…zróbmy więc żałobę jakiej nie przeżył nikt…

Kwiecień 13, 2010 at 23:30 , by Marcin Woźniak

Każda nacja ma swoje tragedie. Jed­nym trafiają się małe nieszczęścia, inni regular­nie cały świat się wali. Trudno doszukiwać się w tym wszyst­kim sprawiedliwości bożej czy jakiej­kol­wiek innej nad­przyrodzonej — ot nie­zbyt udane zbiegi okoliczności, skumulowany przy­padek, głupota ludzka. Wzięło i dopadło to było ludzi, którzy mar­tyrologię dziedziczą od dziesiątek pokoleń i ślepo się w niej taplają, jak tylko pojawi się jakiś pretekst.
Nieżyjący prezydent uwiel­biał żałoby. Autobus w przepaści, wypadek na budowie czy pożar w hotelu wystarczyły aby opuścić flagę do połowy masztu. Nie było to bez­celowe — Leszek głupi nie był, dobrze wiedział o zamiłowaniu do cier­pien­nic­twa wśród narodu, który go wybrał. Nie zarzucam mu braku tzw. serca czy tego, że kierował się wyrachowaniem i interesem własnym wyłącznie. Świet­nie przy­gotował grunt pod żałobę — o ironio — po sobie samym.
Pol­ska jest krajem rzekomo katolic­kim. Szacunek dla zmarłych należy się każdemu, niezależnie czy jest prezyden­tem, który nieszczęśliwie nie wylądował czy bez­dom­nym, który zamarzł na ławce w parku. Trudno się z tym nie zgodzić. Trudno nie zgodzić się rów­nież tym, że osoba publiczna ma więcej “znajomych” i więcej ludzi w jakiś spo­sób się z nią iden­tyfikuje. Nie oczekuję, że fakt tragicz­nej śmierci urzędującego będzie bez echa. Kto chce niech sobie pali świeczki, modli się, płacze. Każdy ma prawo do przeżywania tegoż wydarzenia “po swojemu”, każdy ma własne sumienie prze­cież.
Od sobot­niego poranka minęło osiemdziesiąt godzin. Statystycz­nie każdy miał co naj­mniej osiem na przemyślenia, żałobę, wspo­mnienia etc. I wystar­czy każdemu, ze spo­rym zapasem nawet. Prze­znaczenie większej ilości czasu sprawia, że ludziom zaczyna odbijać. Zaczyna się ślepy wyścig, kto lepiej, kto bar­dziej, kto szyb­ciej, kto głośniej. Msze, kazania, zniczo-palenie — okej. Kon­dukty żałobny numer jeden, numer dwa (ciekawe ile ich jesz­cze będzie?), nocne czuwania przy księgach kon­dolen­cyj­nych. W telewizji nic, w radiu — nic, Inter­net czarno-biały. Nosz kurwa! Chcemy więcej! Pochowajmy Kaczyńskich na Wawelu! Albo nie — serce na Wawelu, głowa w Smoleńsku, reszta na Powązkach, lewą dłoń wstawmy w gablotę, prawą Putinowi, niech ma w podzięce. Wydajmy dwadzieścia milionów na pokazówkę, bo kto bogatemu (?) zabroni żałoby?! Co by tu jesz­cze.. Aaaaa! Stadion Narodowy! Niech będzie Kaczyńskiego. Później beatyfikacja, pomniki w brązie?
Żałoba ma trwać tydzień. Bite siedem dni. Na półmetku mam wrażenie, że mózgi w Pol­sce zostały wyłączone. Jakby nie mieli większych zmar­twień, nie mieli czym się zająć czy chcieli naj­zwyczaj­niej zabłysnąć. Jestem w stanie zro­zumieć wywieszanie flag w instytucjach publicz­nych, ale świeczki w oknach z fot­kami prezia to już żenada. Nikt nawet nie pomyśli aby chociaż na moment zatrzymać tę szopkę, bo zabrnęła za daleko. Cała para idzie w gwiz­dek, który roz­dmuchuje i roz­drapuje, za chwilę to wszystko zmieni się w przepełnione agresją szukanie i piętnowanie win­nych. A wcale nie zdziwię się jeśli za miesiąc okaże się, że cała katastrofa była niczym innym jak ludobój­stwem z inicjatywy naszego opłakiwanego przy­wódcy, który będzie już wtedy miał wszyst­kie możliwe ordery i wyróżnienia. Nie do końca w to wierzę żeby taka “prawda” światło dzien­nie ujrzała, bo wtedy historycy musieliby włożyć tego człowieka gdzieś między Hitlera a Jaruzelskiego…

Komentowany 5 razy

W kategorii: bez kategorii
Tagi: , , , , , , , , , ,

Możesz śledzić komentarze do tego wpisu via RSS

Anonim

14 kwietnia 2010 08:55

Aż tyle masz w sobie jadu?

Lu

16 kwietnia 2010 16:52

Ostro. Jak zwykle :)
Cieszę się, ze wresz­cie coś napisałeś.

promyczka

16 kwietnia 2010 20:18

e tam ostro… raczej autor trzyma poziom i nie odbiega od sred­niej ;)

jan-fs-sf

7 listopada 2010 00:58

masz tupet

Auril

13 sierpnia 2011 14:00

Jesteś prorokiem! Przewidziałeś, że w mediach zaczną się pojawiać infor­macje o rzekomym spisku Rosjan :D

Osobiście ta żałoba narodowa sprawiła tylko, że zaczęłam się wstydzić, iż jestem Polką. Byłam w War­szawie pod­czas, gdy odbywała się msza. Faj­nie było, bo komunikacja miej­ska za darmo, to zwiedziłam szmat stolicy. Zerknęłam ze znajomą na chwilę na Plac Piłsudskiego i o zgrozo! Co ja tam zobaczyłam. Laski klikające słit focie w kwiatach pogrzebowych, ludzi niosących wodę w zgrzew­kach do domu — bo za darmo, to ile kto uniesie. 

A jak mnie pod krzyżem zaczepił obcokrajowiec, pytając o co tu chodzi i czemu tu tak krzyczą i powiedziałam o co be, to długo potem jesz­cze mnie jego śmiech gonił.

Wpis “ …zróbmy więc żałobę jakiej nie przeżył nikt… ” komentowany 5 razy

Czasami czytam te komentarze! Naprawdę ;-).

Top of page