Dziedziczenie po dziadkach

Listopad 16, 2008 at 12:18 , by Marcin Woźniak

Podobno nie­które cechy się dziedziczy. Żeby było śmiesz­niej — ujaw­niają się owe cechy co drugie pokolenie. Jakiś mądrala tak wymyślił, pozostali powielili, więc pozostaje mi uwierzyć. 

Dziadek Mietek (zm. 1997), góral, teo­retycz­nie nie do zajebania, ale serca jak dzwon nie miał. Miał za to słabość do kobiet, papierosów, alkoholu i zbyt wysoki poziom cholesterolu. Nie­po­prawny bajerant (do dziś nikt nie wie, czy historia, że chodził z Wojtyłą na panienki to prawda czy wytwór wyobraźni), talent muzyczny. 

Dziadek Bronek (zm. 2003), chłop ze wsi, teo­retycz­nie nie do zajebania. Fajki, wóda i lanie po mor­dzie kum­pli od kieliszka po pijaku. Talen­tów brak, uparty jak osioł, bajerant (wódkę nawet z Indianami pił rzekomo).

I co ja w tej sytuacji mogę począć? Od urodzenia jestem skazany na nałogi i ściem­nianie. Powinienem mieć już żonę i co naj­mniej dwójkę dzieci. Chorować zacznę koło siedemdziesiątki, zejdę na serce lub nie­wy­dolność płuc/oskrzeli. 

Tyle dobrze, że nie wyłysieję i będą mnie długo wspominać.

Brak komentarzy

W kategorii: mONdrości RZyciowe
Tagi: , , , , ,

Możesz śledzić komentarze do tego wpisu via RSS

Wpis “ Dziedziczenie po dziadkach ” bez komentarzy.

Czasami czytam te komentarze! Naprawdę ;-).

Top of page