lis 02 2009

Krokodyle łzy śledzia

Kategoria: mONdrości RZyciowe, wykopkiMarcin Woźniak @ 23:13

Wydawało mi się, że kobiety wiodą prym w pisaniu o tym jak to spodnie je pogrubiają a fryzura postarza. Tym­czasem dzięki wykopowi trafiłem na bloga trzydziestojed­nolet­niego śledzia, her­ringa nawet — po pol­sku najwyraźniej brzmiało zbyt pospolicie. Nie będę pisał, że śledziu jest mistrzem na digar­cie, ma tam cztery DD, bo nie o to chodzi. Człowiek ów najwyraźniej mózg stracił od gier video, bo postanowił napisać jak to zły bank “wyruchał go jego własnymi jajami”, jak to zwykł mawiać Andrzej Gie. Oczywiście odwrócił kota ogonem, zrobił z siebie ofiarę spisku a sytuację określił skurwysyństwem. Rzucił toto chłopaczyna na wykop, zakładając że głupi lud to kupi i stanie się wkrótce dla PKO tym, kim jest Kominek dla Dr. Oet­kera. Oczywiście nie pomylił się — lwią część użytkowników wykopu stanowią nie­douczone małolaty, które gotowe są uwierzyć w każdą brednię, jeśli tylko odpowied­nio ubierze się ją w słowa.
Zadałem sobie trudu — “przetłumaczyłem” tenże wpis na wersję dla idiotów. Zapewne mało kto to prze­czyta, bo nie będę latał z lin­kiem po wykopie. Poniższy tekst jest — nie­stety — odzwier­ciedleniem poziomu statystycz­nego pol­skiego “ynternałty”.

“Kiedy moja dupa skończyła budę i napisała maturę, założyła sobie konto. Takie praw­dziwe, na praw­dziwe pieniądze, w praw­dziwym banku. Psiapsiółki mówiły, że takie konto jest zajefajne, więc co miała nie założyć, szczegól­nie jeśli w zestawie była dodat­kowa kasiora na prze­pier­dolenie, którą nazywali — nie wiedzieć czemu — kredytem. Zanim spierdoliliśmy do Dojcz­landu, zrobiła se dostęp onlajn, coby mogła pod­niecać się złotówkami w każdej chwili ze swojego lap­topika. Konto było bar­dziej zajebiste od mojego, bo potrafiło SAMO (!) prze­liczać PeeLeNy na ojrasy. Stwierdziłem, że to super sprawa i przelałem całą kasiorę na konto Aśki. Konta w zagranicz­nym banku zakładać nie będę prze­cież, bo nie ogar­niam tych prze­licz­ników i takich tam. W Hal­loween moja dziunia skończyła 26 lat i wtedy ten pier­dolony bank ukradł caaałe pieniądze! Zablokowali, tłumacząc się, że umowa się skończyła i do czasu pod­pisania jakiegoś dodatku nie odblokują. Chuj mnie jasny strzelił! To ja mam zapier­dalać do Pol­ski?! Ja prze­cież jestem Śledziu, bank sam do mnie powinien przyjść, na kolanach! Całą kartę sobie wydzwoniłem przez to czekanie na telefonie, nie będę prze­cież do kiosku zapier­dalał po nie­miec­kiego prepaida, bo jestem Śledziu a nie jakiś tam emigrant.
Te złamane kutasy nawet mi nie powiedziały, że Aśka będzie miała w tym roku urodziny! Zamiast wysłać kwiaty i kilka stówek to oni coś o umowie pier­dolą, której Aśka nie czytała, bo prze­cież kazali pod­pisywać a nie czytać. A ja w ogóle w dupie to mam, bo jestem śledziu i nie czytam głupot — ja rysuję komiksy i chuj.
Jesteśmy w czar­nej dupie. Nie ma na żarcie, nie ma za co zapłacić na kwadrat i pew­nie niedługo to mi nawet inter­net i prąd odłączą! Pierdolę — jak wrócę do Pol­ski to założę sobie konto gdzie indziej, na pewno będzie lep­sze! I laska też zlikwiduje! I oboje będziemy opluwać PKO za umowy, bo są chujowe i.. chuj.
A teraz, ziomy, dawać to na wykop, kurwa! Bo mnie wychujali i niech świat o tym wie jakim jestem frajerem.”

PS. Nie znam śledzia. Może być posłem, osłem czy innym celebrytą. Dla mnie jest idiotą, który naj­pierw strzela sobie w stopę a później się dziwi, że boli.

Popularność: 26% [?]

Tags: , , , , , , , ,

Podobne wpisy:


lip 30 2009

Gomez.pl, Ty PIZDO!

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 16:02

Chciałem dziś napisać coś innego, ale zmieniłem zdanie przez mailing z pojebanego sklepu gomez.pl. Dur­nowatych reklam sklepu ze szmatami i butami nigdy sobie nie życzyłem a te chuje mnie spamują, bo kupiłem coś u nich kiedyś przez allegro.
Swoim zwyczajem polazłem pew­nego pięknego dnia (dobre dwa lata temu) do jakiegoś zwykłego, murowanego sklepu z koszulami bez zamiaru kupienia czegokol­wiek. Nie pamiętam z kim byłem, ale owa nie­wiasta przekonywała mnie do zakupu czegośtam. Oczywiście nie kupiłem, bo wydawało mi się za drogo (rzekomo skąpy jestem;p). Kiedy zupełnie przy­pad­kiem znalazłem dokładnie to samo na allegro tańsze o 30% — kupiłem. Zapłaciłem, przyszło, ładnie pięknie. Koszulę mam do dziś i nie mam do niej zastrzeżeń poza jed­nym — bez­nadziej­nie się pra­suje. Wystawiłem pozytyw­nego kom­cia na allegro i uznałem, że sprawa zakończona, zamknięta, over. Wtedy zaczęło się spamowanie: co 1 – 2 tyg. info o nowych produk­tach, obniżce przed– lub posezonowej, chuje-muje, dzikie węże. Po dziesiątym chyba mailu odpisałem grzecz­nie żeby skasowali mój adres z listy, bo nie interesują mnie ich promocje. W odpowiedzi przy­szedł… kolejny mailing za kilka dni. Takich próśb, gróźb i innych napisałem chyba z pięć. Ostat­nio (za karę?) każda nie­chciana reklama zaczęła przy­chodzić w dwóch iden­tycz­nych kopiach. Oczywiście na swojej stronie mają politykę prywatności, w której to szum­nie piszą, że mam prawo do możliwości modyfikacji swoich danych. Oprócz tego kłamią, że infor­mują o promocjach jeśli Klient wyrazi na to zgodę. Zgody nigdy nie wyrażałem, nie mam konta na stronie gomez.pl, więc nawet nie mogę w żaden spo­sób maila zmienić, wypisać się czy cokol­wiek. Sklep ów ma w dupie Klien­tów, jest nachalny, nie reaguje na kom­plet­nie żadne wiadomości (o ile nie są zamówieniem). 

Najwyraźniej każdy powinien mieć swojego dr Oet­kera, moim jest sklep GOMEZ z Poznania.

Popularność: 32% [?]

Tags: , , , , , , , ,

Podobne wpisy:


lip 14 2009

Ekodebilizm

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 22:03

Ekolog to świr. Każdy, niezależnie od narodowości, wyznania czy koloru skóry. Prędzej czy później taki człek wpada na pomysł ratowania świata od samozagłady. Oczywiście ilu ekologów — tyle pomysłów. Jak już taki ekolożyna coś sobie wyduma to zaczyna badania, których wynik przy pomocy przy­dupasów naciągnie i tak do swojej teo­rii. Skutki działań tychże ludzi widoczne są wszędzie. General­nie im taki eko-freak ma więcej przyklaskujących kolegów, tym większy zasięg jego tez. Wiej­ski ekolog zabroni wywożenia szamba pod las i wypalania ścier­nisk a małomiasteczkowy nie pozwoli deptać traw­ników czy wycinać drzew. Naj­gorzej gdy ‘ekol’ tak swoim ziom­kom w móżdżkach poprzew­raca, że wierzy mu duża grupa ludzi. Kiedy ktoś ma pomysł jak na takiej “ekologii” zarobić to mamy do czynienia z masakrą.
Sztan­darowym “produk­tem” ekodziwadeł jest tzw. globalne ocieplenie. Śred­nia tem­peratura na powierzchni ziemi wzrosła o 0,74°C w ciągu stu lat. Zakładając, że przez połowę tego okresu mierzono ciepłotę niedokładnymi, starymi ter­mometrami to rzeczywisty wzrost był na poziomie 0,3°C. Wymyślono sobie, że to straszne, wmówiono, że w takim tem­pie ocieplenia wkrótce się usmażymy, zaleje nas topniejący lodowiec i wszyscy zginiemy. Głupi lud to kupił, uwierzył tym śmiesz­nym wykresikom a tzw. rządzący podjęli decyzję, że trzeba pom­pować miliony dolców we wszystko, co może zatrzymać wzrost tem­peratury. Rozpoczęła się walka z fabrykami, aerozolami, samo­chodami i wszyst­kim, co produkuje CO2. Lawina pogoni za kasą (nazywana walką z global­nym ociepleniem) ruszyła i nie zatrzymał jej nawet dowód na to, że krowa rocz­nie produkuje więcej bar­dziej szkodliwego metanu niż przeciętny samo­chód dwutlenku węgla. Prze­cież nikt krowom, owcom czy kozom fil­trów na dupy nie pozakłada, ani pier­dzieć nie zabroni, więc lepiej próbować w inny spo­sób. DojebaćDołożyć ludziom podat­ków i opłat z ‘eko’ w nazwie to prze­cież łatwiej­sze a i kasa z tego niezła…
Drugi, rów­nie idiotyczny “wynalazek” ekologów to tzw. zagrożone gatunki. Zdechnąć mogą kurew­sko bar­dzo istotne bak­terie na Antark­tydzie, uschnąć stulet­nie drzewa w Kamerunie i wyginąć kuropatwopodobne ptaszyska w Polinezji Fran­cuskiej. Co z tego, że odkrywanych jest codzien­nie po kilka nowych gatun­ków i to odkrywanie trwać będzie jesz­cze przez tysiąc lat? Lepiej robić dur­nowate rezer­waty, głaskać jebane pier­dolone przeklęte glonopodobne roślinki niż dać głodnemu człowiekowi zjeść. Jeśli w jakimś idiotycz­nym parku narodowym chroniony robak zżera chroniony dąb — czyją stronę będziecie trzymać, drodzy ekomaniacy?
Podob­nie te wszyst­kie zapchlone psy i koty zamiast do schronisk powinni pakować w kon­tener i wywozić do Afryki na regularne uboje lub eks­por­tować jako mrożonki. Nie­humanitarne? Chuja Gówno a nie nie­humanitarne! Humanitarny znaczy ludzki a jeśli człowiek może wpier­dolić zjeść sierściucha to niech go zeżre, skoro w tzw. lep­szym świecie ludzie wyjebali zwierzaki jak śmieci.
Nie chce mi się wymieniać kolej­nych ekoab­sur­dów. Nie obchodzi mnie, że za sto lat moje ew. wnuki będą miały zimę cieplejszą o dwa stop­nie ani to, że nigdy nie zobaczą na żywo stonki ziem­niaczanej, siekieratki czy nawet kan­gura. Po cholerę mamy pakować swoje ciężko zarabiane pieniądze na coś, co i tak nie ma znaczenia ani dla nas ani dla pięciu kolej­nych pokoleń? Pier­dol­nij­cie Uderz­cie się w głowę, drodzy ekolodzy! Zaj­mij­cie się czymś bar­dziej pożytecznym niż wmawianie ludziom bzdur z palca wyssanych i roz­dmuchiwania ich do rangi global­nej katastrofy.

(Z bólem, bo z bólem, ale wykreśliłem brzyd­kie słowa. Prze­praszam, kurwa, że ich używam, ale się czasami denerwuję)

Popularność: 31% [?]

Tags: , , , , , , ,

Podobne wpisy:


cze 27 2009

Jacko i kult trupów

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 12:54

“Maj­kel is dead, oł maj gaaad!!” to bez­sprzecz­nie wiadomość dnia. Wiadomość podobno szokująca, która na wszyst­kich fanów spadła jak grom z jasnego nieba a na ludzi jak baba z wozu. 

Jak ktoś znany kopie w kalen­darz to zapala się jakieś dziwne światełko człowiekom bezmyślnym (celowo nie nazywam ich ludźmi). Jak pan papież wziął i umarł to był płacz i zgrzytanie zębów. Że koniec świata, że taki był wspaniały itd. Maj­kel to taki muzyczny papież, więc historia się powtarza. Jest okazja do ustawienia sobie “świeczki” w opisie, zmiany obrazka na naszej-klasie, dołączania do fanc­lubów na facebooku i słuchania MJ, wspominania jaki był “fspaniały” itd. Do “starego” Maj­kela nic nie mam, ale człowiek ów powinien siedzieć w psychiatryku od dziesięciu lat. Żyłby sobie jako roślinka długo i szczęśliwie. Z artystycz­nego punktu widzenia człowiek ów był bladym cieniem samego siebie sprzed lat. Lament, a właściwie współczucie, powinni fani roz­począć dawno temu gdyby mieli chociaż trochę bar­dziej rozwinięte mózgi. Rozumiem, że dzieciaki mogą kochać pokemony, ale dorośli, którzy na muzyce Jacko się wychowali mają często trzydziestkę na karku i w dal­szym ciągu brak u nich odrobiny krytyki.
Jack­son zmarł i dopiero teraz “fani” go dostrzegli. Właściwie w jego przy­padku był to jedyny spo­sób na zwrócenie uwagi, bo pew­nie przez najbliższe lata jedynymi wieściami z życia “króla” byłyby infor­macje o zasłabnięciu, długach, pedofilii i odpadających członkach.
Kto teraz musi umrzeć żeby poruszyć całym światem? Nie ma takiej osoby! Madonna trzyma się dobrze, Pele i Maradona też jesz­cze pociągną, zgon królowej brytyj­skiej nikogo nie ruszy poza Brytyj­czykami. Na szczęście w kraju nad Wisłą żałoby narodowe i pośmiertne “opłakiwanie” jest bar­dziej modne niż gdziekol­wiek indziej, więc na kolejny lament narodowy niedługo trzeba będzie czekać. 

Popularność: 30% [?]

Tags: , , , , , , ,

Podobne wpisy:


cze 18 2009

Jak stworzyć własną religię

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 20:42

Założenie nowej religii jest rów­nie proste jak założenie własnej firmy. Podobny jest rów­nież cel — mak­symalizacja zysków. Branża wiary jest dosyć mocno zmonopolizowana, więc na pewno łatwo nie będzie. 

1. Obiekt wiary
Cały “myk” w każdej z religii polega na tym, że człowiekowi ma się coś wydawać. Naj­lepiej jeśli to “coś” jest trudne do wyjaśnienia i nie do końca absur­dalne — na pewno będzie dobrym trzonem naszej “wiary”. Oczywiście nie może to być wibrator czy żelazko, ale np. stary słoik z kom­potem albo (przy­naj­mniej) przed­wojenna lampa naf­towa będą już dobre. Nowoczesne przed­mioty się po prostu nie nadają a dobrze dodać do naszej “rzeczy” przy­miot­nik “pra­stary”, “starożytny” czy “tajem­niczy”. Rów­nie dobre będzie dodanie jakiegoś imienia albo nazwiska, naj­lepiej takiego, żeby google nie zwracało żadnego wyniku:) Jeśli chcemy się podpiąć “delikat­nie” pod inną wiarę, możemy użyć słów “święty”, “cudowny” itp. 

2. Zasady
Początki religii dobrze osadzić w przeszłości — w razie czego będzie można dodawać dowol­nie dodat­kowe “ficzery”, nazywając je np. nie­znanymi księgami odnalezionymi pod­czas wykopalisk. Wszystko musi się trzymać kupy, ale nie może być zbyt oczywiste ani praw­dziwe. Lepiej dać sobie spo­kój ze wskrzeszaniem, zmar­twych­wstaniem, krzyżami itp. To się już ludziom przejadło, no chyba że naszym tar­getem są emeryci. Tyle, że w emerytów nie warto inwestować — mają mało kasy i szybko poumierają.

3. Reklama
U Chińczyków zlecamy wykonanie miliona tan­det­nych wisior­ków, pierścionków czy czegokol­wiek, co będzie małe i tanie. Dalej robimy tak jak goście od cudow­nego medalika — obrazki, blan­kiety z numerem konta (ważne!!), historyjka, jakaś w miarę dobra strona www, adwords i jazda. Zakładamy też konto na naszej-klasie i zapraszamy do znajomych “jak leci”. Wszyst­kie inne grononety, fejs­buki czy maj­spejsy jak naj­bar­dziej dozwolone. 

4. Roz­wój
Na dofinan­sowanie z UE liczyć raczej nie możemy:) Państwo pol­skie na szczęście nam pomoże — podatki będą na preferen­cyj­nych warun­kach. Jeśli będziemy “grzeczni” to nie znaj­dzie się nawet żaden “życz­liwy” i będziemy mogli brać “po cichu” całą kasę dla siebie. Można się później szarpnąć na jakieś plakaty, ulotki, książeczki. Lepiej nie nachodzić ludzi w domach — Jehowych mało kto lubi.
Jak już uzbieramy trochę kaski to warto pod­kupić jakiegoś celebrytę. Nieco zapo­mniane (i głodne gor­sza) gwiazdy będą idealne — Vil­las, Laskowik, Czer­wone Gitary itp. Jeśli zrobią trochę szumu i napiszą o nich szmatławce — suk­ces zapewniony.

5. Dlaczego sam tego nie zrobię
Bo brak mi wyrachowania, jestem za mało bez­czelny, zbyt uczciwy i ludźmi pomiatać nie lubię.

Popularność: 44% [?]

Tags: , , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:


cze 15 2009

Cała Polska czyta…

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 20:01

czytelnikCzyta się głównie książki. Można też czytać z dłoni, ruchu warg, w ostateczności — przysłowiowo jedynie — czyta się w myślach. Media co roku, w opar­ciu o roz­maite statystyki, trąbią, że Polacy nie czytają książek. Robią to w ten spo­sób, aby w nieczytających wzbudzić poczucie winy i wstydu. Tym­czasem związek ilości prze­czytanych książek z zasobem słów, poprawnością wypowiedzi czy szeroko pojętą bezbłędną pisownią po prostu nie istnieje.

Nie przeczytałem w zeszłym roku żadnej książki. Nawet nie próbowałem. W poprzed­nich latach było podob­nie. Bodajże w 2006 przeczytałem jedną pozycję tylko dlatego, że książeczkę ową dostałem a i tytuł chwytliwy był. W całym życiu “wymęczyłem” może z pięć papierowych “dzieł”. Wymęczyłem, bo czytanie nie sprawia mi absolut­nie żadnej przyjemności, podob­nie zresztą jak oglądanie telewizji. Lek­tury szkolne olewałem jak tylko się dało, w książkach nigdy nie siedziałem i nie zamierzam. W żaden spo­sób nie czuję się gor­szy od tych, którzy czytają –naście pozycji miesięcznie. Nie mam zamiaru dać się zwariować. Jeśli w mediach *każą* czytać dzieciom/babci/kotu to połowa społeczeństwa to zrobi, podob­nie jak trzy czwarte ludzi biega do kościoła co nie­dzielę ani przez chwilę nie zastanawiając się po co. Czytam “Angorę”, bo lubię. Czytam kilka blogów, setki maili i innych tek­stowych “prze­kazów”. Książki mogłyby dla mnie nie ist­nieć a te z bibliotek z powodzeniem można by prze­robić na papier toeletowy. Do końca życia będę zaniżał statystyki. I niech mi ktoś udowodni, że moje życie jest uboższe o cokolwiek.

[pisane w pośpiechu, proszę nie czepiać się literówek czy innych błędów]

Popularność: 26% [?]

Tags: , , , , ,

Podobne wpisy:


cze 04 2009

Odchody obchodów

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 21:33

dupa 4.06.1989 dwadzieścia lat później. Że niby stocz­nia, bo wolność, bo solidarność, że Wałęsa. Pękają z dumy “polytyky” aktywne i emerytowane. Poklepują się po plecach, pieśni śpiewają, kwiaty składają. “Pisacze” prze­mówień prześcigali się w pomysłach i pełne ręce roboty od miesiąca mieli aby każdy polityczny “wi-aj-pi” mógł odpier­dolić patriotyczną szopkę.

Trudno dziś znaleźć por­tal, który swojego loga z okazji tegoż wiel­kiego święta “solidarycą” nie wymazał był. Gdzie się nie spoj­rzy tam czer­wone litery na białym tle. Bo pamiętamy i dumni z tego jesteśmy. Polacy obchodzą to “święto” z taką pompą jakby co naj­mniej dostali w tym dniu po tysiąc dolarów i 100 punk­tów do IQ. Dumni z siebie działacze (łącznie z elek­trykiem z matką boską w klapie) przy­pisują sobie z tej okazji roz­maite “sukcesy” — hipermarket w każdej gminie, katechetka w każdej szkole czy por­nosy w każdym kiosku. Im wyższa “ranga” takiego “pachołka” tym większe bred­nie wygaduje. Nawet nie chcę szukać co też cwaniacz­kowatemu Wałęsie na dziś przy­gotowano, ale zapewne wszyst­kie “osiągnięcia” z wynalezieniem koła i wymyśleniem piel­grzymek do Częstochowy włącznie.
Patrzy tym­czasem na nas świat cały i albo klepie po plecach albo puka się w czoło zastanawiając po cholerę te “polaczki” się tak podniecają — przecież dalej są w głębokiej dupie, jeno gówno nieco inne, bar­dziej kolorowe. I mają rację. Powiedzenie “chłop ze wsi wyj­dzie, ale wieś z chłopa — nigdy” mówi, że mentalności się nie zmieni. Nie zmieni się mentalności Polaka, który kom­binuje, oszukuje, kłamie, mydli oczy i liczy każdą złotówkę. Kto się do koryta dopchał, ten nie odpuści — skłamie, ukrad­nie a złapany za rękę powie, że ręka nie jego. Kłócą się polaczki, robią z siebie pośmiewisko na cały świat a kilka razy w roku “patrz­cie jacy jesteśmy zajebiści!”. Pchamy się na salony wiel­kiego świata z pod­niesionym czołem, ale w dziurawych skar­pet­kach, z pod­bitym okiem i krawatem ze zmarłym papieżem. Wali od nas potem i wódą, ale próbujemy tanimi per­fumami z logiem “solidarności” zwracać na siebie uwagę innych.

Popularność: 22% [?]

Tags: , , , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:


kwi 10 2009

Wielki Post

Kategoria: mONdrości RZyciowe, słowo na niedzielęMarcin Woźniak @ 21:04

Typowemu Katolikowi post kojarzy się z zakazem spożywania mięsa, ew. zakazem jedzenia w ogóle. W związku z tą jakże bezmyślną i przy­ziemną inter­pretacją, wmawia się, że grzechem ciężkim jest zjedzenie parówki w Wielki Piątek, “bo jest post ścisły”. Przez 40 dni Wiel­kiego Postu (no może z wyłączeniem Wiel­kiego Piątku, Soboty i Popielca), szanowny Katolik, biegający co tydzień do Komunii, ma głęboko gdzieś co ów Wielki Post sym­bolizuje. Wystar­czy, że trzy dni nie ruszy mięcha a “zaliczy” okres przed­wiel­kanocny pozytyw­nie. Mięso jest ważniejsze od modlitwy i założę się, że ok. połowa wierzących zapytana o zwyczaje i obrzędy wielkopiątkowe wymieni w pierw­szej trójce post a kom­plet­nie zapo­mni o Grobie Pańskim.
Nie czytałem Biblii (poza frag­men­tami w szkole), więc nie wiem, co szanowni Ewangeliści na temat unikania posiłków mięsnych pisali. Podej­rzewam jedynie, że unikanie mięsa w żaden spo­sób nie jest uczyn­kiem ku chwale Boga. Jeśli nawet Bóg ist­nieje — nie wymaga od człowieka tak przy­ziem­nych rzeczy.
Drodzy Wierzący, przeżyjcie te święta po katolicku. Nie daj­cie się zwariować zakazom i, do cholery, nie żryj­cie na umór w te dwa dni, bo to nie tylko grzech ale i żołądka szkoda.

Popularność: 54% [?]

Tags: , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:


mar 13 2009

Słowo na ‘K’

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 21:04

Mieszkańcy kraju nad Wisłą, niezależnie od płci, wieku i wykształcenia znają słowo na ‘K’. Padało i padać będzie z ust polityków, rol­ników a nawet księży. Słowo-wytrych, którego można użyć w każdym zdaniu, które jest odpowiedzią na wszel­kie bolączki, od dziur w drogach, poprzez drożejące paliwo, po zamkniętą ‘Biedronkę’.
Drogi czytel­niku, zapewne myślisz, że owo rzeczone ‘słowo na K’ to nasza kochana, pol­ska ‘kurwa’. Spieszę donieść iż mylisz się okrut­nie, ponieważ owym szukanym słowem jest KRYZYS. Wyrazu tego używają wszyscy, większość kom­plet­nie bezmyślnie, bo wcześniej nasłucha się “mądrych” ludzi z telewizji. Aż dziw, że nikt tych absur­dów nie zauważa. “Ceny mieszkań/paliwa/żywności spadną, co jest wynikiem KRYZYSU” mówi wan­nabe eks­pert. “W związku z KRYZYSEM podrożeją mieszkania/paliwa/żywność” plecie kolejny pseudo znawca. “Wiara pomoże prze­trwać KRYZYS” opowiada z ambony szkolony ksiądz. Jego kolega z sąsiedniej parafii w tym samym czasie mówi “Ludzie nie chodzą do kościoła, KRYZYS dotknął też wiarę”. “KRYZYS miał wpływ na formę Adama Małysza, stąd słabe wyniki”. I tak każdy “mądrzy się” na swój spo­sób: “przez KRYZYS kury niosą mniej jajek, ale też dzięki KRYZYSOWI krowy dają więcej mleka” czy “na giełdzie KRYZYS, nikt nie inwestuje, ale właśnie teraz warto kupować akcje, bo KRYZYS”. W Pol­sce mamy co naj­mniej dwadzieścia milionów eks­per­tów od kryzysu, krążą nawet słuchy, że pierw­szym słowem dzieci coraz częściej nie jest “mama” tylko…

Słowa na K używa się dziś praw­dopodob­nie częściej niż swoj­skiej, nieśmiertelnej ‘kurwy’. Czekam jesz­cze na koty, psy i chomiki nazywane KRYZYS i ogłoszenie przez Lep­pera czy innego idiotę “KRYZYSOWEJ RP”.

PS. “Słowa na nie­dzielę” w tym tygo­dniu też nie będzie — KRYZYS!

Edit: antykryzysowi.pl — w końcu!

Popularność: 30% [?]

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:


lut 14 2009

Kogo *naprawdę* obchodzą Walentynki

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 09:43

14.02 to data, która w kalen­darzu powinna zostać zaznaczona na czer­wono lub przy­naj­mniej różowo żeby oddać klimat tegoż “święta”. Z drugiej strony — po co oznaczać Walen­tynki w jakikol­wiek spo­sób, skoro sklepy, kina i wszyst­kie media trąbią o tym prak­tycz­nie miesiąc wcześniej? Mar­ketin­gowo próbuje się w ludziach wywołać przy­mus brania udziału w tym cyrku. Szczegól­nie łatwo “łykają” tę kiczowatą atmos­ferę nastolatki i nieco kobiety, które nie chcą/nie potrafią dorosnąć. W związku z tym większość ów owych nie­wiast — dla uniknięcia scen pt. “bo Ty mnie już nie kochasz!” czy wręcz awan­tur — kupuje prezen­ciki i wyznaje gorące uczucia.
Osoby zain­teresowane 14.02 można podzielić na dwie grupy — tych, którzy Walen­tynki obchodzą i tych, których Walen­tynki obchodzą. Do pierw­szej grupy należą panienki z ser­dusz­kami zamiast źrenic, które chętniej rozkładają nogi jak dostaną pluszaka, różę czy nawet “kolację” w McDonald’sie. Oczywiście takiej okazji nie prze­puszczą dys­kotekowi gogusie, amatorzy tychże różowych lolitek, którzy już za 20zł mogą sobie poruchać poświętować w ten szczególny dzień.
W tym samym worku znaj­dują się nie­które kon­kubinaty i małżeństwa, które raz w roku przy­pominają sobie “ile to już lat razem”, jak bar­dzo się “kochają” czy zakochują się w sobie na nowo na jeden dzień.
Dzień św. Walen­tego obchodzi wszyst­kie sklepy z gadżetami, kwiaciar­nie, kina, knajpy, producen­tów różowej farby i wszyst­kich tan­det­nych wynalaz­ków w kształcie ser­duszek.
Walen­tynki mnie nie obchodzą — zarobić na nich nie mogę. Za to poprzez pewien nie­zbyt szczęśliwy zbieg okoliczności “niechcący” będę obchodzić to “święto” biorąc udział w “show” Neo­nówkiParanienor­mal­nych w obskur­nym opol­skim Okrąglaku. A kiedy wpatrzeni w siebie zakochani pójdą do domów na kolację przy świecach i komedię roman­tyczną, ja napiję się piwa. Ni to boj­kot, ni obchodzenie… 

Popularność: 23% [?]

Tags: , , , , , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:


Następna strona »