Imięnazwisko PeeL
Grudzień 23, 2008 at 22:15 , by Marcin Woźniak
Dawno, dawno temu, kiedy nie było jeszcze neostrady ani gadu gadu, mało kto posługiwał się w Internecie prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Królowały nicknejmy, bez polskich fontów, spacji i max. dziewięcioliterowe (ograniczenie na wówczas bardzo popularnym IRCNecie). W formularzach róznorakich w pole oznaczone ‘nazwisko’ wpisywało się cokolwiek. Nick był jak drugie nazwisko, które obowiązywało w wirtualnym świecie równoległym. Ludzie nie znali swoich imion (jak zwierzęta!), bo były w gruncie rzeczy nieistotne. Nieważne czy ktoś miał piętnaście czy czterdzieści lat.
Całkiem niedawno, sam nie wiem kiedy, pojawiła się moda na eksponowanie swoich prawdziwych imion i nazwisk. Obciachem stały się adresy mailowe typu stokrotka@wp.pl czy pysia@po.opole.pl (pozdrawiam z tego miejsca p. Zatwarnicką, właścicielkę owego adresu). Sam założyłem w 2004 roku konto na — elitarnym wówczas, bo tylko na zaproszenie — gmailu, w formacie marcin.wozniak@. Mniej więcej wtedy e-mail stał się równie oficjalną formą komunikacji jak fax czy forma listowna. Pozycja ‘e-mail’ stała się wręcz obowiązkowa w CV.
W tej chwili musem staje się własna domena w formacie imięnazwisko.pl i wyczesana strona internetowa. Najlepiej jakby wyskakiwała jako pierwszy wynik po wpisaniu danych osobowych w google. Ot takie budowanie wizerunku w prosty i stosunkowo tani sposób. Zazwyczaj robi się to ‘na serio’, bardzo oficjalnie a literówka lub — broń BORze* — błąd ortograficzny dyskwalifikują delikwenta na długo.
Strzeliłem sobie taką domenę trzy lata temu, zrobiłem jakąś pseudooficjalną stronę, z której przestałem być zadowolony gdzieś godzinę po opublikowaniu. Przeniosłem bloga tutaj odcinając się w pewien sposób od nicka. Używam go w niektórych serwisach (blip, digart) lub forach, ale coraz częściej jako identyfikator podaję ‘mwoz’ lub ‘mwozniak’.
Z nicków się wyrasta. Po iluś tysiącach godzin spędzonych w Internecie staje się on częścią świata rzeczywistego. Jestem przekonany, że królewna w końcu w pole ‘imię’ zacznie wpisywać ‘Anna’ (a nie królowa) a Dorota sama dojdzie do wniosku, że wypada już przestać być Foremką czy Dodusią ![]()
Są przypadki trudnoreformalne, chociażby Luca czy Agni vel Jagna, które forsują wymyślone imiona w tzw. ‘realu’. Ale przecież od dawna można było zostać gwiazdą zarówno pod własnym nazwiskiem jak i pod pseudonimem, więc… niech mają!
* — tak, wiem jak się odmienia ‘Bóg’. ‘BOR’ odmienia się właśnie tak.
W kategorii:
bez kategorii
Tagi: blip, blog, digart, historia, hosting, internet, królewna, lans, luca, nazwisko, neostrada, nick, podśnieżka, pseudonim, trend, wizerunek, www,
Możesz śledzić komentarze do tego wpisu via RSS
Agni
6 stycznia 2009 23:22
oj Marcinie W. Agni to skrót od Agnieszki, tak?
Czepiasz się
shila
22 października 2009 21:19
wielkie mi hallo z tym wyrastaniem, a z jakiej racji mam sie podpisywac imieniem i nazwiskiem w wirtualnej rzeczywistosci skoro z zalozenia i z nazwy ma byc ona wirtualna, a nie prawdziwa?? podawanie wszedzie swojego prawdziwego imienia i nazwiska wydaje mi sie byc forma lansu, checi pokazania sie i stania tak samo popularnym jak jakies pudelkowe istoty — powodzenia!
dżenis (nie dżoplin)
17 października 2010 08:56
BOR — domyślam się, że chodzi o Biuro Ochrony Rządu, nie odmienia się ani BORze, ani BORu, ani itd. Nie można sobie ot tak w jednym słowie po wielkiej literze użyć małej. Między innymi do tego celu istnieje w języku polskim łącznik — zaraz zademonstruję na przykładzie
Z łącznikiem (nie mylić z myślnikiem) odmiana skrótowca “BOR” wygląda następująco: BOR-u, BOR-ze, BOR-em, itd., itd. ;P