<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog patykiem pisany. Bazgrany właściwie. &#187; bez kategorii</title>
	<atom:link href="http://blog.marcinwozniak.pl/category/bezkategorii/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.marcinwozniak.pl</link>
	<description>..jako forma lansu, netowego ekshibicjonizmu oraz sposób wyżycia się</description>
	<lastBuildDate>Sat, 24 Sep 2011 06:12:01 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.4</generator>
		<item>
		<title>…bo czasami trzeba spróbować czegoś nowego</title>
		<link>http://blog.marcinwozniak.pl/2011/02/bo-czasami-trzeba-sprobowac-czegos-nowego/</link>
		<comments>http://blog.marcinwozniak.pl/2011/02/bo-czasami-trzeba-sprobowac-czegos-nowego/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Feb 2011 19:36:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Woźniak</dc:creator>
				<category><![CDATA[bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[weekendowe]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[narty]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>
		<category><![CDATA[śnieg]]></category>
		<category><![CDATA[sport]]></category>
		<category><![CDATA[weekend]]></category>
		<category><![CDATA[Wisła]]></category>
		<category><![CDATA[zima]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.marcinwozniak.pl/?p=435</guid>
		<description><![CDATA[Odkąd pamiętam, jazda na nartach była dla mnie co najmniej nieciekawa — co niby przyjemnego może być w założeniu na nogi dwóch desek i rzucenie się w dół mniej lub bardziej ośnieżonego pagórka? Całość imprezy często w tłoku, daleko od domu, mróz, wieje i jeszcze trzeba za to całkiem niemało płacić. Mimo wszystko, obiecałem sobie, że spróbuję przed trzydziestką pókim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Odkąd pamiętam, jazda na nartach była dla mnie co najmniej nieciekawa — co niby przyjemnego może być w założeniu na nogi dwóch desek i rzucenie się w dół mniej lub bardziej ośnieżonego pagórka? Całość imprezy często w tłoku, daleko od domu, mróz, wieje i jeszcze trzeba za to całkiem niemało płacić. Mimo wszystko, obiecałem sobie, że spróbuję <strike>przed trzydziestką </strike> pókim młody. <em>“Nadejszła wiekopomna chwyla”</em>!<br />
Jak już padła konkretna data i (prawie) konkretne miejsce, zostawiłem jakieś 300zł w sklepie (posezonowa wyprzedaż!) żeby dupa i inne członki przetrwały warunki śniegowo-mrozowo-górskie. Na szczęście użyczono mi buty i narty, wywieziono w góry i udzielono instruktażu jak przemieścić się dół bez większego uszczerbku na zdrowiu. Upadki (z gracją, a jakże!) opanowałem we własnym zakresie. Po <em>“zrobieniu”</em> 1,5km na górce wśród równie uzdolnionych, młod(sz)ych ludzi, mając przekonanie, graniczące z pewnością, że to przecież nietrudne, <strike>zjechałem</strike> pokonałem <a href="http://www.soszow.pl/images/map.jpg">odcinek nr 2</a> — 1,3km stoku oznaczonego kolorem niebieskim (mgła dodała odwagi;&gt;). Miałem absolutnie dosyć, z obolałym tyłkiem i bólem mięśni, których istnienia nawet nie podejrzewałem.<br />
<a href="http://blog.marcinwozniak.pl/wp-content/uploads/2011/02/wisla-blog1.jpg"><img src="http://blog.marcinwozniak.pl/wp-content/uploads/2011/02/wisla-blog1-300x147.jpg" alt="" title="Wisła-Klepki" width="300" height="147" class="alignleft size-medium wp-image-437" /></a>Na szczęście była jeszcze wolna niedziela. <a href="http://google.pl" target='_blank'>Google</a> podpowiedziało <a href="http://klepki.wisla.pl/">coś</a>, co było zdecydowanie bardziej odpowiednie dla kogoś, kto może i świetnie upada, ale niekoniecznie radzi sobie z ustaniem w ruchu dwudziestu sekund. Po trzecim zjeździe (tak, podglądałem innych, szczególnie tych bardzo nieletnich, których płci nie da się rozpoznać), załapałem jak to działa, w miarę opanowałem koordynację ruchową i z niewielką/średnią prędkością potrafiłem zjechać bez wywrotek. Kolejne dwa zjazdy poszły szybciej, dosłownie.<br />
Podsumowanie? Tak, spodobało mi się! Trochę zniechęciła mnie kolejka do wyciągu (dwadzieścia minut czekania aby zjeżdżać dwie-trzy minuty). Upadek przy sporej (jak na mój poziom <img src='http://blog.marcinwozniak.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> ) prędkości pozostawił sporego siniaka na wysokości biodra, ale od tego się nie umiera przecież. W tym roku (raczej) odpuszczę kolejną próbę, ale na pewno w przyszłym roku narty założę. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.marcinwozniak.pl/2011/02/bo-czasami-trzeba-sprobowac-czegos-nowego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Domokrążcy w czarnych sukienkach</title>
		<link>http://blog.marcinwozniak.pl/2011/02/domokrazcy-w-czarnych-sukienkach/</link>
		<comments>http://blog.marcinwozniak.pl/2011/02/domokrazcy-w-czarnych-sukienkach/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Feb 2011 20:34:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Woźniak</dc:creator>
				<category><![CDATA[bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[mONdrości RZyciowe]]></category>
		<category><![CDATA[kolęda]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[ksiądz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.marcinwozniak.pl/?p=429</guid>
		<description><![CDATA[Nie znoszę jak mnie ktoś nachodzi. Nieważne kto — ojciec, babcia, sąsiadka czy świadkowie jehowy (z małej litery, bo “chorzy psychicznie” też nie piszemy z wielkiej). Bardziej od nachodzenia nienawidzę tylko jednego — prób wpraszania się. Pewna zorganizowana grupa przestępcza organizuje co roku ogólnopolską akcję nachodzenia, wpraszania się, szpiegowania i wyłudzania pieniędzy. Akcja ma kryptonim C+M+B. “Chodzenie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><object width="300" height="193"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/niPxQjtMC54?fs=1&amp;hl=pl_PL" align="right"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/niPxQjtMC54?fs=1&amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="300" height="193" align="right"></embed></object><br />
Nie znoszę jak mnie ktoś nachodzi. Nieważne kto — ojciec, babcia, sąsiadka czy świadkowie jehowy (z małej litery, bo “chorzy psychicznie” też nie piszemy z wielkiej). Bardziej od nachodzenia nienawidzę tylko jednego — prób wpraszania się. Pewna zorganizowana grupa przestępcza organizuje co roku ogólnopolską akcję nachodzenia, wpraszania się, szpiegowania i wyłudzania pieniędzy. Akcja ma kryptonim C+M+B.<br />
“Chodzenie po kolędzie” kojarzy mi się źle odkąd pamiętam. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć po cholerę ksiądz pcha się do domu, po co odstawia szybką szopkę pt. “Pokój temu domowi!”, po co wypytuje co w szkole i na cholerę zostawia “święte” obrazki. Co więcej — właził z butami (dosłownie, czasem ze śniegiem) i z ministrantami, którzy z pieśnią na ustach machali skarbonką. Za ten cyrk matka jeszcze płaciła!<br />
Na szczęście, od dziesięciu lat skutecznie się “migam” i żaden pan ksiądz mnie nie zagadywał. Nie mam na drzwiach żadnego C+M+B, nie mam wody święconej (wódki nawet tymczasowo nie mam!), na ścianie żadnego świętego obrazka ani krzyża, więc na wstępie dostałbym +10 do bezbożności. Moje odpowiedzi na przygotowany zestaw pytań dodatkowo dodałyby mi pięć punktów do tegoż współczynnika. Brak złamanego grosza czy nawet szyderczego “Bóg zapłać!” na koniec wizyty dopełniłoby dzieła profanacji tzw. wizyty duszpasterskiej.<br />
Śmiem twierdzić, że połowa odwiedzin “kolędowych” jest drętwym przedstawieniem. W większości przypadków nie mówi się księdzu prawdy lub się ją zataja a spora część osób przyjmuje księdza “bo wypada”. Dobrze wychodzi na tym jedynie ksiądz, który sobie całkiem przyzwoitą “trzynastą” pensję uzbiera.<br />
Czy nie lepiej, drodzy duszpasterze, nie narzucać innym swojej osoby? Czyż nie lepiej byłoby odwiedzać tylko tych, którzy na wizytę czekają i właśnie nim poświęcić więcej czasu niż kilka minut? Robiąc “kolędę” w obecnie praktykowany sposób stawiacie się w jednym rzędzie ze sprzedawcami ziemniaków, ostrzażami nożyczek i świadkami jehowy. Mniej szkodliwi (tak po ludzku) są nawet roznosiciele ulotek..</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.marcinwozniak.pl/2011/02/domokrazcy-w-czarnych-sukienkach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>…zróbmy więc żałobę jakiej nie przeżył nikt…</title>
		<link>http://blog.marcinwozniak.pl/2010/04/zrobmy-wiec-zalobe-jakiej-nie-przezyl-nikt/</link>
		<comments>http://blog.marcinwozniak.pl/2010/04/zrobmy-wiec-zalobe-jakiej-nie-przezyl-nikt/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Apr 2010 22:30:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Woźniak</dc:creator>
				<category><![CDATA[bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[katastrofa]]></category>
		<category><![CDATA[katyń]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[Putin]]></category>
		<category><![CDATA[rosja]]></category>
		<category><![CDATA[smoleńsk]]></category>
		<category><![CDATA[wawel]]></category>
		<category><![CDATA[żałoba]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.marcinwozniak.pl/?p=376</guid>
		<description><![CDATA[Każda nacja ma swoje tragedie. Jednym trafiają się małe nieszczęścia, inni regularnie cały świat się wali. Trudno doszukiwać się w tym wszystkim sprawiedliwości bożej czy jakiejkolwiek innej nadprzyrodzonej — ot niezbyt udane zbiegi okoliczności, skumulowany przypadek, głupota ludzka. Wzięło i dopadło to było ludzi, którzy martyrologię dziedziczą od dziesiątek pokoleń i ślepo się w niej taplają, jak tylko pojawi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Każda nacja ma swoje tragedie. Jednym trafiają się małe nieszczęścia, inni regularnie cały świat się wali. Trudno doszukiwać się w tym wszystkim sprawiedliwości bożej czy jakiejkolwiek innej nadprzyrodzonej — ot niezbyt udane zbiegi okoliczności, skumulowany przypadek, głupota ludzka. Wzięło i dopadło to było ludzi, którzy martyrologię dziedziczą od dziesiątek pokoleń i ślepo się w niej taplają, jak tylko pojawi się jakiś pretekst.<br />
Nieżyjący prezydent uwielbiał żałoby. Autobus w przepaści, wypadek na budowie czy pożar w hotelu wystarczyły aby opuścić flagę do połowy masztu. Nie było to bezcelowe — Leszek głupi nie był, dobrze wiedział o zamiłowaniu do cierpiennictwa wśród narodu, który go wybrał. Nie zarzucam mu braku tzw. serca czy tego, że kierował się wyrachowaniem i interesem własnym wyłącznie. Świetnie przygotował grunt pod żałobę — o ironio — po sobie samym.<br />
Polska jest krajem rzekomo katolickim. Szacunek dla zmarłych należy się każdemu, niezależnie czy jest prezydentem, który nieszczęśliwie nie wylądował czy bezdomnym, który zamarzł na ławce w parku. Trudno się z tym nie zgodzić. Trudno nie zgodzić się również tym, że osoba publiczna ma więcej “znajomych” i więcej ludzi w jakiś sposób się z nią identyfikuje. Nie oczekuję, że fakt tragicznej śmierci urzędującego będzie bez echa. Kto chce niech sobie pali świeczki, modli się, płacze. Każdy ma prawo do przeżywania tegoż wydarzenia “po swojemu”, każdy ma własne sumienie przecież.<br />
Od sobotniego poranka minęło osiemdziesiąt godzin. Statystycznie każdy miał co najmniej osiem na przemyślenia, żałobę, wspomnienia etc. I wystarczy każdemu, ze sporym zapasem nawet. Przeznaczenie większej ilości czasu sprawia, że ludziom zaczyna odbijać. Zaczyna się ślepy wyścig, kto lepiej, kto bardziej, kto szybciej, kto głośniej. Msze, kazania, zniczo-palenie — okej. Kondukty żałobny numer jeden, numer dwa (ciekawe ile ich jeszcze będzie?), nocne czuwania przy księgach kondolencyjnych. W telewizji nic, w radiu — nic, Internet czarno-biały. Nosz kurwa! Chcemy więcej! Pochowajmy Kaczyńskich na Wawelu! Albo nie — serce na Wawelu, głowa w Smoleńsku, reszta na Powązkach, lewą dłoń wstawmy w gablotę, prawą Putinowi, niech ma w podzięce. Wydajmy dwadzieścia milionów na pokazówkę, bo kto bogatemu (?) zabroni żałoby?! Co by tu jeszcze.. Aaaaa! Stadion Narodowy! Niech będzie Kaczyńskiego. Później beatyfikacja, pomniki w brązie?<br />
Żałoba ma trwać tydzień. Bite siedem dni. Na półmetku mam wrażenie, że mózgi w Polsce zostały wyłączone. Jakby nie mieli większych zmartwień, nie mieli czym się zająć czy chcieli najzwyczajniej zabłysnąć. Jestem w stanie zrozumieć wywieszanie flag w instytucjach publicznych, ale świeczki w oknach z fotkami prezia to już żenada. Nikt nawet nie pomyśli aby chociaż na moment zatrzymać tę szopkę, bo zabrnęła za daleko. Cała para idzie w gwizdek, który rozdmuchuje i rozdrapuje, za chwilę to wszystko zmieni się w przepełnione agresją szukanie i piętnowanie winnych. A wcale nie zdziwię się jeśli za miesiąc okaże się, że cała katastrofa była niczym innym jak ludobójstwem z inicjatywy naszego opłakiwanego przywódcy, który będzie już wtedy miał wszystkie możliwe ordery i wyróżnienia. Nie do końca w to wierzę żeby taka “prawda” światło dziennie ujrzała, bo wtedy historycy musieliby włożyć tego człowieka gdzieś między Hitlera a Jaruzelskiego…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.marcinwozniak.pl/2010/04/zrobmy-wiec-zalobe-jakiej-nie-przezyl-nikt/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak NIE ubierać się w lecie</title>
		<link>http://blog.marcinwozniak.pl/2009/07/jak-nie-ubierac-sie-w-lecie/</link>
		<comments>http://blog.marcinwozniak.pl/2009/07/jak-nie-ubierac-sie-w-lecie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Jul 2009 13:59:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Woźniak</dc:creator>
				<category><![CDATA[bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[cameltoe]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[lato]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[moda]]></category>
		<category><![CDATA[plaża]]></category>
		<category><![CDATA[spodnie]]></category>
		<category><![CDATA[stanik]]></category>
		<category><![CDATA[strój]]></category>
		<category><![CDATA[trend]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.marcinwozniak.pl/?p=333</guid>
		<description><![CDATA[Niezmiennie od lat kilku obserwuję ludzi obcych i mniej obcych pod kątem m.in. stroju. O ile jeszcze w miesiącach, w których temperatura nie przekracza 20°C jest “w miarę”, to prawdziwe dramaty ubraniowe rozgrywają się na ulicach i plażach kiedy zaczyna “grzać”. Panowie Faceci nie popełniają tylu ubraniowych wykroczeń, więc od nich zacznę. Absolutny hit to skarpetki. Sandały, klapki czy japonki [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Niezmiennie od lat kilku obserwuję ludzi obcych i mniej obcych pod kątem m.in. stroju. O ile jeszcze w miesiącach, w których temperatura nie przekracza 20°C jest “w miarę”, to prawdziwe dramaty ubraniowe rozgrywają się na ulicach i plażach kiedy zaczyna “grzać”.</strong></p>
<p><strong>Panowie</strong><br />
Faceci nie popełniają tylu ubraniowych wykroczeń, więc od nich zacznę. Absolutny hit to <strong>skarpetki</strong>. Sandały, klapki czy japonki (!) w połączeniu ze skarpetami to widok żenujący. Nie skąd u niektórych samców takie zamiłowanie do ubierania tego kawałka materiału na stopy, ale jestem przekonany, że owa grupa w skarpetkach również sypia i seks uprawia. <strong>Koszule i T-shirty</strong> to kolejne pole do popisu dla panów. Jak już macie gąszcz włosów na klacie to, do cholery, niech Wam to nie wystaje spod rozpiętego kołnierzyka! Włosy na ramionach i plecach to nie powód żeby je eksponować spod koszulki bez rękawów. Jeśli macie bęben tak wielki, że koszulka go nie zakrywa to kupcie sobie większą/dłuższą, bo widok sadła wystającego spod t-shirta jest równie obleśny jak pokazywanie spoconego “rowa” znad opadających gaci.</p>
<p><strong>Panie</strong><br />
Tutaj jest taka masakra, że nie wiem od czego zacząć. <strong>Buty</strong> to chyba coś, co kobieta mimo wszystko dobierze sobie najlepiej. Nikt poza Nelly Rokitą nie ubierze skarpetek frotte do szpilek, chociaż kozaczki w lipcu też widywałem. <strong>Spodnie</strong> dobierzcie do swojego wieku i postury a jak już musicie/chcecie pokazać nogi to je przynajmniej ogolcie i symbolicznie opalcie. Jak chcecie bardzo prześwitujące, białe gacie to kupcie sobie jakieś białe majty, które nie będą pod nimi wyglądały idiotycznie i obleśnie. <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Cameltoe">Cameltoe</a> niekoniecznie jest seksowny a już na pewno nie wygląda dobrze na ulicy. <strong>Stringi</strong> wystające znad spodni czy spódnicy są trendy najwyżej na wiejskich dyskotekach i na pewno nikogo na to nie wyrwiecie. Nagminnie nosicie za małe <strong>staniki</strong>, cycki się wam “wylewają” górą.. Jeśli macie małe cycki to nie ściskajcie ich stanikami na siłę, bo większe wydadzą się najwyżej wam i małej ilości facetów. I, do cholery, ubierajcie się odpowiednio do swojej budowy! Absolutnie każda kobieta może ubrać się tak, żeby wyglądać dobrze, seksownie itd. A jak wciśniecie się w bluzkę o dwa rozmiary za małą albo pokażecie swoje patykowate nogi łącznie z płaskimi pośladkami to nie dziwcie się, że ludzie będą na was zwracać uwagę.. pukając się w czoło.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.marcinwozniak.pl/2009/07/jak-nie-ubierac-sie-w-lecie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Makijaże, mejk apy, tapety</title>
		<link>http://blog.marcinwozniak.pl/2009/01/makijaze-mejk-apy-tapety/</link>
		<comments>http://blog.marcinwozniak.pl/2009/01/makijaze-mejk-apy-tapety/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Jan 2009 16:28:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Woźniak</dc:creator>
				<category><![CDATA[bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[bielizna]]></category>
		<category><![CDATA[błyszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[dekolt]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[lustro]]></category>
		<category><![CDATA[make-up]]></category>
		<category><![CDATA[makijaż]]></category>
		<category><![CDATA[nastolatka]]></category>
		<category><![CDATA[photoshop]]></category>
		<category><![CDATA[szminka]]></category>
		<category><![CDATA[tapeta]]></category>
		<category><![CDATA[twarz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.marcinwozniak.pl/?p=253</guid>
		<description><![CDATA[W cywilizowanym świecie (pomijając artystów i osoby, które mają nie do końca zdefiniowaną płeć) malują się wyłącznie kobiety. Malują się żeby ładniej wyglądać? Nic bardziej mylnego! Obserwując damskie buzie, twarze, gęby i mordy mam wrażenie, że niezależnie od wieku, zasobności portfela i urody nie potrafią się pomalować. Make-up idealny i bardzo dobry można zrobić wyłącznie w photoshopie, o czym większość przedstawicielek [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W cywilizowanym świecie (pomijając artystów i osoby, które mają nie do końca zdefiniowaną płeć) malują się wyłącznie kobiety. Malują się żeby ładniej wyglądać? Nic bardziej mylnego! Obserwując damskie buzie, twarze, gęby i mordy mam wrażenie, że niezależnie od wieku, zasobności portfela i urody nie potrafią się pomalować. Make-up idealny i bardzo dobry można zrobić wyłącznie w photoshopie, o czym większość przedstawicielek płci pięknej wydaje się nie mieć pojęcia. Codzienne “sesje” przed lustrem traktują jak tworzenie dzieła sztuki ze swojej twarzy. Wyrywanie brwi (żeby je za chwilę narysować milimetr wyżej), warstwa pudru (żeby twarz była matowa jak ściana), cień do powiek (za cholerę nie wiem po co je malować), tusz do rzęs (który facet zwróci uwagę na rzęsy?!) i szminka/błyszczyk (zjedzone po dwóch minutach). Efekty? Na jedną “w miarę dobrze” umalowaną kobietę przypada pięć pomalowanych “nijako”, trzy “beznadziejnie” i jedna “tragicznie”. Może i każde z tych “malowideł” czuje się lepiej, ale na pewno większość nie wygląda korzystniej. Jeśli “sześćdziesiątka” maluje sobie twarz “od nowa” to pół biedy — nie ma już nic do stracenia. Gorzej jak maluje się małolatka — najpierw żeby wyglądać “doroślej”, później żeby wyglądać “w ogóle”, bo sama sobie wmawia, że jej prawdziwa twarz to kupa.<br />
Zamiast pakować setki złotych w te wszystkie specyfiki, kupcie sobie bluzkę z dekoltem i fajną bieliznę. Nastrój poprawi to podobnie jak makijaż a przy okazji realnie zwiększycie swoje notowania u samców <img src='http://blog.marcinwozniak.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.marcinwozniak.pl/2009/01/makijaze-mejk-apy-tapety/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kryzys dotknął również bloga</title>
		<link>http://blog.marcinwozniak.pl/2009/01/kryzys-dotknal-rowniez-bloga/</link>
		<comments>http://blog.marcinwozniak.pl/2009/01/kryzys-dotknal-rowniez-bloga/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Jan 2009 21:19:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Woźniak</dc:creator>
				<category><![CDATA[bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[ciśnienie]]></category>
		<category><![CDATA[depresja]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys]]></category>
		<category><![CDATA[marudzenie]]></category>
		<category><![CDATA[nadzieja]]></category>
		<category><![CDATA[optymizm]]></category>
		<category><![CDATA[piwo]]></category>
		<category><![CDATA[wiosna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.marcinwozniak.pl/?p=250</guid>
		<description><![CDATA[Mam dwanaście (liczbą: 12) rozpoczętych wpisów, których zapewne nigdy nie dokończę — wena odchodzi mniej więcej po pięciu zdaniach a w terminie późniejszym nie chce mi się wracać już do czegoś i przypominać sobie co miałem na myśli. Nie pomaga piwo (ani wielokrotność tegoż), nie pomagają inne specyfiki alkoholizujące. Wszyscy dookoła, łącznie z ciśnieniem, mają depresję totalną. W takich [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mam dwanaście (liczbą: 12) rozpoczętych wpisów, których zapewne nigdy nie dokończę — wena odchodzi mniej więcej po pięciu zdaniach a w terminie późniejszym nie chce mi się wracać już do czegoś i przypominać sobie co miałem na myśli. Nie pomaga piwo (ani wielokrotność tegoż), nie pomagają inne specyfiki alkoholizujące. Wszyscy dookoła, łącznie z ciśnieniem, mają depresję totalną. W takich chwilach wrodzony optymizm <del datetime="2009-01-21T20:58:50+00:00">chuj</del> członek strzela i włącza się tryb marudzenia. Jak starej babie, kurwa. Blue monday trwa trzeci dzień! </p>
<p>Żeglarski nos T. zwietrzył dziś wiosnę, jest nadzieja.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.marcinwozniak.pl/2009/01/kryzys-dotknal-rowniez-bloga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ślunsko godka</title>
		<link>http://blog.marcinwozniak.pl/2009/01/slunsko-godka/</link>
		<comments>http://blog.marcinwozniak.pl/2009/01/slunsko-godka/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Jan 2009 19:55:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Woźniak</dc:creator>
				<category><![CDATA[bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[gwara]]></category>
		<category><![CDATA[hadziaj]]></category>
		<category><![CDATA[hanys]]></category>
		<category><![CDATA[Opolszczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[śląsk]]></category>
		<category><![CDATA[śląski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.marcinwozniak.pl/?p=243</guid>
		<description><![CDATA[Większość osób kojarzy Śląsk z Katowicami i z górnikami. Niektórzy jeszcze znają Kabaret Rak, ew. Bercika z serialu TV, którego nazwy nie potrafię sobie w tej chwili przypomnieć. Ci kompletnie niekumaci wrzucają do jednego wora Śląsk Dolny, Górny i Opolski, dorzucają Górali, Sosnowiec a nawet Częstochowę. Na jednej z opolskich wiosek “zaliczyłem” podstawówkę. Pamiętam jak szokujące było zderzenie z rówieśnikami, którzy używali dziwnych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Większość osób kojarzy Śląsk z Katowicami i z górnikami. Niektórzy jeszcze znają <a href="http://www.kabaretrak.pl/">Kabaret Rak</a>, ew. Bercika z serialu TV, którego nazwy nie potrafię sobie w tej chwili przypomnieć. Ci kompletnie niekumaci wrzucają do jednego wora Śląsk Dolny, Górny i Opolski, dorzucają Górali, Sosnowiec a nawet Częstochowę.<br />
Na jednej z opolskich wiosek “zaliczyłem” podstawówkę. Pamiętam jak szokujące było zderzenie z rówieśnikami, którzy używali dziwnych słów (<acronym title="konewka">giskana</acronym>, <acronym title="wiadro">ajmer</acronym> czy <acronym title="rower">koło</acronym>) i nie znali wyrazów dziadek, ziemniak czy prasowanie. W końcu ktoś mnie uświadomił, że tacy jak ja to Hadziaje a cała reszta (czyt. większość) to Hanysi. Wikipedia bzdury na ten temat wypisuje, więc zainteresowanym wyjaśniam, że Hadziaj=ktoś, kto ma “ołmę” i “ołpę” a nie babcię i dziadka:) Nazwanie rdzennego Ślązaka “Hadziajem” to dla niego największa obraza i dostaje się za to w mordę bez słowa:)<br />
Pochodziłem do szkoły, pograłem w piłkę (właściwie to “pogrołeh w bala”) ze dwa lata i na tyle przesiąkłem tym wszystkim, że zacząłem mówić po śląsku — to gwarantowało o wiele lepsze zrozumienie;) Co ciekawe, po prawie dziesięciu latach bez kontaktu z gwarą, dalej mógłbym być śląskim native speakerem (w górnośląskim musiałbym się doszkolić, bo to trochę inna bajka).<br />
Winc wjicie, jakbyście kiedy nie rozumjili co do wos podajom — pytejcie mnie. Jak potrzebujycie sie łozprawić z jakunś ołmum to musicie prosto i pomału godać. “Mocie śklunka munki na kołoc do kafeju pozycyc?” bandzie dobrze, ale jak powycie “Przepraszam, czy pożyczy Pani szklankę mąki na ciasto do kawy?” to ołminka sie za łeb chyci i ze chałpy poguni a munki wum nie do.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.marcinwozniak.pl/2009/01/slunsko-godka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy tu jest jeszcze Polska?</title>
		<link>http://blog.marcinwozniak.pl/2009/01/czy-tu-jest-jeszcze-polska/</link>
		<comments>http://blog.marcinwozniak.pl/2009/01/czy-tu-jest-jeszcze-polska/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Jan 2009 17:23:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Woźniak</dc:creator>
				<category><![CDATA[bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[Maleńczuk]]></category>
		<category><![CDATA[miejscowość]]></category>
		<category><![CDATA[mniejszość]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[niemiecki]]></category>
		<category><![CDATA[opole]]></category>
		<category><![CDATA[Opolszczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[Piastonalia]]></category>
		<category><![CDATA[tablica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.marcinwozniak.pl/?p=238</guid>
		<description><![CDATA[To pytanie zadał Maciej Maleńczuk na początku swojego koncertu podczas koncertu zorganizowanego w Piastonalia kilka lat temu. W odpowiedzi były gwizdy i puszki piwa latające w kierunku sceny. Skandal — to słowo najczęściej opisywało zachowanie artysty. Wielce urażeni studenci a za nimi “zszokowani” dziennikarze rozdmuchali sprawę jak tylko się dało a na kolejnym festiwalu “fani” przywitali Maleńczuka gwizdaniem i agresywnymi okrzykami. Bezpodstawna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To pytanie zadał Maciej Maleńczuk na początku swojego koncertu podczas koncertu zorganizowanego w <acronym title="W innych miastach impreza nazywana Juwenaliami">Piastonalia</acronym> kilka lat temu. W odpowiedzi były gwizdy i puszki piwa latające w kierunku sceny. Skandal — to słowo najczęściej opisywało zachowanie artysty. Wielce urażeni studenci a za nimi “zszokowani” dziennikarze rozdmuchali sprawę jak tylko się dało a na kolejnym festiwalu “fani” przywitali Maleńczuka gwizdaniem i agresywnymi okrzykami.<br />
Bezpodstawna prowokacja czy całkiem zasadne, retoryczne pytanie? Pierwszą wersję wybiorą ci, którzy nigdy (lub dawno) przez Opolszczyznę nie przejeżdżali, ci, którzy zmieniają narodowość jak chorągiewka i ludzie, którym wszystko jedno. Pozostali, którzy mają oczy i głowę na karku potraktują to jako ironiczne pytanie. Bo jak zareagować jeśli widzi się dwujęzyczne tablice miejscowości, słyszy o mszach w j. niemieckim (nazywanym lokalnie językiem serca) czy czyta o nauczaniu niemieckiego jako języka ojczystego w podstawówkach? Napis “Herzlich Willkommen!” chyba częściej widzi się w województwie opolskim niż w niektórych niemieckich landach.<br />
Wraz z Nowym Rokiem ruszyła akcja wymiany tablic miejscowości. Może ktoś się lepiej poczuje widząc nazwę swojej miejscowości w języku zachodnich sąsiadów, ale czy z obiektywnego punktu widzenia nie są to publiczne pieniądze wyrzucone w błoto?</p>
<p>(Niektóre tablice postawione 02.01.2009 mają już dziś zamalowaną sprajem niemiecką wersję nazwy. Do końca miesiąca zapewne zamalują wszystkie, co jest całkiem uzasadnione.)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.marcinwozniak.pl/2009/01/czy-tu-jest-jeszcze-polska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Imięnazwisko PeeL</title>
		<link>http://blog.marcinwozniak.pl/2008/12/imienazwisko-peel/</link>
		<comments>http://blog.marcinwozniak.pl/2008/12/imienazwisko-peel/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Dec 2008 21:15:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Woźniak</dc:creator>
				<category><![CDATA[bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[blip]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[digart]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[hosting]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[królewna]]></category>
		<category><![CDATA[lans]]></category>
		<category><![CDATA[luca]]></category>
		<category><![CDATA[nazwisko]]></category>
		<category><![CDATA[neostrada]]></category>
		<category><![CDATA[nick]]></category>
		<category><![CDATA[podśnieżka]]></category>
		<category><![CDATA[pseudonim]]></category>
		<category><![CDATA[trend]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[www]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.marcinwozniak.pl/?p=210</guid>
		<description><![CDATA[Dawno, dawno temu, kiedy nie było jeszcze neostrady ani gadu gadu, mało kto posługiwał się w Internecie prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Królowały nicknejmy, bez polskich fontów, spacji i max. dziewięcioliterowe (ograniczenie na wówczas bardzo popularnym IRCNecie). W formularzach róznorakich w pole oznaczone ‘nazwisko’ wpisywało się cokolwiek. Nick był jak drugie nazwisko, które obowiązywało w wirtualnym świecie równoległym. Ludzie nie znali swoich [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dawno, dawno temu, kiedy nie było jeszcze neostrady ani gadu gadu, mało kto posługiwał się w Internecie prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Królowały nicknejmy, bez polskich fontów, spacji i max. dziewięcioliterowe (ograniczenie na wówczas bardzo popularnym IRCNecie). W formularzach róznorakich w pole oznaczone ‘nazwisko’ wpisywało się cokolwiek. Nick był jak drugie nazwisko, które obowiązywało w wirtualnym świecie równoległym. Ludzie nie znali swoich imion (jak zwierzęta!), bo były w gruncie rzeczy nieistotne. Nieważne czy ktoś miał piętnaście czy czterdzieści lat.<br />
Całkiem niedawno, sam nie wiem kiedy, pojawiła się moda na eksponowanie swoich prawdziwych imion i nazwisk. Obciachem stały się adresy mailowe typu stokrotka@wp.pl czy pysia@po.opole.pl (pozdrawiam z tego miejsca p. Zatwarnicką, właścicielkę owego adresu). Sam założyłem w 2004 roku konto na — elitarnym wówczas, bo tylko na zaproszenie — gmailu, w formacie marcin.wozniak@. Mniej więcej wtedy e-mail stał się równie oficjalną formą komunikacji jak fax czy forma listowna. Pozycja ‘e-mail’ stała się wręcz obowiązkowa w CV.<br /> W tej chwili musem staje się własna domena w formacie imięnazwisko.pl i wyczesana strona internetowa. Najlepiej jakby wyskakiwała jako pierwszy wynik po wpisaniu danych osobowych w <a href="http://google.pl" target='_blank'>google</a>. Ot takie budowanie wizerunku w prosty i stosunkowo tani sposób. Zazwyczaj robi się to ‘na serio’, bardzo oficjalnie a literówka lub — broń BORze* — błąd ortograficzny dyskwalifikują delikwenta na długo.<br />
Strzeliłem sobie taką domenę trzy lata temu, zrobiłem jakąś pseudooficjalną stronę, z której przestałem być zadowolony gdzieś godzinę po opublikowaniu. Przeniosłem bloga tutaj odcinając się w pewien sposób od nicka. Używam go w niektórych serwisach (<a href="http://blip.pl" target='_blank'>blip</a>, <a href="http://digart.pl" target='_blank'>digart</a>) lub forach, ale coraz częściej jako identyfikator podaję ‘mwoz’ lub ‘mwozniak’.<br /> Z nicków się wyrasta. Po iluś tysiącach godzin spędzonych w Internecie staje się on częścią świata rzeczywistego. Jestem przekonany, że <a href="http://krolowanocy.blog.pl" target="_blank">królewna</a> w końcu w pole ‘imię’ zacznie wpisywać ‘Anna’ (a nie królowa) a <a href="http://dodusia2.blog.interia.pl" target="_blank">Dorota</a> sama dojdzie do wniosku, że wypada już przestać być Foremką czy Dodusią <img src='http://blog.marcinwozniak.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Są przypadki trudnoreformalne, chociażby <a href="http://lluca.blog.pl" target="_blank" class="broken_link">Luca</a> czy Agni vel Jagna, które forsują wymyślone imiona w tzw. ‘realu’. Ale przecież od dawna można było zostać gwiazdą zarówno pod własnym nazwiskiem jak i pod pseudonimem, więc… niech mają!</p>
<p>* — tak, wiem jak się odmienia ‘Bóg’. ‘BOR’ odmienia się właśnie tak.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.marcinwozniak.pl/2008/12/imienazwisko-peel/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Urodzinowy wishlist</title>
		<link>http://blog.marcinwozniak.pl/2008/11/urodzinowy-wishlist/</link>
		<comments>http://blog.marcinwozniak.pl/2008/11/urodzinowy-wishlist/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 Nov 2008 20:06:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Woźniak</dc:creator>
				<category><![CDATA[bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[lista]]></category>
		<category><![CDATA[prezent]]></category>
		<category><![CDATA[urodziny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.marcinwozniak.pl/?p=192</guid>
		<description><![CDATA[W związku ze zbliżającymi się urodzinami autora tegoż bloga, chciałbym w jego Jego imieniu przekazać listę życzeń jakie w mózgu tegoż osobnika narodziły się były. Oczywiście przewidziałem, że zasobność portfeli bywa różna, dlategóż odpowiednio pogrupowane prezenty zostały. Obejdzie się bez nazwisk, jednak mam nadzieję, że każdy uczciwie odnajdzie swój szereg oraz spełni obywatelski obowiązek. No cheating! Wszystko [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W związku ze zbliżającymi się urodzinami autora tegoż bloga, chciałbym w <del datetime="2008-11-25T19:18:25+00:00">jego</del> Jego imieniu przekazać listę życzeń jakie w mózgu tegoż osobnika narodziły się były.<br />
Oczywiście przewidziałem, że zasobność portfeli bywa różna, dlategóż odpowiednio pogrupowane prezenty zostały. Obejdzie się bez nazwisk, jednak mam nadzieję, że każdy uczciwie odnajdzie swój szereg oraz spełni obywatelski obowiązek. No cheating! Wszystko widzę!<br />
<strong><br />
1. Econo [dla nieletnich, studentów]</strong><br />
Krawat (żadnych błyskotek ani postaci z kreskówek!), bokserki (byle nie takie “luźne”, bo źle się chodzi z dyndającym wackiem), dobre piwo, wino, ptasie mleczko, michałki, zaproszenie do kina albo na bilarda chociaż (tylko samice!)</p>
<p><strong>2. Standard [dla tzw. klasy średniej]</strong><br />
Zgrzewka browarów, koszula z krawatem, spodnie, buty, tatuaż (w sensie finansowania!), weekend gdzieś (tylko samice!), tankowanie do pełna, puzzle (z antyramą odpowiednią!), terrarium dla pająka, średnio drogie perfumy, mikser, łiskacz jakiś, no może wódka w ładnej butelce, prenumerata <a href="http://www.angora.com.pl/" target='_blank'>Angory</a>.</p>
<p><strong>3. Pro [dla osób bez węża w kieszeni i sporą wypłatą]</strong><br />
Garnitur, zmywarka, nowe (no niech stracę — kilkuletnie) auto, lustrzanka cyfrowa, super płatna i łatwa praca.</p>
<p><strong>Pod <u>żadnym pozorem</u> proszę nie wręczać następujących prezentów:</strong><br />
Skarpetki, prezerwatywy, maszynka do golenia, portfel, tani alkohol, zwierzęta, kwiaty, karnet na solarium, iPhone, przenośny player mp3, telewizor, komputer (!), nawigacja samochodowa, kapcie (na usb też nie!), czekolada, cudowny medalik (sic!).</p>
<p>Proszę prezentów nie pakować w żadne ozdóbki.</p>
<p>Z góry dziękuję i pozdrawiam,<br />
–<br />
alter ego Woźniaka</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.marcinwozniak.pl/2008/11/urodzinowy-wishlist/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

