Posts Tagged ‘ lans ’

Fotoblog i kryzys

sobota, Wrzesień 19th, 2009

Posucha wakacyjna trwa w naj­lep­sze. 37 (słownie: trzydzieści siedem) rozpoczętych wpisów i każdy trudno dokończyć. [usprawiedliwiłem się]
Lans na digar­cie zakończyłem, przenosząc swą snobistyczną “tfur­czość” fotograficzną na nowego fotobloga.
Liczę, że praw­dziwi fani praw­dziwe fanki pomogą mi prze­trwać blogowy kryzys. Niniej­szym otwieram się na propozycje ;-)

Imięnazwisko PeeL

wtorek, Grudzień 23rd, 2008

Dawno, dawno temu, kiedy nie było jesz­cze neo­strady ani gadu gadu, mało kto posługiwał się w Inter­necie praw­dziwym imieniem i nazwiskiem. Królowały nick­nejmy, bez pol­skich fon­tów, spacji i max. dziewięcioliterowe (ograniczenie na wów­czas bar­dzo popular­nym IRC­Necie). W for­mularzach róznorakich w pole oznaczone ‘nazwisko’ wpisywało się cokol­wiek. Nick był jak drugie nazwisko, które obowiązywało w wir­tual­nym świecie równoległym. Ludzie nie znali swoich imion (jak zwierzęta!), bo były w grun­cie rzeczy nieistotne. Nieważne czy ktoś miał piętnaście czy czterdzieści lat.
Całkiem nie­dawno, sam nie wiem kiedy, pojawiła się moda na eks­ponowanie swoich praw­dziwych imion i nazwisk. Obciachem stały się adresy mailowe typu stokrotka@wp.pl czy pysia@po.opole.pl (pozdrawiam z tego miej­sca p. Zatwar­nicką, właścicielkę owego adresu). Sam założyłem w 2004 roku konto na — elitar­nym wów­czas, bo tylko na zaproszenie — gmailu, w for­macie marcin.wozniak@. Mniej więcej wtedy e-mail stał się rów­nie oficjalną formą komunikacji jak fax czy forma listowna. Pozycja ‘e-mail’ stała się wręcz obowiązkowa w CV.
W tej chwili musem staje się własna domena w for­macie imięnazwisko.pl i wyczesana strona inter­netowa. Naj­lepiej jakby wyskakiwała jako pierw­szy wynik po wpisaniu danych osobowych w google. Ot takie budowanie wizerunku w prosty i stosun­kowo tani spo­sób. Zazwyczaj robi się to ‘na serio’, bar­dzo oficjal­nie a literówka lub — broń BORze* — błąd ortograficzny dys­kwalifikują delikwenta na długo.
Strzeliłem sobie taką domenę trzy lata temu, zrobiłem jakąś pseudooficjalną stronę, z której przestałem być zadowolony gdzieś godzinę po opublikowaniu. Przeniosłem bloga tutaj odcinając się w pewien spo­sób od nicka. Używam go w nie­których ser­wisach (blip, digart) lub forach, ale coraz częściej jako iden­tyfikator podaję ‘mwoz’ lub ‘mwozniak’.
Z nic­ków się wyrasta. Po iluś tysiącach godzin spędzonych w Inter­necie staje się on częścią świata rzeczywistego. Jestem prze­konany, że królewna w końcu w pole ‘imię’ zacznie wpisywać ‘Anna’ (a nie królowa) a Dorota sama doj­dzie do wniosku, że wypada już prze­stać być Foremką czy Dodusią :)
Są przy­padki trud­norefor­malne, chociażby Luca czy Agni vel Jagna, które for­sują wymyślone imiona w tzw. ‘realu’. Ale prze­cież od dawna można było zostać gwiazdą zarówno pod własnym nazwiskiem jak i pod pseudonimem, więc… niech mają!

* — tak, wiem jak się odmienia ‘Bóg’. ‘BOR’ odmienia się właśnie tak.

medalik i digart

poniedziałek, Listopad 17th, 2008

Zapomniałem pochwalić się, że medaliki przyszły. Jakość, ku memu zdziwieniu, lep­sza niż na obrazku. W załączniku scenariusz teatrzyku modlitwy. Zaczyna się od ‘Akt Skruchy’ kończy na ‘Amen’, reszty nie rozumiem, chyba trzeba mózg wyłączyć. Czter­dziestu baniek nie wygrałem, nie dostałem podwyżki, fiut nos mi nie urósł, brzuch się nie zmniej­szył a nawet pogoda coraz gor­sza. Próbuję znaleźć w pamięci cokol­wiek dobrego, co mógłbym “zwalić” na medalik. Kom­plet­nie nic mi do głowy nie przy­chodzi, ale prze­cież brak złych objawów jest dobrym objawem. Bo prze­cież trudno zawdzięczać kawałkowi metalu fakt, że noga nie boli, czy że nowe-używane auto jest bliżej niż kiedykolwiek:)

Lans na gronie się skończył, nasza-klasa powoli prze­mija, blip jest piekiel­nie nudny lub nie­ziem­sko irytujący. Należało więc znaleźć nowe ujście swej próżności i nie­ustan­nych ciągotek do grania kogoś innego, niż w rzeczywistym świecie, w którym nikt mnie nie docenia ;p Padło na digart. Będę miał gdzie wpychać swoje pseudodzieła, które ocenią pseudoznawcy i wannabe-profesjonaliści. Przy okazji jest to znakomite miej­sce żeby wylać codzien­nie hek­tolitry jadu, na te wszyst­kie digidzieci, którym wydaje się, że poziom robionych zdjęć jest wprost propor­cjonalny do wartości posiadanego sprzętu i roz­miaru kółka wzajem­nej adoracji. Zain­teresowanych odsyłam do lin­ków po prawej. Specjal­nie dla nie­zain­teresowanych wpycham niżej fotkę “por­tretową”.

Paleciak :D

Paleciak :D

Jak zostać gwiazdą czyli historia Mirka

piątek, Listopad 14th, 2008

Trochę osób przewinęło się przez firmę, w której pracuję. W większości sprawiali wrażenie sym­patycz­nych ludzi, nawet jeśli pracowali krótko i zapewne do końca nie dali się poznać. Hitem ostat­niej rekrutacji jest Mirek.
Pseudozłośliwa recep­cjonistka z przerośniętym ego była postacią groteskową, która kojarzy mi się dziś ze zrzędliwą kurą, której śniło się, że jest łabędziem. Babka z księgowości miała swój świat i wadę wymowy. Czymże jed­nak są te wszyst­kie osobowości przy Mirku?
Mirek wie wszystko naj­lepiej.
W drugim dniu pracy zwracał uwagę koleżance (mojej, bo jego koleżanką raczej nie zostanie), że lep­szym określeniem w mailu jest X niż Y, po tygo­dniu pod nosem skomen­tował znajomość angiel­skiego innej osoby “Dwa zdania, dziesięć błędów..”. Na szkoleniu próbował błyszczeć na zasadzie “ja już miałem takie szkolenia, wszystko wiem, zaraz Wam pokażę, barany!”.
Mirek jest trendi.
Ubierze (znów to napisałem!) Założy białe skar­petki do ciem­nego gar­nituru ciem­nych spodni. Bez zastanowienia zawiąże żółty, kanar­kowy krawat do czar­nej koszuli z pagonami, którą mod­nie wyciągnie z por­tek. Zapewne adidasy do gar­nituru rów­nież byłyby w jego stylu.
Mirek śmier­dzi.
Po tygo­dniu zmienił koszulę. Po kolej­nym — znów to zrobił. Osobiście nie zwracam na to uwagi, ale żeńska część załogi zauważa takie “pierdoły” i chętnie dzieli się przemyśleniami z resztą. Doznaniami zapachowymi rów­nież (na szczęście dosyć daleko siedzę od Mirka).
Mirek zrobi karierę.
Zrobił ją już w ubez­pieczeniach, zrobi też u nas w dziale AVT. Szkoda, że tylko jemu tak się wydaje. 

Nie lubię typów “cwaniaczka”, Mirka nie trawię. Nie w mojej gestii spraw­dzanie jego umiejętności czy ocena tychże, więc grzecz­nie czekam na roz­wój wydarzeń.

Imię bohatera zostało zmienione

Glanca lans

sobota, Listopad 8th, 2008

Woj­tek Glanc próbował lansu na różne spo­soby. Był w ‘Big Brotherze’, był w ‘Mam Talent!’ (tak to się chyba nazywa) i w żadnym z programów mu nie wyszło. Żądza zaist­nienia jest jed­nak tak silna, że nasz ‘bohater’ wymyślił sobie (rzekomo trwało to kilka lat), że będzie odgrywał kon­tro­wer­syjne scenki na jutjubie i w ten spo­sób zarobi. Aktorzyna z niego całkiem dobra — potrafi zagrać drżący głos czy spoj­rzenie a’la zbity pies. Nagrał więc fil­mik numer jeden. Fakt, trudno było bar­dziej kon­tro­wer­syj­nie i egocen­trycz­nie.




Zain­teresowanie ‘clipem’ było spore, ludzie oglądali przecierając oczy ze zdziwienia. Szczerze mówiąc nie mogłem się doczekać aż strzeli sobie w łeb. Lubię idiotów, którzy likwidują samych siebie. Ale Glancu taki głupi nie jest! Wymyślił drugi odcinek swojej żałosnej telejutjubo-noweli! Nowa postać, akcja się roz­wija. Szkoda, że główny aktor w dal­szym ciągu pierdbredzi jak podłuczony:



Co będzie dalej? Będzie lovestory a’la Romeo i Julia (zabiją się oboje) ? Na szczęście nie ma żadnej Weroniki. Glanc musiał jakoś wybrnąć, więc stworzył sobie idiotyczną furtkę. Trzeci odcinek Glan­colansu zapewne będzie zawierał wiel­kie podziękowania dla Weroniki, że się nie zabiła. Oprócz tego Wojtuś wymyśli coś, co będzie w jego mniemaniu szokujące a według osób z IQ przeciętnym lub wyższym — idiotyczne i żałosne.
‘Dlaczego on to robi?!’ To pytanie pew­nie sporo osób sobie zadaje. Odpowiedź jest prosta. Skoro Paris Hil­ton, Jola Rutowicz, Doda, Michał Koter­ski, Brit­ney Spears, Kononowicz czy Gracjan Roz­tocki zrobili karierę to i Woj­tek Glac sobie wymyślił, że może mu się udać. Zwrócenie na siebie uwagi (nieważne czy w dobrym czy w złym tego słowa znaczeniu) skut­kuje (nie­stety) sławą i kasą. Jeśli Glan­cowy lans się powiedzie to zapewne zostanie on posłem, rad­nym albo dostanie własny program w… TVNie. Dlaczego w TVNie? Znajomości już ma — profil Wojtka na Gol­den­line.

linki

wtorek, Sierpień 19th, 2008


Dodałem sobie linki. W związku z tym, że jestem “zwyczaj­nym chamem” (nie zapomnę Ci tego, Aniu ;p) i pospolitym, egocen­trycz­nym dup­kiem — lin­kuję to, co moje :P

Chcesz mieć słitaśnego lin­kusia na moim blogasku? Pisz duuużo kom­ciuf, pokaż cycki i mów do mnie brzydko. Naj­lepiej po niemiecku.

Bajdełej, mój spon­sor jedyny kon­kurs był ogłosił. Mam wrażenie, że nikt jesz­cze nic nie zgłosił, więc jeśli chcesz wygrać wyczesaną ramkę — rób focie, pisz i wygrywaj.

laNS nA eN-Ka.PeeL

wtorek, Sierpień 12th, 2008


Jak bazgrać to bazgrać.
Na naszej-klasie.pl trzeba koniecz­nie mieć zdjęcia. Zdjęcia muszą być nie byle jakie. Powstały nawet porad­niki jak zrobić fotki żeby było “trendi” i “kul”.
Zrobię sobie zdjęcia takie, jak wszyscy: z Kobietą Mojego Życia (a właściwie to ze wszyst­kimi które się zgodzą), ze wszyst­kimi moimi autami (a jest ich ze czterdzieści), ze wszyst­kimi wil­lami (też trochę tego jest) i ze wszyst­kimi dziećmi (tutaj źródła podają różne dane co do ilości:>). Oczywiście jeśli ktoś chce zaist­nieć na moim profilu naszoklasowym — you’re all welcome :)

Top of page