paź 08 2008
o wodzie sodowej, rozdmuchanym ego i leczeniu kompleksów
Odkąd pamiętam gardzę ludźmi, którzy noszą zbyt wysoko podniesione czoła a nie widzą słomy, która im z butów wystaje. Oczywiście ocena jest zawsze mocno subiektywna a na obiektywizm nawet nie będę się silić. W każdej mniej lub bardziej przypadkowej grupie osób znajdą się takie “owieczki”, które na początku nie budzą mojej sympatii a później jest już tylko gorzej. Jeśli ktoś to wyssał z mlekiem matki — pół biedy. Najgorsze przypadki to ludzie, którzy w pewnym momencie stają się nadludźmi w ich własnym mniemaniu. Zrobią wszystko żeby pokazać swoją tere-fere-wyższość a tym samym dowartościować siebie i chociaż na chwilę zapomnieć o kompleksach czy traumatycznych przeżyciach z przeszłości. Żaden ze mnie psychoanalityk, więc nad poszczególnymi przypadkami nie będę się rozwodził, bo szkoda zachodu a satysfakcja żadna. Pewne jest to, że jeśli komuś raz odjebało to tylko terapia wstrząsowa może powstrzymać proces samouwielbienia itd. Pewne jest również to, że uniknąć towarzystwa tychże osób się nie da — pełno tego w szkołach, w pracy, w urzędach i w polityce. Załazi to-to za skórę, bije pianę, wymyśla wyssane z palca historie lub/i modli się do własnego odbicia w lustrze.
Nie podam imion, nazwisk ani żadnych konkretnych namiarów, chociaż kusi. Co najmniej kilka osób z tejże grupy po cichu czyta moje wypociny w tylko sobie wiadomym celu. “Przebudźcie się!” i.. “nie idźcie tą drogą, nie idźcie tą drogą..”
Popularność: 5% [?]

a ja czytam bo lubie… choć mam o sobie wysokie mniemanie
to czytam bo lubie ot co!
‘Z butów sterczy słoma, literaturę zna z opracowań lektur, buraczana dama. Kto rodzi się prostakiem, prostakiem przemija, choćby słoma w butach ze złota była.’ (Puk.Puk ‘O Tobie’)