Posts Tagged ‘ statystyka ’

Cała Polska czyta…

poniedziałek, Czerwiec 15th, 2009

czytelnikCzyta się głównie książki. Można też czytać z dłoni, ruchu warg, w ostateczności — przysłowiowo jedynie — czyta się w myślach. Media co roku, w opar­ciu o roz­maite statystyki, trąbią, że Polacy nie czytają książek. Robią to w ten spo­sób, aby w nieczytających wzbudzić poczucie winy i wstydu. Tym­czasem związek ilości prze­czytanych książek z zasobem słów, poprawnością wypowiedzi czy szeroko pojętą bezbłędną pisownią po prostu nie istnieje.

Nie przeczytałem w zeszłym roku żadnej książki. Nawet nie próbowałem. W poprzed­nich latach było podob­nie. Bodajże w 2006 przeczytałem jedną pozycję tylko dlatego, że książeczkę ową dostałem a i tytuł chwytliwy był. W całym życiu “wymęczyłem” może z pięć papierowych “dzieł”. Wymęczyłem, bo czytanie nie sprawia mi absolut­nie żadnej przyjemności, podob­nie zresztą jak oglądanie telewizji. Lek­tury szkolne olewałem jak tylko się dało, w książkach nigdy nie siedziałem i nie zamierzam. W żaden spo­sób nie czuję się gor­szy od tych, którzy czytają –naście pozycji miesięcznie. Nie mam zamiaru dać się zwariować. Jeśli w mediach *każą* czytać dzieciom/babci/kotu to połowa społeczeństwa to zrobi, podob­nie jak trzy czwarte ludzi biega do kościoła co nie­dzielę ani przez chwilę nie zastanawiając się po co. Czytam “Angorę”, bo lubię. Czytam kilka blogów, setki maili i innych tek­stowych “prze­kazów”. Książki mogłyby dla mnie nie ist­nieć a te z bibliotek z powodzeniem można by prze­robić na papier toeletowy. Do końca życia będę zaniżał statystyki. I niech mi ktoś udowodni, że moje życie jest uboższe o cokolwiek.

[pisane w pośpiechu, proszę nie czepiać się literówek czy innych błędów]

Podsumowanie roku i noworoczne postanowienia (a co, ja też!)

wtorek, Grudzień 30th, 2008

Koniec roku to okres wzbudzający wielo­krotne orgazmy u “statystycz­nych dewian­tów”. Machają tymi swoimi procen­tami, licz­bami i wykresikami a ludzie to łykają z podziwem jakby dostawali lek na całe zło. Wszędzie pełno remanen­tów i pod­sumowań, więc nawet ludzie na wsi zaczynają liczyć kury w Syl­westra zamiast liczyć na siebie.
Ja liczb żadnych nie przed­stawię z wrodzonego lenistwa. Chociaż kilka wścibskich osób chętnie dowiedziałoby się ile zarobiłem, ile przytyłem, ile wychl wypiłem piwa, czy ile razy się puściłem. Odpowiedź na te wszyst­kie pytania brzmi “dużo” :P

Drugim “dobrym” zwyczajem są postanowienia noworoczne. Ludzie celowo je upublicz­niają lub/i wieszają w widocz­nym miej­scu, co ma rzekomo pomóc w realizacji. Jedni planują sobie “pierw­szy raz” w nadchodzącym roku, inni — pierw­szy roz­wód. Oczywiście miliony osób zechcą rzucić palenie, zmienić auto, zrobić dziecko i zjeść ślimaka. Nawet jeśli zamierzają bez­skutecz­nie zrobić to siódmy rok z rzędu.
Jakiś czas temu noworocz­nie (a jakże!) postanowiłem nie robić żadnych noworocz­nych postanowień i tej wer­sji się trzymam. Zwiększenie licz­nika lat w dacie motywuje mnie mniej więcej tak, jak 0,5% podwyżka, czyli wcale.

Trzecią (ostatnią), bezmyślnie powtarzaną na przełomie lat czynnością, jest składanie życzeń. Dominują słowa “szczęście”, “zdrowie” i - jakież to pol­skie — “pieniądze”. Wpływ tychże życzeń na cokol­wiek jest porów­nywalny z wpływem top­nienia lodowca na impotencję u Mulatów.
W związku z tym życzeń (od innych) szukaj­cie na naszej-klasie i w skrzyn­kach mailowych.

Katar — fenomen zjawiska, tajemniczość wydzieliny

piątek, Grudzień 19th, 2008

Przy okazji zachorzenia mego bieżącego zdałem sobie sprawę jak wielką rolę w życiu odgrywa katar. Jest to absolut­nie temat-rzeka i zapewne na jego temat powstało co naj­mniej kilka prac dok­tor­skich.
Katar jako taki nie kojarzy się człowiekowi dobrze (pomijam państwo o tej nazwie) a szkoda. Fakt — odmiana wod­nista, kapiąca z nosa nie jest fajna. Ale cóż może być piękniejszego niż smarknięcie sobie takim gęstym, żółto-zielonym glutem? Uczucie porów­nywalne chyba jedynie z wytryskiem i oddaniem moczu po długim jego prze­trzymywaniu z przy­czyn różnych. Nagle można ode­tchnąć, czasami nawet wychwycić jakiś zapach lub powiedzieć dwa zdania nor­mal­nym głosem. Poezja!
Fakt, że na dłuższą metę ślizgawica z nosa jest irytująca. Jed­nak cieszmy się, że mamy możliwość kilka dni w roku nacieszyć swe noz­drza tą jakże ciekawą wydzieliną, której istot­nej roli w pędzie dnia codzien­nego możemy nie zauważyć.
Ciekawość mnie zżera ile litrów (?) tegoż “czegoś” produkuje człowiek rocz­nie. Niby Inter­net, niby google, ale, do cholery, nie potrafię znaleźć tak pod­stawowych infor­macji! Czyżby nikt tego nie sprawdzał?

Top of page