Geocaching — when geeks go outside
Marzec 27, 2011 at 20:38 , by Marcin Woźniak

Folwark Amerykan
Definicji nie będę wklejał, bo jak pięknie by tego nie opisać, cała zabawa polega na wykorzystywaniu wartych miliony dolarów satelitów do.. szukania plastikowych pudełek. Nie żebym kogoś chciał zniechęcić, ale nie da się przy tym nie ubrudzić, nie zmęczyć czy nie
Jutro minie 249 dni od mojej rejestracji na OCPL. Na liczniku 249 znalezionych skrzynek (+ kilka w Czechach) and still counting. Za mną takie atrakcje jak komin, bunkropodobne cuda czy Częstochowski Underground. A co przede mną? A kto to wie:) Na pewno “sezon” — ciepło i dłuższe dni.
Nie potrafię zdefiniować dlaczego każdy kolejny kesz jest bardziej interesujący od poprzedniego. Przecież to tylko kolejne, brudne pudełko..
W kategorii:
weekendowe
Tagi: geocaching, gps, hobby, kesz, luca, opencaching,
Możesz śledzić komentarze do tego wpisu via RSS
Auril
13 sierpnia 2011 13:06
A ja chyba wiem o co w tym chodzi. Gra łączy wszystkie cechy, które kochaliśmy jako dzieci, a które jako dorośli zapomnieliśmy.
Któż nie bawił się w poszukiwanie skarbów? Któż nie chciał być odkrywcą? Albo być pierwszy przed kolegą?
Poza tym pierwiastek tajemnicy, który każda taka skrzynka w sobie zawiera, zagadek, odgadywania to wszystko pociąga i emocjonuje.
Sama jednak mam w sobie chyba wciąż za dużo dziecka, by się w to bawić. Wciąż emocjonuje mnie bowiem kopanie w piaskownicy, a kominy przerażają :]