Dziedziczenie po dziadkach
niedziela, Listopad 16th, 2008
Podobno niektóre cechy się dziedziczy. Żeby było śmieszniej — ujawniają się owe cechy co drugie pokolenie. Jakiś mądrala tak wymyślił, pozostali powielili, więc pozostaje mi uwierzyć.
Dziadek Mietek (zm. 1997), góral, teoretycznie nie do zajebania, ale serca jak dzwon nie miał. Miał za to słabość do kobiet, papierosów, alkoholu i zbyt wysoki poziom cholesterolu. Niepoprawny bajerant (do dziś nikt nie wie, czy historia, że chodził z Wojtyłą na panienki to prawda czy wytwór wyobraźni), talent muzyczny.
Dziadek Bronek (zm. 2003), chłop ze wsi, teoretycznie nie do zajebania. Fajki, wóda i lanie po mordzie kumpli od kieliszka po pijaku. Talentów brak, uparty jak osioł, bajerant (wódkę nawet z Indianami pił rzekomo).
I co ja w tej sytuacji mogę począć? Od urodzenia jestem skazany na nałogi i ściemnianie. Powinienem mieć już żonę i co najmniej dwójkę dzieci. Chorować zacznę koło siedemdziesiątki, zejdę na serce lub niewydolność płuc/oskrzeli.
Tyle dobrze, że nie wyłysieję i będą mnie długo wspominać.
Category mONdrości RZyciowe / Tags: Tags: dziadek, dziedziczenie, nałóg, rodzina, starość, /
Social Networks : Technorati, Stumble it!, Digg, delicious, Yahoo, reddit, Blogmarks, Google, Magnolia.