Wieść o “zaciążeniu” powoduje u rodziców płci obojga dziwną reakcję. Łańcuchową niestety, która kończy się (o ile w ogóle) w momencie kiedy dzieciak do szkoły pójdzie. Miałem wątpliwą przyjemność przyglądać się z dosyć bliska kilku takim przypadkom.
Zaczyna się od radości. Udawanej czy nie — mniejsza z tym. Później bierze się ślub, bo “wypada”. Brak mi słów żeby opisać jak wygląda kobieta z brzuchem w białej sukni. Później jest czytanie książek, gazet, idiotycznych portali, porad i słuchanie rad znajomych. Oczywiście ile osób — tyle różnych odmian wzoru idealnego rodzica, którym oczywiście każdy być chce. Ba — musi. Kończy się to tym, że jeszcze przed urodzeniem dziecka kupić trzeba co najmniej trzy wózki, dwie wanienki, nowy samochód, zapas pieluch, milion zabawek, zadbać o dwie nianie, nauczycielkę języka obcego i ani przez chwilę nie pomyśleć rozsądnie. Nie wiem po jaką cholerę dziecku mata edukacyjna, rondo kąpielowe czy mikrofalowy sterylizator. Później jeden lekarz postraszy, że dziecko umrze jeśli nie dostanie szczepionki przeciw czemuś-tam a kolejny powie, że tylko idiotka podaje dziecku mleko.
Szczerze wątpię, że dzięki tym wszystkim cudom dzieci wyrosną na zdrowsze, mądrzejsze i ładniejsze. Wydaje mi się, że za moich czasów wystarczyło łóżeczko, smoczek, butelka i dobre chęci. Teraz “wystarczy” kilka.. tysięcy. Złotych oczywiście.
Brzydzę się dziećmi. Brzydzę się przeżywaniem postępów w rozwoju i przechwalaniem się tym (“a moja córka dziś zrobiła taaaką dużą kupę, która pachniała fiołkami!”). Mam dosyć słuchania, że mały Jaś powiedział “tata” a Małgosi wyrósł ząbek.
Drodzy (szczególnie początkujący) rodzice! W dupie mam Wasze dzieci. Nie mam zamiaru mówić, że są ładne i podobne do taty/mamy/sąsiada ani słuchać Waszych przechwałek dot. wczorajszego wyrazu twarzy dzieciaka podczas kąpieli. Macie dziecko — miejcie sobie! Tylko nie wyłączajcie mózgu z jego powodu.
Popularność: 16% [?]
Tags: absurd, dziecko, zabawki