Posts Tagged ‘ blog ’

Hello, blog

piątek, Styczeń 7th, 2011

Z okazji wczoraj­szego, nowego, wiel­kiego święta, postanowiłem nieco odświeżyć blogaska. Czy facelifting themelifting będzie miał jakikol­wiek wpływ na per­manentne zakurzanie tegoż pamiętnika (sic!) ? Czy szablon Pana Ahmada z Indonezji wniesie odrobinę świeżości? Czy usunięcie reklam sprawi, że będę przy­mierał głodem?

Odpowiedź na te, oraz inne, nurtujące Cię, Drogi Czytel­niku, pytania, już w tym roku!



(też nie mogę się doczekać)

Przepis

sobota, Grudzień 5th, 2009

Coraz częściej zmuszonym rozważać założenie osob­nego bloga, czegoś na wzór tego.
Dlaczegóż? Poniewóż szkoda żeby kwiatki nie­które przeminęły z wiatrem, o.

[telefonicz­nie]

D: jesteś w domu? zostawiłam prze­pis w kuchni..
Ja: nie, będę później
D: jak będziesz to prze­pisz mi na gg co potrzeba w tym prze­pisie
Ja: yyyy..
[zaczynam wierzyć, że śnię…]
Ja: skąd miałaś ten prze­pis? [ironicz­nie do bólu]
D: z intern… kurwa! cześć!
[sygnał rozłączenia]

Krokodyle łzy śledzia

poniedziałek, Listopad 2nd, 2009

Wydawało mi się, że kobiety wiodą prym w pisaniu o tym jak to spodnie je pogrubiają a fryzura postarza. Tym­czasem dzięki wykopowi trafiłem na bloga trzydziestojed­nolet­niego śledzia, her­ringa nawet — po pol­sku najwyraźniej brzmiało zbyt pospolicie. Nie będę pisał, że śledziu jest mistrzem na digar­cie, ma tam cztery DD, bo nie o to chodzi. Człowiek ów najwyraźniej mózg stracił od gier video, bo postanowił napisać jak to zły bank “wyruchał go jego własnymi jajami”, jak to zwykł mawiać Andrzej Gie. Oczywiście odwrócił kota ogonem, zrobił z siebie ofiarę spisku a sytuację określił skurwysyństwem. Rzucił toto chłopaczyna na wykop, zakładając że głupi lud to kupi i stanie się wkrótce dla PKO tym, kim jest Kominek dla Dr. Oet­kera. Oczywiście nie pomylił się — lwią część użytkowników wykopu stanowią nie­douczone małolaty, które gotowe są uwierzyć w każdą brednię, jeśli tylko odpowied­nio ubierze się ją w słowa.
Zadałem sobie trudu — “przetłumaczyłem” tenże wpis na wersję dla idiotów. Zapewne mało kto to prze­czyta, bo nie będę latał z lin­kiem po wykopie. Poniższy tekst jest — nie­stety — odzwier­ciedleniem poziomu statystycz­nego pol­skiego “ynternałty”.

“Kiedy moja dupa skończyła budę i napisała maturę, założyła sobie konto. Takie praw­dziwe, na praw­dziwe pieniądze, w praw­dziwym banku. Psiapsiółki mówiły, że takie konto jest zajefajne, więc co miała nie założyć, szczegól­nie jeśli w zestawie była dodat­kowa kasiora na prze­pier­dolenie, którą nazywali — nie wiedzieć czemu — kredytem. Zanim spierdoliliśmy do Dojcz­landu, zrobiła se dostęp onlajn, coby mogła pod­niecać się złotówkami w każdej chwili ze swojego lap­topika. Konto było bar­dziej zajebiste od mojego, bo potrafiło SAMO (!) prze­liczać PeeLeNy na ojrasy. Stwierdziłem, że to super sprawa i przelałem całą kasiorę na konto Aśki. Konta w zagranicz­nym banku zakładać nie będę prze­cież, bo nie ogar­niam tych prze­licz­ników i takich tam. W Hal­loween moja dziunia skończyła 26 lat i wtedy ten pier­dolony bank ukradł caaałe pieniądze! Zablokowali, tłumacząc się, że umowa się skończyła i do czasu pod­pisania jakiegoś dodatku nie odblokują. Chuj mnie jasny strzelił! To ja mam zapier­dalać do Pol­ski?! Ja prze­cież jestem Śledziu, bank sam do mnie powinien przyjść, na kolanach! Całą kartę sobie wydzwoniłem przez to czekanie na telefonie, nie będę prze­cież do kiosku zapier­dalał po nie­miec­kiego prepaida, bo jestem Śledziu a nie jakiś tam emigrant.
Te złamane kutasy nawet mi nie powiedziały, że Aśka będzie miała w tym roku urodziny! Zamiast wysłać kwiaty i kilka stówek to oni coś o umowie pier­dolą, której Aśka nie czytała, bo prze­cież kazali pod­pisywać a nie czytać. A ja w ogóle w dupie to mam, bo jestem śledziu i nie czytam głupot — ja rysuję komiksy i chuj.
Jesteśmy w czar­nej dupie. Nie ma na żarcie, nie ma za co zapłacić na kwadrat i pew­nie niedługo to mi nawet inter­net i prąd odłączą! Pierdolę — jak wrócę do Pol­ski to założę sobie konto gdzie indziej, na pewno będzie lep­sze! I laska też zlikwiduje! I oboje będziemy opluwać PKO za umowy, bo są chujowe i.. chuj.
A teraz, ziomy, dawać to na wykop, kurwa! Bo mnie wychujali i niech świat o tym wie jakim jestem frajerem.”

PS. Nie znam śledzia. Może być posłem, osłem czy innym celebrytą. Dla mnie jest idiotą, który naj­pierw strzela sobie w stopę a później się dziwi, że boli.

Fotoblog i kryzys

sobota, Wrzesień 19th, 2009

Posucha wakacyjna trwa w naj­lep­sze. 37 (słownie: trzydzieści siedem) rozpoczętych wpisów i każdy trudno dokończyć. [usprawiedliwiłem się]
Lans na digar­cie zakończyłem, przenosząc swą snobistyczną “tfur­czość” fotograficzną na nowego fotobloga.
Liczę, że praw­dziwi fani praw­dziwe fanki pomogą mi prze­trwać blogowy kryzys. Niniej­szym otwieram się na propozycje ;-)

Rewolucja na blogu

sobota, Luty 7th, 2009

Aby uatrak­cyjnić bloga tegoż, z dniem dzisiej­szym wprowadzam trzy nowe kategorie wpisów:

1. “Słowo na nie­dzielę”
Jak sama nazwa wskazuje — publikowane w sobotę, z treścią odpowiednią dla siód­mego dnia tygo­dnia. Nie wiem jesz­cze czy co tydzień będzie mi się chciało, ale na pewno tematyką prze­wodnią będą księża, kościół, nie­dzielne nawyki polaków itd.

2. “Gadu-gadu”
Spodobały mi się krót­kie wpisy zawierające zapisy roz­mów, które co jakiś czas publikuje Luca. Więc pod ową kategorią zamiesz­czane będą różne “zasłyszane” roz­mowy jak i zapisy z komunikatorów czy innych blipów.

3. “Wykopki”
Znalezione/podesłane stronki, które z różnych powodów zasługują na pod­lin­kowanie ze stosow­nym komen­tarzem. Nazwa od pew­nego ser­wisu, nie od zbierania ziem­niaków :)

Tytuł notki *nieco* gór­nolotny (pokroju tytułów w pew­nych gazetach), ale co tam — jakoś musiałem donieść o nowościach :P

PeeS: W dal­szym ciągu nie mam pomysłu na bloga, na którym wspól­nie z kil­koma innymi osobami zamieszczałbym wypowiedzi/dialogi będące owocami pracy polegającej na kon­tak­cie z szeroko pojętym KLIENTEM. “Zaskakujące, finezyjne, rzut­kie, zdaw­kowe i najważniejsza sprawa, żeby nie było miałkie” — macie coś takiego?

Imięnazwisko PeeL

wtorek, Grudzień 23rd, 2008

Dawno, dawno temu, kiedy nie było jesz­cze neo­strady ani gadu gadu, mało kto posługiwał się w Inter­necie praw­dziwym imieniem i nazwiskiem. Królowały nick­nejmy, bez pol­skich fon­tów, spacji i max. dziewięcioliterowe (ograniczenie na wów­czas bar­dzo popular­nym IRC­Necie). W for­mularzach róznorakich w pole oznaczone ‘nazwisko’ wpisywało się cokol­wiek. Nick był jak drugie nazwisko, które obowiązywało w wir­tual­nym świecie równoległym. Ludzie nie znali swoich imion (jak zwierzęta!), bo były w grun­cie rzeczy nieistotne. Nieważne czy ktoś miał piętnaście czy czterdzieści lat.
Całkiem nie­dawno, sam nie wiem kiedy, pojawiła się moda na eks­ponowanie swoich praw­dziwych imion i nazwisk. Obciachem stały się adresy mailowe typu stokrotka@wp.pl czy pysia@po.opole.pl (pozdrawiam z tego miej­sca p. Zatwar­nicką, właścicielkę owego adresu). Sam założyłem w 2004 roku konto na — elitar­nym wów­czas, bo tylko na zaproszenie — gmailu, w for­macie marcin.wozniak@. Mniej więcej wtedy e-mail stał się rów­nie oficjalną formą komunikacji jak fax czy forma listowna. Pozycja ‘e-mail’ stała się wręcz obowiązkowa w CV.
W tej chwili musem staje się własna domena w for­macie imięnazwisko.pl i wyczesana strona inter­netowa. Naj­lepiej jakby wyskakiwała jako pierw­szy wynik po wpisaniu danych osobowych w google. Ot takie budowanie wizerunku w prosty i stosun­kowo tani spo­sób. Zazwyczaj robi się to ‘na serio’, bar­dzo oficjal­nie a literówka lub — broń BORze* — błąd ortograficzny dys­kwalifikują delikwenta na długo.
Strzeliłem sobie taką domenę trzy lata temu, zrobiłem jakąś pseudooficjalną stronę, z której przestałem być zadowolony gdzieś godzinę po opublikowaniu. Przeniosłem bloga tutaj odcinając się w pewien spo­sób od nicka. Używam go w nie­których ser­wisach (blip, digart) lub forach, ale coraz częściej jako iden­tyfikator podaję ‘mwoz’ lub ‘mwozniak’.
Z nic­ków się wyrasta. Po iluś tysiącach godzin spędzonych w Inter­necie staje się on częścią świata rzeczywistego. Jestem prze­konany, że królewna w końcu w pole ‘imię’ zacznie wpisywać ‘Anna’ (a nie królowa) a Dorota sama doj­dzie do wniosku, że wypada już prze­stać być Foremką czy Dodusią :)
Są przy­padki trud­norefor­malne, chociażby Luca czy Agni vel Jagna, które for­sują wymyślone imiona w tzw. ‘realu’. Ale prze­cież od dawna można było zostać gwiazdą zarówno pod własnym nazwiskiem jak i pod pseudonimem, więc… niech mają!

* — tak, wiem jak się odmienia ‘Bóg’. ‘BOR’ odmienia się właśnie tak.

blogi, wiersze, cytaty, duperele

niedziela, Październik 19th, 2008


Przy­znaję się do czytania blogów różnej maści. Przy­znaję się nawet to ich sub­skrybowania. Czasami dlatego, że znam autora, czasami z powodu zamiesz­czanych, kon­tro­wer­syj­nych treści. Drugi przy­padek jest oczywisty — znaj­duję coś w necie -> podoba mi się -> dodaję rssa do czyt­nika. Jeśli kogoś znam — chętnie poczytam to, co ma do powiedzenia. Nie­stety, ostat­nio dobrzy znajomi schodzą na psy. Tam, gdzie kiedyś były treści, które przyjem­nie się czytało, dziś są skopiowane frag­menty książek, stron inter­netowych, wier­szy lub (o zgrozo!) próby własnoręcznego tworzenia poezji. Poezji nigdy nie rozumiałem i dla mnie mogłaby nie ist­nieć, więc blogi wier­szokletów omijam szerokim łukiem. To samo dotyczy fotoblogów ze zdjęciami psów/kotów/jesieni/dzieci/samochodu. Skopiować i wkleić można frag­ment czegoś, ale — do cholery — nie rób­cie tego nagmin­nie! Nie obchodzi mnie co czytacie, z czym się utożsamiacie ani kto kogo zdradził w “M jak Miłość”! Jeśli większość Waszych blogowych wypowiedzi to cytaty z czegoś-tam, to Wasz blog jest badziewiem, jakich pełno w blogświatku. Dodaj­cie coś od siebie! Niech to będzie WASZ blog a nie kserówka sied­miu innych! Litości!

komentowanie własnych wpisów

piątek, Październik 10th, 2008


Od początku mojego blogowania (czyli od lat ~pięciu) co naj­mniej kilka osób zadało mi pytanie “dlaczego nie odpowiadasz na komen­tarze na blogu?!” (ilość wykrzyk­ników i pytaj­ników znaków zapytania (słowo ‘pytaj­nik’ brzmi jakoś obco)) zależna od stanu emocji pytającej osoby). W związku z tym, że jest to jedno z najczęściej zadawanych pytań, postanowiłem wspaniałomyślnie (a jakże!) udzielić odpowiedzi w tymże miej­scu.
Pytanie:

Dlaczego nie odpowiadasz na komen­tarze na blogu ?!

Odpowiedź: Moim zdaniem, idea bloga polega na tym, że wyłącznie autor (ew. autorzy) tworzy (tworzą) jego treść. Jeśli Czytel­nik odczuwa takową potrzebę, może wetknąć swoje trzy grosze korzystając z możliwości pozostawienia komen­tarza. Powinien on (komen­tarz, nie Czytel­nik :wink: ) odnosić się do treści wpisu a nie do innych komen­tarzy. Komen­towanie własnych wypocin byłoby jakąś dziwną megalomanią‘JE’ przed, wzorem tego Pana?) wymaga/zasługuje na odpowiedź — udzielę jej w for­mie osob­nej notki. Ignoruję dys­kusję między komentującymi (a niech gadają!) i nie mam zamiaru w nią ingerować. Komen­tarzy nie kasuję, nie edytuję i mam nadzieję, że nie będę musiał nigdy tego robić.

Mam nadzieję, że teraz wszystko jasne :razz: . Przy okazji przeglądania pluginów do Word­Pressa (dla nie­zorien­towanych: blog tenże opiera się na oprogramowaniu Word­Press właśnie), dodałem możliwość dodawania uśmieszków. Śred­nio, w porywach do ‘wcale’, lubię emotki w komunikatorach, ale tutaj jakoś mi nie prze­szkadzają i pozwalają ubarwić wpis/komentarz :wink: Dodałem też listę pięciu najczęściej komentujących czytel­ników, wraz z lin­kami do ich stron/blogów, o ile je podali. Próby korzystania z mechanizmu w celu sztucz­nego promowania czegokol­wiek będą.. ehm.. karane :razz:

adsense

sobota, Październik 4th, 2008


Blogi prywatne mają zazwyczaj nie­komer­cyjny charak­ter. Pomijam ser­wisy typu blog.pl, blox.pl, które w zamian za miej­sce na bloga pakują ban­nery, pop-upy i inne dziadostwa (co było jed­nym z powodów zrezygnowania z usług blog.pl). W przeciwieństwie do tysięcy użyszkodników naszej klasy oburzonych opłatami za dodat­kowe ficzery, zdaję sobie sprawę z tego, że nie ma nic za darmo. Agresywne reklamy blokuję adBloc­kiem, resztę dziel­nie znoszę a dziś dodałem reklamy Google AdSense na tegoż bloga. Reklamy nie są ‘agresywne’, oczojebne ani nawet graficzne.
Za każde kliknięcie dostaję 0,07 – 0,10$, przez ostatni rok uzbierało się (z reklam na kilku stronach) niecałe 10$. Za domeny i hosting płacę rocz­nie ponad 200zł, więc trochę dokładam ;p
Mam nadzieję, że klik­niecie czasami w jakiegoś linka;> (nie, nie jest to żebranie.. wcaaale ;p)

Ciekawostka: linki generowane są automagicz­nie tak, aby pasowały do treści strony. Przy okazji testowania boxów reklamowych mym oczom ukazało się:

Błędy ortograficzne w reklamach AdSense

Błędy ortograficzne w reklamach AdSense

Niniej­szym odcinam się od treści i ortografii reklam :) Ciekawe tylko czy jest to nie­do­patrzenie czy celowe działanie mające przyciągnąć uwagę i zachęcić do kliknięcia.

Międzynarodowy Dzień Bloga

niedziela, Sierpień 31st, 2008


Skoro jest Dzień Nauczyciela, Dzień Kaszanki czy Dzień Całowania W Dupę (no tego może jesz­cze nie ma), to musiał nadejść dzień Bloga. Mam wrażenie, że wystar­czy żeby zebrało się przy wódce kilkanaście osób aby powstał kolejny Międzynarodowy (z roz­machem, a co!) Dzień Czegośtam (w skrócie: MDC). Prędzej czy później napisze o tym jakiś regionalny por­tal lub tzw. prasa lokalna, zacytuje to Onet’święto’ ustalone. Oczywiście najwięcej MDC powstaje w sezonie ogór­kowym, kiedy nie ma o czym pisać a trzeba jakoś wypełnić miej­sce między wyssanymi z palca sen­sacjami a reklamami.

Z okazji Międzynarodowego Dnia Bloga życzę wszyst­kim wielu ~o*R*y*G*i*n*a*L*n*y*C*h~ kom­ciuff, milionów odwiedzin i weny twór­czej. Tak nam dopomóż Bóg Blog.

« Older Entries

Top of page