie ma takiej osoby! Madonna trzyma się dobrze, Pele i Maradona też jesz­cze pociągną, zgon królowej brytyj­skiej nikogo nie ruszy poza Brytyj­czykami. Na szczęście w kraju nad Wisłą żałoby narodowe i pośmiertne “opłakiwanie” jest bar­dziej modne niż gdziekol­wiek indziej, więc na kolejny lament narodowy niedługo trzeba będzie czekać. 

Popularność: 28% [?]

Tags: , , , , , , ,

Podobne wpisy:


Następna strona »