paź 31 2008

wiejskie dzieci — lepsze dzieci?

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 10:57

Przez ~20 lat z mniej­szymi prze­rwami mieszkałem na wsi. Dla większości — małomiasteczkowych szczegól­nie — ludzi wychowanych w betonowych klat­kach to obciach mieszkać na wiosce. Bo na wsi śmier­dzi, miesz­kają tam same ‘wieśniaki’ (synonim tępaków, idiotów) i general­nie bieda, że aż pisz­czy.
Moje, jakże subiek­tywne, zdanie jest zupełnie inne. Wiej­skie dzieci są lepiej przy­gotowane do tzw. życia niż ich miej­scy rówieśnicy. Każde wiej­skie dziecko wie, że mleko nie bierze się z kar­toników a pszenica nie rośnie na drzewach. Nie­letni blokersi jeśli widzieli krowę to najwyżej w zoo, nie wiedzą czym różni się siano od słomy ani nie mają pojęcia jak smakują kradzione z drzewa jabłka czy truskawki sąsiada :wink: Fakt, że krowy nigdy w domu nie miałem (najwyżej kota), ale u babci miałem okazję z bliska doświadczyć wszyst­kich stricte rol­niczych procesów. Zbieranie ziem­niaków, dojenie krów, świniobicie czy żniwa to dla kolej­nych pokoleń wychowywanych w miastach słowa obce, które kojarzą z średniowieczem. Tak, to prawda, że często dzieci ze wsi były raz w War­szawie (na wycieczce szkol­nej w pod­stawówce), dwa razy jechały tram­wajem (na tej samej wycieczce) a Inter­net kojarzy im się z naszą-klasą i por­nostronami (podob­nie sądzi Jarek, brat miłościwie nam panującego króla prezydenta). Prawdą jest też to, że pracując w mieście można zarobić a na wsi można najwyżej zarobić się. Za to wiedzą o życiu szeroko pojętym biją na głowę miej­skich domorosłych wykształciuchów z trzema fakul­tetami i milionem na koncie.

Popularność: 14% [?]

Tags: , , , , ,

Podobne wpisy:


paź 28 2008

supermarketowy wynalazek

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 20:19

Jestem fanem wszelakich sklepów wiel­kopowierzch­niowych zwanych potocz­nie [prefix]marketami. Odwiedzam właściwie wszyst­kie, jakie ist­nieją i ciągle wyciągam nowe wnioski dotyczące kupujących i oglądających. Jak­bym zaczął spisywać te wszyst­kie obser­wacje to pew­nie mógłbym książkę napisać :wink: W sumie nie jest specjal­nie trudno określić co za chwilę wrzuci do koszyka student, co matka z wóz­kiem a co emeryt o charak­terystycz­nym zapachu. Ale nie o tym (to miał być wstęp, ale nieco mi się roz­wlekł).
Tytułowy wynalazek to coś, na co wpadłem zupełnie nie­dawno pod­czas odwiedzin w którymś z [prefix]marketów — inteligentny wózek wyposażony w ekran LCD i lokalizator, umożliwiający określenie, w którym miej­scu sklepu się znaj­duje. Przed wejściem do sklepu wpisujemy (albo kopiujemy z komórki) listę potrzeb­nych artykułów, wyświetla się trasa i jak w nawigacji samo­chodowej jesteśmy prowadzeni od półki do półki a na końcu do kasy z naj­mniejszą kolejką. Od razu możemy wprowadzić jaką kwotę chcemy wydać, dzięki czemu wózek dobierze za nas towary o takich cenach abyśmy się zmieścili. Jakiż to prosty wynalazek i jak bar­dzo ułatwiłby życie. Oszczędzilibyśmy czas (nie biegamy między półkami w poszukiwaniu towaru, chodzimy naj­krótszą trasą i stoimy zawsze w naj­krót­szej kolejce) i pieniądze (kupujemy to, co chcemy a nie milion nie­po­trzeb­nych rzeczy z promocji, od razu wiemy ile zapłacimy).
Zdaję sobie sprawę, że takie uprosz­czenie mogłoby kobietom do gustu nie przypaść, ale prze­cież można dodać opcję ‘Pokaż promocje’ czy ‘Chcę tylko oglądać’ (nie wiem czy sklepy zgodzą się na drugą opcję :smile: ).
Musiałem opisać to na blogu — w razie czego będę miał podkładkę za kilka lat, że to ja pierw­szy na to wpadłem :wink:

Popularność: 15% [?]

Tags: , , , , , , , ,

Podobne wpisy:


paź 27 2008

tak, nudzę się!

Kategoria: bez kategoriiMarcin Woźniak @ 22:03

Szanowni Państwo,

Prowokacje — prowokacjami, MONdrości RZyciowe — mądrościami, ale ileż można błyszczeć pseudoin­teligencją? Czasami trzeba zejść na ziemię! Czasami nie dostrzega się tych delikat­nych sugestii ze strony prze­znaczenia lub nie łapie się aluzji.
Dziś po raz pierw­szy od ponad roku byłem zmuszony zrezygnować z cotygo­dniowego món­dialu z przy­czyn — o zgrozo! — zdrowotnych. W zeszły poniedziałek załatwiłem się na dobre, gipsu nie ma, ale nie jest zajebiście. Nie mam zamiaru mar­nować miej­sca na raporty dot. mojego stanu zdrowia (fizycz­nego, bo psychiczne już dawno wymknęło się z jakich­kol­wiek ram). Chociaż taki opis mógłby być przy­datny — wtedy zamiast po raz n-ty odpowiadać na pytanie “jak noga?” mógłbym wklejać linka :razz: Owo nade­rwanie stawu skokowego ze skręceniem tegoż delikatną sugestią jest niewątpliwie abym zbyt wysoko pod­skakiwać nie próbował. Z trudem przy­chodzi mi pokorne podejście do rzeczywistości (no co, młodzieńcza natura ciągle!), jed­nak niniej­szym oświadczam, że będę mniej pyskował przy­naj­mniej. O.
A tak w ogóle to siedzenie bez­czynne mnie wykańcza. Ileż można oglądać jutjuba, naszą-klasę grać w diablo czy czytać gazetę ? Zupełnie szczerze poszedłbym do tej pracy już! 

Popularność: 16% [?]

Tags: , , , , , ,

Podobne wpisy:


paź 26 2008

kobieta — człowiek drugiego gatunku

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 11:09

Słaba płeć. Ten frazeologizm mówi wszystko. Nie wiem czy autorem jest jakiś szowinista czy kom­plet­nie nie­samodzielna nie­wiasta. Znaczenia to i tak nie ma żadnego. Dodanie do powyższego “a jed­nak naj­moc­niej­sza” brzmi kokieteryj­nie najwyżej i nikt poważnie tegoż połączenia nie potrak­tuje.
Płeć piękna. Tutaj wątpliwości nie mam naj­mniej­szych. Frazeologizm Oksymoron ten wymyśliła na pewno kobieta, gapiąc się w lustro po godzin­nym nakładaniu tapety, układaniu jed­nych włosów, pozbyciu się innych i ubraniu nowej kiecki.
Puch marny, wietrzna istota. Mic­kiewicz głupi nie był, rację miał. Feministki inter­pretują to oczywiście po swojemu — że niby przenośnia, że niby żart, że poeta. A to jedynie dowód na to, jak trudno samicy przy­znać się do bycia niespełna człowiekiem.
Femme fatale. Po pol­sku “suka”. Zdarzają się kobiety z zawyżonym poziomem męskiego hor­monu, którym udało się raz czy dwa stawić czoło jakiemuś zniewieściałemu gogusiowi. Łapie to-to wiatr w żagle, zadziera nosa i ma wrażenie, że świat stoi przed tym-tym otworem. Możecie nisz­czyć te wszyst­kie słabiutkie męskie jed­nostki — chorych antylop świat nie potrzebuje.
Kobieta zmienną jest. Ot kolejne, bab­skie, kom­plet­nie bez­sen­sowne “usprawiedliwienie”. Taka furtka, dzięki której wszyst­kie zachcianki, fanaberie, zmiany nastrojów i nie­trafione zakupy są uzasad­nione i nie pod­legają dys­kusji. Nawet te naj­bar­dziej absurdalne.

Mimo wszystko, nie mam do Was żalu, że ist­niejecie. Macie cycki, czasami nawet ładnie pach­niecie. Nie zmienia to jed­nak faktu, że same sobie nigdy nie poradzicie. Ewolucja, ewolucją, ale zawsze będziecie te kilka kroków za ludźmi.

Popularność: 28% [?]

Tags: , , , ,

Podobne wpisy:


paź 24 2008

picie i ćpanie coraz bardziej popularne

Kategoria: bez kategoriiMarcin Woźniak @ 16:36


To, że naj­lep­sze “dzieła” powstają po różnej maści “dopalaczach” wiadomo nie od wczoraj. Wit­kacy, Cobain, Riedel, Winehouse ćpali na umór i dzięki temu — w pew­nym sen­sie — zostali zapamiętani. Szyc, Gib­sonKasia Figura stracili prawo jazdy za jazdę po pijaku i chleją regular­nie. Ludzie przy­zwyczaili się do tego, że gwiazdki i gwiaz­deczki show­biz­nesu nie są aniołkami. Pol­ska jest krajem wódką płynącym, więc tym bar­dziej nikt nie przej­muje się tym, że znany aktor lubi sobie wypić, w końcu też człowiek.
W czaj­nik dają rów­nież politycy. Chlał Jel­cyn, Kwaśniewski nie był gor­szy. Nie­którzy podej­rzewają, że problem alkoholowy ma rów­nież miłościwie nam panujący prezydent.
Picie kom­plet­nie mi nie prze­szkadza. Abs­tynen­tem nigdy nie byłem i wątpię żebym kiedykol­wiek nim został. Dopóki to, co robią ludzie po alkoholu jest zabawne i nikomu nie szkodzi — w porządku. Ale przy­chodzenie do pracy “pod wpływem” lub/i pokazywanie się w mediach w “stanie wskazującym” to już przegięcie. 

Przy okazji: czytam regular­nie jedną gazetę — Angorę, w której wybierane są naj­ciekaw­sze wycinki z wszyst­kich gazet, audycji radiowych czy programów tv. Oprócz tego w tejże gazecie zamiesz­czane są felietony, czasami nawet ciekawe. Jed­nak to, co napisał JKM w ostat­nim numerze (Jak wyginęły dinozaury?) jest co naj­mniej zastanawiające. Pił, ćpał, ma takie poczucie humoru czy “tylko” lubi prowokować?

Popularność: 13% [?]

Tags: , , , , ,

Podobne wpisy:


paź 23 2008

polskie kompleksy

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 11:43

Polacy mają kom­pleksy. To pewne. “Taka men­talność i specyfika naszego narodu” to najczęściej używane uzasadnienie.

1. Polak za granicą zawsze mówi o ludziach innej narodowości z pogardą. “Angol”, “żabojad” czy “szkop”. Bo prze­cież to gorsi ludzie.
2. Polak przewrażliwiony jest na punk­cie własnej narodowości. Jeśli ktoś z tego zażartuje — afera murowana. Przodow­nikiem jest oczywiście Prezydent.
3. Polak nie przy­zna się do tego, że wyjechał, nie udało się i musiał wracać. Zaciśnie zęby, będzie harował po kilkanaście godzin dzien­nie i spał na kar­tonach byle tylko nie uznać wyższości obcego państwa.
4. Polak uznaje, że brak znajomości pod­staw angiel­skiego to żaden wstyd. Pol­skie urzędy wymagają pol­skich tłumaczeń dokumen­tów w obcym języku, tym­czasem londyńskie man­daty wysyłane do Pol­ski są po pol­sku (można nawet kupić taki man­dat na allegro).
5. Niemcy, Żydzi i inni powinni wynosić się z Pol­ski tam, skąd przy­szli. Oczywiście Polak może mieszkać tam, gdzie mu się podoba. Co więcej — tubylcy powinni mu ustępować na każdym kroku.
6. Często Polak wracając do swojego kraju po pół roku udaje, że już języka pol­skiego nie pamięta lub/i mówi z “zagranicz­nym” akcentem. 

Nigdy nie pracowałem za granicą, więc teo­retycz­nie nic o tym “procederze” nie wiem. Za to nasłuchałem się i naczytałem. Aż szkoda, że blog Fun­ciaka od kilku miesięcy jest mar­twy, bo fak­tycz­nie “Emigranci — funta kłaków jesteście warci”.

Popularność: 16% [?]

Tags: , , , , , , ,

Podobne wpisy:


paź 21 2008

informacja dnia

Kategoria: organizacyjne, plotyMarcin Woźniak @ 14:41


Znudzonym oraz żądnym sen­sacji współpracownikom zablokowałem dostęp do bloga z fir­mowej sieci. 

Za robotę się weźcie zamiast dupę obrabiać nieobec­nym i generować kolejne, z palca wyssane ploty.

Popularność: 13% [?]

Tags: , , ,

Podobne wpisy:


paź 20 2008

profesjonaliści z allegro

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 22:16

Czym jest Allegro wiedzą nawet przed­szkolaki. Można kupić tam prak­tycz­nie wszystko, bez wychodzenia z domu, teo­retycz­nie bez ryzyka a do tego często taniej niż w sklepach.
Kupuję tam rzeczy różne i różniste. W związku z powierzeniem arcyod­powiedzial­nej czynności dokupienia pamięci do lap­topa, uznałem, że na allegro będzie naj­szyb­ciej i najprościej. Prze­cież wystar­czy znaleźć jakiś sklep kom­puterowy, który sprzedaje rów­nież wysyłkowo za pośrednictwem ser­wisu aukcyj­nego i poprosić o dobór pamięci. W grupie naj­now­szych pamięci znalazłem trzy aukcje — na każdej sprzedawano te same kości, mniej więcej w tej samej cenie. Zapytanie wysłałem do wszyst­kich, zakładając naiw­nie, że wszyscy odpowiedzą tak samo, więc kupię u tego, który odpisał naj­szyb­ciej.
Rano na skrzynce znalazłem trzy odpowiedzi.

do Pana lap­topa nie pasują now­sze pamięci DDR2 tylko star­sze DDR.
max to 2GB (2x1GB)

Tomasz Królikow­ski
Forside.pl 

notebook był produkowany w dwóch wer­sjach, nie jestem wstanie potwier­dzić na 100%
z poważaniem

Wal­demar Tur­niak
— —  —  —  — -
SKYNET S.C. 

Tak, pamięć z naszej aukcji jest zgodna tech­nicz­nie z tym modelem notebooka.

Pozdrawiamy ser­decz­nie

Zespół www-ddr5-pl

Zadałem sobie trudu i pogooglałem samodziel­nie. Pamięć pasuje.
Wnioski:
Pierw­szy Pan — świadomie lub nie — żeruje na nie­wiedzy innych. Próbuje pozbyć się star­szej i droższej pamięci (która rów­nież będzie działać).
Drugi Pan odpowiedział dyplomatycz­nie, umywając ręce. Jednocześnie udowodnił, że nie ma pojęcia o tym, co sprzedaje ani nie potrafi/nie chce mu się poszukać w Inter­necie.
Trzeci Pan (a właściwie “zespół”) ma najwyraźniej jakieś pojęcie.
Mogłem poszukać od razu i nie angażować w sprawę dodat­kowych osób. Mam o tym jakieś pojęcie. Tylko co ma zrobić kom­pletny laik w takiej sytuacji? Nie wierzę w profesjonalizm allegrowych sklepów. Nie wierzę w to, że ktoś może pomóc czy doradzić.
Dla nie­zorien­towanych: tak, zaj­muję się sprzedażą. Zdarzają się kom­pletni laicy a ja nie jestem w stanie ogarnąć kilku tysięcy, czasami bar­dzo skom­plikowanych, produk­tów. Zdarza mi się powiedzieć Klien­towi “nie wiem”, ale nikogo z nie­wiedzą nie zostawiam. Sprawdzę (z własnej ciekawości) i mu powiem. Nie­skromne? Nie sądzę. Wg mnie jakąś częścią ceny sprzedaży jest wiedza jak kupiony przed­miot zastosować. Tak wygląda sprzedaż na całym świecie. Profesjonalna a nie han­delek firemek-kogucików na allegro.

Popularność: 15% [?]

Tags: , , , , ,

Podobne wpisy:


paź 19 2008

blogi, wiersze, cytaty, duperele

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 23:53


Przy­znaję się do czytania blogów różnej maści. Przy­znaję się nawet to ich sub­skrybowania. Czasami dlatego, że znam autora, czasami z powodu zamiesz­czanych, kon­tro­wer­syj­nych treści. Drugi przy­padek jest oczywisty — znaj­duję coś w necie -> podoba mi się -> dodaję rssa do czyt­nika. Jeśli kogoś znam — chętnie poczytam to, co ma do powiedzenia. Nie­stety, ostat­nio dobrzy znajomi schodzą na psy. Tam, gdzie kiedyś były treści, które przyjem­nie się czytało, dziś są skopiowane frag­menty książek, stron inter­netowych, wier­szy lub (o zgrozo!) próby własnoręcznego tworzenia poezji. Poezji nigdy nie rozumiałem i dla mnie mogłaby nie ist­nieć, więc blogi wier­szokletów omijam szerokim łukiem. To samo dotyczy fotoblogów ze zdjęciami psów/kotów/jesieni/dzieci/samochodu. Skopiować i wkleić można frag­ment czegoś, ale — do cholery — nie rób­cie tego nagmin­nie! Nie obchodzi mnie co czytacie, z czym się utożsamiacie ani kto kogo zdradził w “M jak Miłość”! Jeśli większość Waszych blogowych wypowiedzi to cytaty z czegoś-tam, to Wasz blog jest badziewiem, jakich pełno w blogświatku. Dodaj­cie coś od siebie! Niech to będzie WASZ blog a nie kserówka sied­miu innych! Litości!

Popularność: 38% [?]

Tags: , , , ,

Podobne wpisy:


paź 17 2008

podpis

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 21:01


Dlaczego ludzie mają takie problemy z pod­pisaniem się pod swoim “dziełem”? Codzien­nie dostaję po kilka maili, których autorem jest nie-wiadomo-kto (pomijam oczywiście maile “z automatu”), co miesiąc przy­chodzą pisemka, których autorem jest “zarząd”, “Biuro Obsługi Klienta” czy “Win­dykacja”. Czy tak trudno dopisać swoje własne imię i nazwisko? Moim zdaniem każda wypowiedź pisemna, pod którą podane są dane per­sonalne jest o wiele bar­dziej wiarygodna. Najwyraźniej jest w tym kraju co naj­mniej kilka milionów osób, które są innego zdania..

Popularność: 7% [?]

Tags: , ,

Podobne wpisy:


Następna strona »