Ekodebilizm

Lipiec 14, 2009 at 22:03 , by Marcin Woźniak

Ekolog to świr. Każdy, niezależnie od narodowości, wyznania czy koloru skóry. Prędzej czy później taki człek wpada na pomysł ratowania świata od samozagłady. Oczywiście ilu ekologów — tyle pomysłów. Jak już taki ekolożyna coś sobie wyduma to zaczyna badania, których wynik przy pomocy przy­dupasów naciągnie i tak do swojej teo­rii. Skutki działań tychże ludzi widoczne są wszędzie. General­nie im taki eko-freak ma więcej przyklaskujących kolegów, tym większy zasięg jego tez. Wiej­ski ekolog zabroni wywożenia szamba pod las i wypalania ścier­nisk a małomiasteczkowy nie pozwoli deptać traw­ników czy wycinać drzew. Naj­gorzej gdy ‘ekol’ tak swoim ziom­kom w móżdżkach poprzew­raca, że wierzy mu duża grupa ludzi. Kiedy ktoś ma pomysł jak na takiej “ekologii” zarobić to mamy do czynienia z masakrą.
Sztan­darowym “produk­tem” ekodziwadeł jest tzw. globalne ocieplenie. Śred­nia tem­peratura na powierzchni ziemi wzrosła o 0,74°C w ciągu stu lat. Zakładając, że przez połowę tego okresu mierzono ciepłotę niedokładnymi, starymi ter­mometrami to rzeczywisty wzrost był na poziomie 0,3°C. Wymyślono sobie, że to straszne, wmówiono, że w takim tem­pie ocieplenia wkrótce się usmażymy, zaleje nas topniejący lodowiec i wszyscy zginiemy. Głupi lud to kupił, uwierzył tym śmiesz­nym wykresikom a tzw. rządzący podjęli decyzję, że trzeba pom­pować miliony dolców we wszystko, co może zatrzymać wzrost tem­peratury. Rozpoczęła się walka z fabrykami, aerozolami, samo­chodami i wszyst­kim, co produkuje CO2. Lawina pogoni za kasą (nazywana walką z global­nym ociepleniem) ruszyła i nie zatrzymał jej nawet dowód na to, że krowa rocz­nie produkuje więcej bar­dziej szkodliwego metanu niż przeciętny samo­chód dwutlenku węgla. Prze­cież nikt krowom, owcom czy kozom fil­trów na dupy nie pozakłada, ani pier­dzieć nie zabroni, więc lepiej próbować w inny spo­sób. DojebaćDołożyć ludziom podat­ków i opłat z ‘eko’ w nazwie to prze­cież łatwiej­sze a i kasa z tego niezła…
Drugi, rów­nie idiotyczny “wynalazek” ekologów to tzw. zagrożone gatunki. Zdechnąć mogą kurew­sko bar­dzo istotne bak­terie na Antark­tydzie, uschnąć stulet­nie drzewa w Kamerunie i wyginąć kuropatwopodobne ptaszyska w Polinezji Fran­cuskiej. Co z tego, że odkrywanych jest codzien­nie po kilka nowych gatun­ków i to odkrywanie trwać będzie jesz­cze przez tysiąc lat? Lepiej robić dur­nowate rezer­waty, głaskać jebane pier­dolone przeklęte glonopodobne roślinki niż dać głodnemu człowiekowi zjeść. Jeśli w jakimś idiotycz­nym parku narodowym chroniony robak zżera chroniony dąb — czyją stronę będziecie trzymać, drodzy ekomaniacy?
Podob­nie te wszyst­kie zapchlone psy i koty zamiast do schronisk powinni pakować w kon­tener i wywozić do Afryki na regularne uboje lub eks­por­tować jako mrożonki. Nie­humanitarne? Chuja Gówno a nie nie­humanitarne! Humanitarny znaczy ludzki a jeśli człowiek może wpier­dolić zjeść sierściucha to niech go zeżre, skoro w tzw. lep­szym świecie ludzie wyjebali zwierzaki jak śmieci.
Nie chce mi się wymieniać kolej­nych ekoab­sur­dów. Nie obchodzi mnie, że za sto lat moje ew. wnuki będą miały zimę cieplejszą o dwa stop­nie ani to, że nigdy nie zobaczą na żywo stonki ziem­niaczanej, siekieratki czy nawet kan­gura. Po cholerę mamy pakować swoje ciężko zarabiane pieniądze na coś, co i tak nie ma znaczenia ani dla nas ani dla pięciu kolej­nych pokoleń? Pier­dol­nij­cie Uderz­cie się w głowę, drodzy ekolodzy! Zaj­mij­cie się czymś bar­dziej pożytecznym niż wmawianie ludziom bzdur z palca wyssanych i roz­dmuchiwania ich do rangi global­nej katastrofy.

(Z bólem, bo z bólem, ale wykreśliłem brzyd­kie słowa. Prze­praszam, kurwa, że ich używam, ale się czasami denerwuję)

Jeden komentarz

W kategorii: mONdrości RZyciowe
Tagi: , , , , , , , ,

Możesz śledzić komentarze do tego wpisu via RSS

JuJu

19 lipca 2009 16:04

DHMO — monotlenek diwodoru
Z A B I J A !! :shock:

Wpis “ Ekodebilizm ” skomentowany jeden raz.

Czasami czytam te komentarze! Naprawdę ;-).

Top of page