sty 25 2009

Makijaże, mejk apy, tapety

Kategoria: bez kategoriiMarcin Woźniak @ 17:28

W cywilizowanym świecie (pomijając artystów i osoby, które mają nie do końca zdefiniowaną płeć) malują się wyłącznie kobiety. Malują się żeby ładniej wyglądać? Nic bar­dziej myl­nego! Obserwując dam­skie buzie, twarze, gęby i mordy mam wrażenie, że niezależnie od wieku, zasobności port­fela i urody nie potrafią się pomalować. Make-up idealny i bar­dzo dobry można zrobić wyłącznie w photoshopie, o czym większość przed­stawicielek płci pięknej wydaje się nie mieć pojęcia. Codzienne “sesje” przed lustrem trak­tują jak tworzenie dzieła sztuki ze swojej twarzy. Wyrywanie brwi (żeby je za chwilę narysować milimetr wyżej), war­stwa pudru (żeby twarz była matowa jak ściana), cień do powiek (za cholerę nie wiem po co je malować), tusz do rzęs (który facet zwróci uwagę na rzęsy?!) i szminka/błyszczyk (zjedzone po dwóch minutach). Efekty? Na jedną “w miarę dobrze” umalowaną kobietę przy­pada pięć pomalowanych “nijako”, trzy “bez­nadziej­nie” i jedna “tragicz­nie”. Może i każde z tych “malowideł” czuje się lepiej, ale na pewno większość nie wygląda korzyst­niej. Jeśli “sześćdziesiątka” maluje sobie twarz “od nowa” to pół biedy — nie ma już nic do stracenia. Gorzej jak maluje się małolatka — naj­pierw żeby wyglądać “doroślej”, później żeby wyglądać “w ogóle”, bo sama sobie wmawia, że jej praw­dziwa twarz to kupa.
Zamiast pakować setki złotych w te wszyst­kie specyfiki, kup­cie sobie bluzkę z dekol­tem i fajną bieliznę. Nastrój poprawi to podob­nie jak makijaż a przy okazji real­nie zwiększycie swoje notowania u sam­ców :)

Popularność: 100% [?]

Tags: , , , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:


sty 21 2009

Kryzys dotknął również bloga

Kategoria: bez kategoriiMarcin Woźniak @ 22:19

Mam dwanaście (liczbą: 12) rozpoczętych wpisów, których zapewne nigdy nie dokończę — wena odchodzi mniej więcej po pięciu zdaniach a w ter­minie późniejszym nie chce mi się wracać już do czegoś i przy­pominać sobie co miałem na myśli. Nie pomaga piwo (ani wielo­krotność tegoż), nie pomagają inne specyfiki alkoholizujące. Wszyscy dookoła, łącznie z ciśnieniem, mają depresję totalną. W takich chwilach wrodzony optymizm chuj członek strzela i włącza się tryb marudzenia. Jak starej babie, kurwa. Blue mon­day trwa trzeci dzień! 

Żeglar­ski nos T. zwietrzył dziś wiosnę, jest nadzieja.

Popularność: 16% [?]

Tags: , , , , , , ,

Podobne wpisy:


sty 12 2009

Ślunsko godka

Kategoria: bez kategoriiMarcin Woźniak @ 20:55

Większość osób kojarzy Śląsk z Katowicami i z gór­nikami. Nie­którzy jesz­cze znają Kabaret Rak, ew. Ber­cika z serialu TV, którego nazwy nie potrafię sobie w tej chwili przy­po­mnieć. Ci kom­plet­nie nie­kumaci wrzucają do jed­nego wora Śląsk Dolny, Górny i Opol­ski, dorzucają Górali, Sosnowiec a nawet Częstochowę.
Na jed­nej z opol­skich wiosek “zaliczyłem” pod­stawówkę. Pamiętam jak szokujące było zderzenie z rówieśnikami, którzy używali dziw­nych słów (giskana, ajmer czy koło) i nie znali wyrazów dziadek, ziem­niak czy pra­sowanie. W końcu ktoś mnie uświadomił, że tacy jak ja to Hadziaje a cała reszta (czyt. większość) to Hanysi. Wikipedia bzdury na ten temat wypisuje, więc zain­teresowanym wyjaśniam, że Hadziaj=ktoś, kto ma “ołmę” i “ołpę” a nie babcię i dziadka:) Nazwanie rdzen­nego Ślązaka “Hadziajem” to dla niego największa obraza i dostaje się za to w mordę bez słowa:)
Pochodziłem do szkoły, pograłem w piłkę (właściwie to “pogrołeh w bala”) ze dwa lata i na tyle przesiąkłem tym wszyst­kim, że zacząłem mówić po śląsku — to gwarantowało o wiele lep­sze zro­zumienie;) Co ciekawe, po prawie dziesięciu latach bez kon­taktu z gwarą, dalej mógłbym być śląskim native speakerem (w górnośląskim musiałbym się doszkolić, bo to trochę inna bajka).
Winc wjicie, jakbyście kiedy nie rozum­jili co do wos podajom — pytej­cie mnie. Jak potrzebujycie sie łozprawić z jakunś ołmum to musicie prosto i pomału godać. “Mocie śklunka munki na kołoc do kafeju pozycyc?” ban­dzie dobrze, ale jak powycie “Prze­praszam, czy pożyczy Pani szklankę mąki na ciasto do kawy?” to ołminka sie za łeb chyci i ze chałpy poguni a munki wum nie do.

Popularność: 22% [?]

Tags: , , , , ,

Podobne wpisy:


sty 11 2009

Wielkie Okradanie Ślepych Polaków

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 17:28

Pol­ska to kraj złodziejski. Tego ukryć się nie da, wiedzą o tym na całym świecie. Małe kradzieże (powiedzmy do 10 000zł/rok) są zupełnie nie­szkodliwe. Największymi złodziejami są ci, którzy kradną po cichu, pod przy­krywką czegoś, niejako w białych rękawiczkach. Samorządowcy, tzw. organizacje wyznaniowe (łącznie z największą polską sektą czar­nych), fun­dacje, politycy.. Wymieniać można właściwie w nieskończoność. Większość z nich działa bez robienia szumu, co pozwala kraść regular­nie, czasami nawet całymi pokoleniami. Dwie osoby idą “na całość” — jeden żeruje na pol­skiej, fanatycz­nej i jedynej “właściwej wierze”, drugi — na ludz­kiej wrażliwości. Rydzyka zostawię sobie na później — dziś o tym drugim, z okazji Dnia Owsiaka.
Muszę przy­znać, że kiedyś nawet lubiłem Jerzego. Taki o wariat pozytywny — coś organizował, miał program w tv (bodajże “Kręcioła” się nazywał), jąkał się i miał czer­wone oprawki okularów. Do tego śmiesz­nie się ubierał i gestykulował. Dokładnie nie pamiętam kiedy człowiek-“sie ma” zaczął mnie drażnić, ale dokładnie pamiętam tego powody.
Owsiak nie jest już pokor­nym, skrom­nym Jur­kiem. Owsiak już od dawna nie prosi — Owsiak żąda. Większość osób patrzy na niego przez jakiś dziwny, wytworzony w głowach pryzmat, przez co nie dostrzega arogan­cji i bezczelności. Ten gość w śmiesz­nej żółtej koszuli od lat stosuje argument “czy ktoś zrobił więcej?”, miesza z błotem tych, którzy nie chcą mu bezpłatnie (a jakże!) pomagać. Któregoś roku obraził się na TVP i zagroził, że prze­niesie “imprezę” do innej stacji, bo dostał o godzinę mniej dar­mowego (a jakże!) czasu antenowego niż żądał (swoją drogą już widzę jak prywatna telewizja daje komukol­wiek więcej niż minutę czasu za darmo). Co roku tysiące młodych i star­szych nie­wol­ników ograbia ludzi na ulicy wtykając pod nos skar­bonki i klejąc czer­wone ser­duszka, widząc w Owsiaku idola czy wręcz boga. Natar­czywie wciska kit młodym ludziom, którzy trak­tują wzięcie udziału w Orkiestrze Okradaniu jako odpust zupełny grzechów z całego roku. Jed­nym słowem: jeśli na Wood­stocku sprzedajesz dragi a w zimową nie­dzielę pobiegasz z puszką — jesteś roz­grzeszony! Wszyst­kim podejrz­liwym Jureczek wystawia w inter­necie sprawoz­dania finan­sowe, chcąc pokazać jaki to on nie jest czysty. Co z tego, że taki dokument ma 100 strony i trzeba mieć co naj­mniej dok­torat żeby cokol­wiek zro­zumieć z setek tabelek i bełkotu prawniczo-księgowego.
Owszem — Pan Jerzy pomógł wielu osobom, może nawet nie­którym uratował życie. Nie neguję tego, tą część działalności nawet popieram, chociaż wg mnie zbieraniem podat­ków, składek i innych haraczy zaj­muje się Państwo i powinno środki prze­kazywać tam, gdzie to konieczne. Bez udziału osób/organizacji trzecich.
Owsiak jest dla mnie pysz­nym burakiem, który co roku odstawia te same cyrki. Cel nie uświęca środ­ków. Nigdy nie wrzuciłem do skar­bonki złamanego grosza i nie zamierzam. 

Popularność: 24% [?]

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:


sty 06 2009

Czy tu jest jeszcze Polska?

Kategoria: bez kategoriiMarcin Woźniak @ 18:23

To pytanie zadał Maciej Maleńczuk na początku swojego kon­certu pod­czas kon­certu zor­ganizowanego w Piastonalia kilka lat temu. W odpowiedzi były gwizdy i puszki piwa latające w kierunku sceny. Skan­dal — to słowo najczęściej opisywało zachowanie artysty. Wielce urażeni studenci a za nimi “zszokowani” dzien­nikarze roz­dmuchali sprawę jak tylko się dało a na kolej­nym festiwalu “fani” przy­witali Maleńczuka gwiz­daniem i agresyw­nymi okrzykami.
Bez­pod­stawna prowokacja czy całkiem zasadne, retoryczne pytanie? Pierwszą wersję wybiorą ci, którzy nigdy (lub dawno) przez Opolsz­czyznę nie przejeżdżali, ci, którzy zmieniają narodowość jak chorągiewka i ludzie, którym wszystko jedno. Pozostali, którzy mają oczy i głowę na karku potrak­tują to jako ironiczne pytanie. Bo jak zareagować jeśli widzi się dwujęzyczne tablice miejscowości, słyszy o mszach w j. nie­miec­kim (nazywanym lokal­nie językiem serca) czy czyta o nauczaniu nie­miec­kiego jako języka ojczystego w pod­stawów­kach? Napis “Herz­lich Wil­l­kom­men!” chyba częściej widzi się w wojewódz­twie opol­skim niż w nie­których nie­miec­kich lan­dach.
Wraz z Nowym Rokiem ruszyła akcja wymiany tablic miejscowości. Może ktoś się lepiej poczuje widząc nazwę swojej miejscowości w języku zachod­nich sąsiadów, ale czy z obiek­tyw­nego punktu widzenia nie są to publiczne pieniądze wyrzucone w błoto?

(Nie­które tablice postawione 02.01.2009 mają już dziś zamalowaną sprajem nie­miecką wersję nazwy. Do końca miesiąca zapewne zamalują wszyst­kie, co jest całkiem uzasadnione.)

Popularność: 24% [?]

Tags: , , , , , , , , ,

Podobne wpisy: