monogamia? nie, dziękuję.
Wrzesień 24, 2008 at 21:05 , by Marcin Woźniak
Wiem kto wmówił ludziom, że są powinni być monogamiczni i całe życie spędzić z jedną osobą. Najlepiej brać ślub, robić duuużo dzieci i do nieba z kopytami polecieć. Tak mówią w kościołach a jak mówią w kościołach to mają rację.
Na monogamię jestem zbyt młody? Mam wypaczone sumienie albo nie mam go wcale? A może to tylko wynik zawyżonego testosteronu, skłonności hedonistycznych i rzekomych kompleksów?
Życie jest zbyt krótkie żeby je spędzać z jedną osobą. Jakieś tam motylki, biedronki, króliki czy inne zwierzaki niech sobie będą cały żywot z tym samym przedstawicielem swego gatunku płci przeciwnej. Ja (pośmiertnie) dobrowolnie poddam się karze jeśli sposób postępowania z osobami płci przeciwnej jest nieodpowiedni, grzeszny i godny potępienia. Nagrody odbiorę sobie za życia. W naturze
W kategorii:
mONdrości RZyciowe
Tagi: absurd, religia, seks, sumienie, wiara,
Możesz śledzić komentarze do tego wpisu via RSS
kuciu
25 września 2008 11:08
Wydaje mi się, że to wcale nie jest kwestia wmawiania sobie/innym monogamii. Kiedy jest się zakochanym, to nie czuje się potrzeby bzykania wszystkiego dookoła. Wtedy wystarcza Ci ta jedna osoba. Chcesz być z nią cały czas i nie masz ochoty się nią dzielić z innymi. Byłeś kiedyś zakochany? Chciałeś się dzielić? Myślałeś wtedy o innych?
Wydaje mi się, że kościół ma tutaj niewiele do gadania, to jest głęboko w nas, obojętnie co by tam książulek wygadywał w kazaniu
Luca
26 września 2008 13:23
coś w tym jest, ale tylko częściowo. Najdłuższy okres, kiedy nie interesowali mnie inni mężczyźni (poza “moim”) to półtora roku.. Czyli maksymalny okres stanu zakochania, wg psychologów…