Posts Tagged ‘ praca ’

Rewolucja na blogu

sobota, Luty 7th, 2009

Aby uatrak­cyjnić bloga tegoż, z dniem dzisiej­szym wprowadzam trzy nowe kategorie wpisów:

1. “Słowo na nie­dzielę”
Jak sama nazwa wskazuje — publikowane w sobotę, z treścią odpowiednią dla siód­mego dnia tygo­dnia. Nie wiem jesz­cze czy co tydzień będzie mi się chciało, ale na pewno tematyką prze­wodnią będą księża, kościół, nie­dzielne nawyki polaków itd.

2. “Gadu-gadu”
Spodobały mi się krót­kie wpisy zawierające zapisy roz­mów, które co jakiś czas publikuje Luca. Więc pod ową kategorią zamiesz­czane będą różne “zasłyszane” roz­mowy jak i zapisy z komunikatorów czy innych blipów.

3. “Wykopki”
Znalezione/podesłane stronki, które z różnych powodów zasługują na pod­lin­kowanie ze stosow­nym komen­tarzem. Nazwa od pew­nego ser­wisu, nie od zbierania ziem­niaków :)

Tytuł notki *nieco* gór­nolotny (pokroju tytułów w pew­nych gazetach), ale co tam — jakoś musiałem donieść o nowościach :P

PeeS: W dal­szym ciągu nie mam pomysłu na bloga, na którym wspól­nie z kil­koma innymi osobami zamieszczałbym wypowiedzi/dialogi będące owocami pracy polegającej na kon­tak­cie z szeroko pojętym KLIENTEM. “Zaskakujące, finezyjne, rzut­kie, zdaw­kowe i najważniejsza sprawa, żeby nie było miałkie” — macie coś takiego?

Wesołych świąt, k**wa mać!

środa, Grudzień 10th, 2008

Zupełnie szczerze i nader bez­in­teresow­nie nienawidzę świąt. Jedzenie — to jedyny pozytywny element Bożego Narodzenia czy Wiel­kiej Nocki. Reszta to kazania pt. “raz do roku to nawet najwięksi grzesz­nicy chodzą do kościoła” (co naj­mniej trzy wer­sje, trzy różne autorki), telewizor, sztuczne uśmiechy, kiczowate ozdoby, tłoki w sklepach i nic-nie-robienie.
Naj­gor­sze są chyba życzenia — zawsze są wszędzie. Sezon roz­począł się tydzień temu, kiedy dostałem pierwszą kartkę w pracy. Dziś trzy osoby zaatakowały na naszej-klasie, niedługo zapewne napisze do mnie digart, allegro, świstak, play, last.fm, ovh i inne bez­duszne roboty roboty, którym podałem swojego maila. Życzenia te kom­plet­nie nie różnią się od tych, które wysyłają “żywi” ludzie. Jedne i drugie są bezmyślnie pisane i rozsyłane tam, gdzie tylko się da. Bo niby wypada i niby “żeby było miło”. Nie wysyłam żadnych życzeń i byłbym przeszczęśliwy gdybym żadnych nie otrzymał. Z niecierpliwością będę czekał aż skończy się łamanie opłatkiem w pracy czy w domu. Żenujące uśmiechy, krępujące życzenia i pseudoradosne spojrzenia. 

Kolejny odcinek “Surviving Christ­mas” czas zacząć. Za nieco ponad dwa tygo­dnie ode­tchnę z ulgą.

Jak zostać gwiazdą czyli historia Mirka

piątek, Listopad 14th, 2008

Trochę osób przewinęło się przez firmę, w której pracuję. W większości sprawiali wrażenie sym­patycz­nych ludzi, nawet jeśli pracowali krótko i zapewne do końca nie dali się poznać. Hitem ostat­niej rekrutacji jest Mirek.
Pseudozłośliwa recep­cjonistka z przerośniętym ego była postacią groteskową, która kojarzy mi się dziś ze zrzędliwą kurą, której śniło się, że jest łabędziem. Babka z księgowości miała swój świat i wadę wymowy. Czymże jed­nak są te wszyst­kie osobowości przy Mirku?
Mirek wie wszystko naj­lepiej.
W drugim dniu pracy zwracał uwagę koleżance (mojej, bo jego koleżanką raczej nie zostanie), że lep­szym określeniem w mailu jest X niż Y, po tygo­dniu pod nosem skomen­tował znajomość angiel­skiego innej osoby “Dwa zdania, dziesięć błędów..”. Na szkoleniu próbował błyszczeć na zasadzie “ja już miałem takie szkolenia, wszystko wiem, zaraz Wam pokażę, barany!”.
Mirek jest trendi.
Ubierze (znów to napisałem!) Założy białe skar­petki do ciem­nego gar­nituru ciem­nych spodni. Bez zastanowienia zawiąże żółty, kanar­kowy krawat do czar­nej koszuli z pagonami, którą mod­nie wyciągnie z por­tek. Zapewne adidasy do gar­nituru rów­nież byłyby w jego stylu.
Mirek śmier­dzi.
Po tygo­dniu zmienił koszulę. Po kolej­nym — znów to zrobił. Osobiście nie zwracam na to uwagi, ale żeńska część załogi zauważa takie “pierdoły” i chętnie dzieli się przemyśleniami z resztą. Doznaniami zapachowymi rów­nież (na szczęście dosyć daleko siedzę od Mirka).
Mirek zrobi karierę.
Zrobił ją już w ubez­pieczeniach, zrobi też u nas w dziale AVT. Szkoda, że tylko jemu tak się wydaje. 

Nie lubię typów “cwaniaczka”, Mirka nie trawię. Nie w mojej gestii spraw­dzanie jego umiejętności czy ocena tychże, więc grzecz­nie czekam na roz­wój wydarzeń.

Imię bohatera zostało zmienione

tak, nudzę się!

poniedziałek, Październik 27th, 2008

Szanowni Państwo,

Prowokacje — prowokacjami, MONdrości RZyciowe — mądrościami, ale ileż można błyszczeć pseudoin­teligencją? Czasami trzeba zejść na ziemię! Czasami nie dostrzega się tych delikat­nych sugestii ze strony prze­znaczenia lub nie łapie się aluzji.
Dziś po raz pierw­szy od ponad roku byłem zmuszony zrezygnować z cotygo­dniowego món­dialu z przy­czyn — o zgrozo! — zdrowotnych. W zeszły poniedziałek załatwiłem się na dobre, gipsu nie ma, ale nie jest zajebiście. Nie mam zamiaru mar­nować miej­sca na raporty dot. mojego stanu zdrowia (fizycz­nego, bo psychiczne już dawno wymknęło się z jakich­kol­wiek ram). Chociaż taki opis mógłby być przy­datny — wtedy zamiast po raz n-ty odpowiadać na pytanie “jak noga?” mógłbym wklejać linka :razz: Owo nade­rwanie stawu skokowego ze skręceniem tegoż delikatną sugestią jest niewątpliwie abym zbyt wysoko pod­skakiwać nie próbował. Z trudem przy­chodzi mi pokorne podejście do rzeczywistości (no co, młodzieńcza natura ciągle!), jed­nak niniej­szym oświadczam, że będę mniej pyskował przy­naj­mniej. O.
A tak w ogóle to siedzenie bez­czynne mnie wykańcza. Ileż można oglądać jutjuba, naszą-klasę grać w diablo czy czytać gazetę ? Zupełnie szczerze poszedłbym do tej pracy już! 

polskie kompleksy

czwartek, Październik 23rd, 2008

Polacy mają kom­pleksy. To pewne. “Taka men­talność i specyfika naszego narodu” to najczęściej używane uzasadnienie.

1. Polak za granicą zawsze mówi o ludziach innej narodowości z pogardą. “Angol”, “żabojad” czy “szkop”. Bo prze­cież to gorsi ludzie.
2. Polak przewrażliwiony jest na punk­cie własnej narodowości. Jeśli ktoś z tego zażartuje — afera murowana. Przodow­nikiem jest oczywiście Prezydent.
3. Polak nie przy­zna się do tego, że wyjechał, nie udało się i musiał wracać. Zaciśnie zęby, będzie harował po kilkanaście godzin dzien­nie i spał na kar­tonach byle tylko nie uznać wyższości obcego państwa.
4. Polak uznaje, że brak znajomości pod­staw angiel­skiego to żaden wstyd. Pol­skie urzędy wymagają pol­skich tłumaczeń dokumen­tów w obcym języku, tym­czasem londyńskie man­daty wysyłane do Pol­ski są po pol­sku (można nawet kupić taki man­dat na allegro).
5. Niemcy, Żydzi i inni powinni wynosić się z Pol­ski tam, skąd przy­szli. Oczywiście Polak może mieszkać tam, gdzie mu się podoba. Co więcej — tubylcy powinni mu ustępować na każdym kroku.
6. Często Polak wracając do swojego kraju po pół roku udaje, że już języka pol­skiego nie pamięta lub/i mówi z “zagranicz­nym” akcentem. 

Nigdy nie pracowałem za granicą, więc teo­retycz­nie nic o tym “procederze” nie wiem. Za to nasłuchałem się i naczytałem. Aż szkoda, że blog Fun­ciaka od kilku miesięcy jest mar­twy, bo fak­tycz­nie “Emigranci — funta kłaków jesteście warci”.

informacja dnia

wtorek, Październik 21st, 2008


Znudzonym oraz żądnym sen­sacji współpracownikom zablokowałem dostęp do bloga z fir­mowej sieci. 

Za robotę się weźcie zamiast dupę obrabiać nieobec­nym i generować kolejne, z palca wyssane ploty.

profesjonaliści z allegro

poniedziałek, Październik 20th, 2008

Czym jest Allegro wiedzą nawet przed­szkolaki. Można kupić tam prak­tycz­nie wszystko, bez wychodzenia z domu, teo­retycz­nie bez ryzyka a do tego często taniej niż w sklepach.
Kupuję tam rzeczy różne i różniste. W związku z powierzeniem arcyod­powiedzial­nej czynności dokupienia pamięci do lap­topa, uznałem, że na allegro będzie naj­szyb­ciej i najprościej. Prze­cież wystar­czy znaleźć jakiś sklep kom­puterowy, który sprzedaje rów­nież wysyłkowo za pośrednictwem ser­wisu aukcyj­nego i poprosić o dobór pamięci. W grupie naj­now­szych pamięci znalazłem trzy aukcje — na każdej sprzedawano te same kości, mniej więcej w tej samej cenie. Zapytanie wysłałem do wszyst­kich, zakładając naiw­nie, że wszyscy odpowiedzą tak samo, więc kupię u tego, który odpisał naj­szyb­ciej.
Rano na skrzynce znalazłem trzy odpowiedzi.

do Pana lap­topa nie pasują now­sze pamięci DDR2 tylko star­sze DDR.
max to 2GB (2x1GB)

Tomasz Królikow­ski
Forside.pl 

notebook był produkowany w dwóch wer­sjach, nie jestem wstanie potwier­dzić na 100%
z poważaniem

Wal­demar Tur­niak
— —  —  —  — -
SKYNET S.C. 

Tak, pamięć z naszej aukcji jest zgodna tech­nicz­nie z tym modelem notebooka.

Pozdrawiamy ser­decz­nie

Zespół www-ddr5-pl

Zadałem sobie trudu i pogooglałem samodziel­nie. Pamięć pasuje.
Wnioski:
Pierw­szy Pan — świadomie lub nie — żeruje na nie­wiedzy innych. Próbuje pozbyć się star­szej i droższej pamięci (która rów­nież będzie działać).
Drugi Pan odpowiedział dyplomatycz­nie, umywając ręce. Jednocześnie udowodnił, że nie ma pojęcia o tym, co sprzedaje ani nie potrafi/nie chce mu się poszukać w Inter­necie.
Trzeci Pan (a właściwie “zespół”) ma najwyraźniej jakieś pojęcie.
Mogłem poszukać od razu i nie angażować w sprawę dodat­kowych osób. Mam o tym jakieś pojęcie. Tylko co ma zrobić kom­pletny laik w takiej sytuacji? Nie wierzę w profesjonalizm allegrowych sklepów. Nie wierzę w to, że ktoś może pomóc czy doradzić.
Dla nie­zorien­towanych: tak, zaj­muję się sprzedażą. Zdarzają się kom­pletni laicy a ja nie jestem w stanie ogarnąć kilku tysięcy, czasami bar­dzo skom­plikowanych, produk­tów. Zdarza mi się powiedzieć Klien­towi “nie wiem”, ale nikogo z nie­wiedzą nie zostawiam. Sprawdzę (z własnej ciekawości) i mu powiem. Nie­skromne? Nie sądzę. Wg mnie jakąś częścią ceny sprzedaży jest wiedza jak kupiony przed­miot zastosować. Tak wygląda sprzedaż na całym świecie. Profesjonalna a nie han­delek firemek-kogucików na allegro.

polish your english

piątek, Wrzesień 12th, 2008


Się stało się. Po pół roku od złożenia wniosku szanowne kierow­nic­two z Dyrek­torem ds. wiedzy na czele podjęło decyzję o skierowaniu mej skrom­nej osoby na szlifowanie języka angiel­skiego. Co więcej — zaspon­sorowano mi tę przyjemność (1500zł piechotą nie chodzi).
Wolną rękę miałem, więc (nie bez sugestii innych) padło na speeda. Testy przetrwałem dziel­nie, wrzucili mnie (sam nie wiem dlaczego) na najwyższy level. Żeby było śmiesz­niej — jestem w grupie ze swoim kierow­nikiem :)

Po dwóch podwój­nych godzinach nawet mi się podoba. Jest szansa, że do końca czerwca wytrwam:)

firmowa impreza integracyjna

sobota, Wrzesień 6th, 2008


Impreza, właściwie to zakrapiana kolacja, z góry miała ograniczenie czasowe, więc od razu nastawiłem się na wyłącznie na najedzenie, napicie i ewakuację. Trzy godziny w porów­naniu z ostatnią, week­en­dową imprezą nawet nie wymagają większego komen­tarza. Ale cel operacyjny był i ISO pomogło w realizacji. W żaden spo­sób nie czuję się bar­dziej zin­tegrowany, jedzenie może i dobre, ale mało. Oczywiście na jakość i ilość trun­ków narzekać nie można było (strach pomyśleć co by było gdyby Szef był abs­tynen­tem ;) ).
Oczywiście nie zabrakło dwóch księżniczek, które od co naj­mniej dwóch lat siedzą na macierzyńskim. Zintegrowały się ze mną (i innymi pracow­nikami zatrud­nionymi w ciągu dwóch lat) w bar­dzo oryginalny spo­sób — unikając jak ognia, obchodząc szerokim łukiem. Ale prze­cież nie jestem godzien roz­mawiać ani z sekretarką, ani z asystentką Szefa.
Nawet nie wiem jak kolacja się zakończyła — ewakuowałem się zaraz po tym jak zaczęły znikać pierw­sze osoby. 

notka zastępcza

środa, Wrzesień 3rd, 2008


General­nie: nie mam weny. Nie mam weny żeby napisać pięciu zdań na jeden temat i żeby było chociaż trochę zabaw­nie, kon­tro­wer­syj­nie lub przy­naj­mniej żenująco. W związku z powyższym będę pisał w punk­tach, chaotycz­nie i nie o cyc­kach.
1. Panna Alek­san­dra wystrzeliła się zanim zdążyłem spraw­dzić jej cier­pliwość. Pan­nie Kasi tytułu ‘wpusz­czal­skiej’ oszczędzę. Noska nie zadziera, więc będę miły. Serio.
2. Siostra jedzie do Holan­dii szukać odpowied­niego zajęcia dla kogoś z jej wykształceniem. Nie wiem czy są jakieś miej­sca dla kobiet-informatyków świnek mor­skich, ale należy próbować.
3. Naj­now­sze znalezisko z grupy absur­dów:

Dobranoc państwu.

« Older Entries

Top of page