Posts Tagged ‘ palenie ’

Podsumowanie roku i noworoczne postanowienia (a co, ja też!)

wtorek, Grudzień 30th, 2008

Koniec roku to okres wzbudzający wielo­krotne orgazmy u “statystycz­nych dewian­tów”. Machają tymi swoimi procen­tami, licz­bami i wykresikami a ludzie to łykają z podziwem jakby dostawali lek na całe zło. Wszędzie pełno remanen­tów i pod­sumowań, więc nawet ludzie na wsi zaczynają liczyć kury w Syl­westra zamiast liczyć na siebie.
Ja liczb żadnych nie przed­stawię z wrodzonego lenistwa. Chociaż kilka wścibskich osób chętnie dowiedziałoby się ile zarobiłem, ile przytyłem, ile wychl wypiłem piwa, czy ile razy się puściłem. Odpowiedź na te wszyst­kie pytania brzmi “dużo” :P

Drugim “dobrym” zwyczajem są postanowienia noworoczne. Ludzie celowo je upublicz­niają lub/i wieszają w widocz­nym miej­scu, co ma rzekomo pomóc w realizacji. Jedni planują sobie “pierw­szy raz” w nadchodzącym roku, inni — pierw­szy roz­wód. Oczywiście miliony osób zechcą rzucić palenie, zmienić auto, zrobić dziecko i zjeść ślimaka. Nawet jeśli zamierzają bez­skutecz­nie zrobić to siódmy rok z rzędu.
Jakiś czas temu noworocz­nie (a jakże!) postanowiłem nie robić żadnych noworocz­nych postanowień i tej wer­sji się trzymam. Zwiększenie licz­nika lat w dacie motywuje mnie mniej więcej tak, jak 0,5% podwyżka, czyli wcale.

Trzecią (ostatnią), bezmyślnie powtarzaną na przełomie lat czynnością, jest składanie życzeń. Dominują słowa “szczęście”, “zdrowie” i - jakież to pol­skie — “pieniądze”. Wpływ tychże życzeń na cokol­wiek jest porów­nywalny z wpływem top­nienia lodowca na impotencję u Mulatów.
W związku z tym życzeń (od innych) szukaj­cie na naszej-klasie i w skrzyn­kach mailowych.

Cosmopolitan czyli kobieta nie dojrzewa nigdy

środa, Listopad 19th, 2008

W przed­ostat­niej klasie pod­stawówki dowiedziałem się, że kobiety dziew­czynki doj­rzewają wcześniej. Pamiętam też jak mnie to zszokowało wręcz — kolejny dowód na nie­sprawiedliwość tego świata! Na szczęście w pod­stawówce cycki miała tylko taka Sabina, a ja już miałem włosy na nogach i pod pachami więc nie było dowodów na to, że nauczycielka biologii nie ściemniała. Było już “Bravo”, które namiętnie kupowała moja siostra i czytała od deski do deski na bez­dechu. Ani przez chwilę nie rozumiałem fenomenu tej gazety ani żadnej z podob­nych (Popcorn — innych nie pamiętam). A podobno były to gazety dla każdego — można było znaleźć poezję, tek­sty piosenek i nagą klatę.
W liceum zaczęło się na dobre — “ja nie ćwiczę, bo mam okres” mówione z dumą (tak jak Anżelika w którymś z odcin­ków Włatcuf Móch), malowanie paznokci, far­bowanie włosów, pierw­sze staniki i “czy jesteś jesz­cze dziewicą?”. Oczywiście źródłem tego wszyst­kiego było… “Bravo GIRL”. Czytały to nastolatki, było tam o modzie, chłopakach, miłości i Take That. Wszyst­kie mądrate, które czytały “Cogito” zawsze chodziły w spodniach, miały odrobione zadanie i potępiały wagary.
Jak już małolaty (te nie­grzeczne) nauczyły się malować, pić, palić i zakładać prezer­watywę na banana — “Bravo GIRL” było bezużyteczne i jedynie plakaty półnagich gogusiów wiszące na łóżkiem pozwalały powz­dychać przed snem i pomarzyć i tych dłoniach, ustach i żelu na włosach. Wykształciuszki między czytaniem poezji zaczęły zaglądać do “Porad­nika Domowego” i “Pani Domu” — zdawały sobie sprawę z tego, gdzie ich miej­sce. Pozostałe sięgały po “dorosłe” gazety z “Cosmopolitan” na czele. Znały instrukcję obsługi facetów, marzyły o przy­stoj­nym mężu, chudych udach i drogich kosmetykach.
Kobiety nigdy nie wyrastają z “porad­ników życia” i dzielenia swych problemów/zamiarów z koleżankami. Totalna nie­samodzielność. Co z tego, że zaczynacie doj­rzewać wcześniej jeśli nigdy się u Was ten proces nie kończy?

Top of page