Dawno, dawno temu, kiedy nie było jeszcze neostrady ani gadu gadu, mało kto posługiwał się w Internecie prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Królowały nicknejmy, bez polskich fontów, spacji i max. dziewięcioliterowe (ograniczenie na wówczas bardzo popularnym IRCNecie). W formularzach róznorakich w pole oznaczone ‘nazwisko’ wpisywało się cokolwiek. Nick był jak drugie nazwisko, które obowiązywało w wirtualnym świecie równoległym. Ludzie nie znali swoich imion (jak zwierzęta!), bo były w gruncie rzeczy nieistotne. Nieważne czy ktoś miał piętnaście czy czterdzieści lat.
Całkiem niedawno, sam nie wiem kiedy, pojawiła się moda na eksponowanie swoich prawdziwych imion i nazwisk. Obciachem stały się adresy mailowe typu stokrotka@wp.pl czy pysia@po.opole.pl (pozdrawiam z tego miejsca p. Zatwarnicką, właścicielkę owego adresu). Sam założyłem w 2004 roku konto na — elitarnym wówczas, bo tylko na zaproszenie — gmailu, w formacie marcin.wozniak@. Mniej więcej wtedy e-mail stał się równie oficjalną formą komunikacji jak fax czy forma listowna. Pozycja ‘e-mail’ stała się wręcz obowiązkowa w CV.
W tej chwili musem staje się własna domena w formacie imięnazwisko.pl i wyczesana strona internetowa. Najlepiej jakby wyskakiwała jako pierwszy wynik po wpisaniu danych osobowych w google. Ot takie budowanie wizerunku w prosty i stosunkowo tani sposób. Zazwyczaj robi się to ‘na serio’, bardzo oficjalnie a literówka lub — broń BORze* — błąd ortograficzny dyskwalifikują delikwenta na długo.
Strzeliłem sobie taką domenę trzy lata temu, zrobiłem jakąś pseudooficjalną stronę, z której przestałem być zadowolony gdzieś godzinę po opublikowaniu. Przeniosłem bloga tutaj odcinając się w pewien sposób od nicka. Używam go w niektórych serwisach (blip, digart) lub forach, ale coraz częściej jako identyfikator podaję ‘mwoz’ lub ‘mwozniak’.
Z nicków się wyrasta. Po iluś tysiącach godzin spędzonych w Internecie staje się on częścią świata rzeczywistego. Jestem przekonany, że królewna w końcu w pole ‘imię’ zacznie wpisywać ‘Anna’ (a nie królowa) a Dorota sama dojdzie do wniosku, że wypada już przestać być Foremką czy Dodusią 
Są przypadki trudnoreformalne, chociażby Luca czy Agni vel Jagna, które forsują wymyślone imiona w tzw. ‘realu’. Ale przecież od dawna można było zostać gwiazdą zarówno pod własnym nazwiskiem jak i pod pseudonimem, więc… niech mają!
* — tak, wiem jak się odmienia ‘Bóg’. ‘BOR’ odmienia się właśnie tak.
Popularność: 32% [?]
Tags: blip, blog, digart, historia, hosting, internet, królewna, lans, luca, nazwisko, neostrada, nick, podśnieżka, pseudonim, trend, wizerunek, www