maj 09 2010

Przepis na prezydenta

Kategoria: słowo na niedzielęMarcin Woźniak @ 18:56

“Wybory w Pol­sce obec­nie prze­prowadza się dla wyboru Prezydenta RP (wybory prezydenc­kie), (…). Za organizację i prze­bieg wyborów odpowiada w Pol­sce Państwowa Komisja Wybor­cza wraz z jej organem wykonaw­czym – Krajowym Biurem Wyborczym.”

(za Wikipedią). Tak jest w teo­rii. Demokratycz­nie. Tym­czasem wybory w prak­tyce wyglądają zupełnie inaczej.

Grupka dzien­nikarzy z telewizji X wybiera swojego (dosłownie!) kan­dydata, telewizja Y — swojego. Aby show nie skończył się nokautem w pierw­szej run­dzie — kan­dydatów musi być dwóch. Nikomu* nie zależy prze­cież na tym, żeby ten cyrk nazywany wyborami zakończył się zbyt szybko — można nieźle przy­robić na reklamach (zwanych nie wiedzieć dlaczego spo­tami), więc tylko idiota nie przeciągałby tego przed­stawienia jak najdłużej. Telewizje mają zaprzyjaźnione mniej­sze stacyjki radiowe i telewizyjne, które z pokorą “łykają” narzucone z góry wyniki sondaży, spekulacji i wróżenia z gwiazd. Przez wszyst­kie przy­padki odmienia się dwa nazwiska, reszta ma robić za tło — wyborcy ma się wydawać, że wszystko jest po demokratycz­nemu. Oczywiście każdemu zapali się w końcu światełko, że tak naprawdę warto głosować na jed­nego z dwóch, bo reszta “i tak nie ma szans”.
Roześmiany Bronek i “po trupach do celu” Jarek mogliby pal­cem nie kiwnąć — media ich wybrały i tyle. Reszta natomiast, choćby miała naj­lep­sze kiełbasy wybor­cze, nie będzie miała szansy aby wyborcy tę kiełbasę przy­naj­mniej powąchali.
Jeśli przed drugą turą media nie dogadają się ws. wspól­nego kan­dydata — będzie chaotyczna walka na noże, publiczne pranie brudów i teczek, pod­pieranie się Smoleńskiem — jed­nym słowem rywalizacja na poziomie dwóch bloker­sów. Ludzie się zmęczą, do urn pójdą nie­liczni, a wygra ten, który mniej razy da się sprowokować, czyli Bronek. 

Aby wybory były uczciwe i naprawdę demokratyczne wystarczą dwa posunięcia:

  • Wyłączyć możliwość kupowania czasu antenowego, spo­tów, bil­bor­dów i innych form reklamy kan­dydatów skutecz­nie — wyrówna się szanse bar­dzo bogatych i bogatych (gołodupiec prezyden­tem nie zostanie, nie oszukujmy się) 
  • Zakazać publikowania wyników sondaży — unik­nie się sugerowania ludziom któregokol­wiek ze startujących. 

Po jaką cholerę ta cała szopka? TVN potrafi zor­ganizować ‘You can dance’, jakaś inna stacja (Pol­sat?) ‘Idola’, TVP też ma (miała?) chociażby ‘Jed­nego z dziesięciu’ — czy tak trudno dać równe szanse wszyst­kim kan­dydatom? Nie chodzi o to żeby Napieral­ski tańczył rumbę z Senyszyn czy aby Olechow­ski śpiewał Franka Sinatrę. Ale niech pokażą, że mają pomysł i że się nadają! Nawet niech będzie jakieś jury (poprzez analogię do wspo­mnianych programów), niech sobie siądzie Olej­nik obok Pudziana, Kononowicza i Rubika! Niech robią show, naciskają przy­ciski, pod­noszą tabliczki czy łapią się za głowy. Ludziom się spodoba i *sami* po kilku przed­stawieniach wybiorą *swojego* faworyta!
Założę się, że po takich kon­fron­tacjach Komorow­ski mógłby zostać najwyżej wój­tem w Wil­kowyjach a Kaczyński kustoszem. Na Wawelu. 

Popularność: 7% [?]

Podobne wpisy:

  • Brak podobnych notek.