paź 13 2008

stryker.grono.net (*03.12.2004-†12.10.2008)

Kategoria: bez kategorii, organizacyjneMarcin Woźniak @ 00:41


Ser­wis, który miał szansę stać się naj­lep­szym por­talem społecznościowym w Pol­sce, zaczął staczać się jakiś czas temu. W niewyjaśnionych okolicznościach zamiast przy­bywać nowych userów, zaczęło ich.. ubywać. Jak na mowę pożegnalną nad mogiłą przystało, kilka słów o denacie.

Agni ‘Agni’ .… [CIACH@gazeta.pl] przesyła Ci zaproszenie do
inter­netowej społeczności przyjaciół grono.net, z następującym komen­tarzem:
Lans, lans bejbi ;)

Podkusiło żeby kliknąć, zalogować się, zacząć się rozglądać, zapraszać kolejne osoby, tworzyć grona tematyczne i ogól­nie brać udział w roz­woju tegoż przedsięwzięcia. Nie ukrywam, że z tej zbieraniny ludzi różnych udało mi się wyłowić kilka “perełek”, które pozostają dziś moimi całkiem dobrymi znajomymi :smile: General­nie spędzałem tam trochę czasu i byłem świad­kiem ciągłego roz­woju tegoż sys­temu i przy­rostu użytkowników. W pew­nym momen­cie nawet zainwestowałem jakieś 20zł (pierw­sze i ostat­nie moje pieniądze wydane na coś w pełni wir­tual­nego!) w celu nabycia dodat­kowych upraw­nień.
Pierw­sze star­cie z “szefostwem” nastąpiło po “porządkach” w postaci skasowania wszyst­kich wypowiedzi na gronie tematycz­nym (odpowied­nik kategorii tematycz­nej na forach — dla niezorientowanych):

Tu Gronek automat korespon­den­cyjny ser­wisu grono.net

Twoje konto w ser­wisie zostało zablokowane na okres dni: 5
Przy­czyna podana przez administratora to:
Nisz­czenie gron tematycznych. 

Podszedłem do sprawy z dystan­sem i general­nie spłynęło to po mnie jak po kaczce. Wręcz bawiło mnie, że nie było żadnych ograniczeń upraw­nień ani nawet kopii zapasowej.
Na początku 2008 roku nieco kon­tro­wer­syjny (a na pewno oryginalny) blog antyweb.pl ogłosił wybór niewypału roku 2007. Kiedy wynik ankiety był niepomyślny dla grono.net, jeden z adminów roz­począł akcję“roz­wój” polegał na wprowadzaniu funk­cji pod­kradzionych z zagranicz­nych ser­wisów tego typu.
W lipcu br. otrzymałem propozycję zostania “BetaTesterem”, którą oczywiście przyjąłem. Prze­cież testowanie nowych ficzerów może być fajne a było kom­plet­nie niezobowiązujące (chyba, że czegoś wtedy nie doczytałem :mrgreen: ). Poznając “władzę” byłem już pewny, że większości z nich woda sodowa do głowy uderzyła. Oczywiście jak na grupę wzajem­nej adoracji przystało — należało siedzieć cicho, ew. zachwycać się wypowiedziami innych. Wszyscy inni zostawali błyskawicznie degradowani.
Oczywiście włożyłem przysłowiowy kij w mrowisko po jakimś tygo­dniu. Sam stwierdziłem, że nie pasuję do zakom­plek­sionych lud­ków ze zbyt zadar­tymi noskami, którzy chcieli sprawiać wrażenie świet­nie rozumiejącej się grupy. Wypisałem się z tegoż ‘elytar­nego’ towarzystwa zanim mnie ktoś zdążył wyrzucić.
Po zakończeniu opłaconego okresu sprawowania władzy, postanowiłem za kilka złotych (dosłownie — pięć) oddawać status moderatora chętnym osobom. Cały “dochód” zamierzałem przelać na konto ser­wisu, ale oczywiście pomysł władzy się nie spodobał (chyba dlatego, że sami jesz­cze na to nie wpadli wcześniej..). Później zaczęto mnie wręcz szantażować wiadomościami o treści typu “płać, bo jak nie to zabieramy Ci zabawki”.
Dałem sobie siana. Bez żalu i dłuższego zastanawiania kliknąłem w ‘usuń konto’.
Za krytykę władzy podobno represje są tylko w Tybecie. Nic bar­dziej myl­nego! Rodzime grono.net pozbywa się (poprzez kasowanie konta) wszyst­kich, którzy nie chcą grzecz­nie stać w szeregu. Okręt zdecydowanie tonie a wyrzucane są osoby, które moim zdaniem mogłyby wiele dobrego poczynić, łącznie z wyprowadzeniem firmy na prostą. Zupełnie szczerze życzę tym wszyst­kim cwaniacz­kom utonęli i żeby za lat kilka nikt nic dobrego o nich powiedzieć nie mógł.
Poniżej kilka lin­ków upamiętniających poczynania administracji grono.net. Tak na pożegnanie i pode­ptanie leżącego. A co.

jak stracić konto na gronie
grono zapomina o współtwórcy
grono spamuje Wikipedię (zawiera rów­nież opisy innych wpadek).

Zamiast zapłacić dar­mozjadom, kupiłem sobie domenę antygrono.net. W wol­nej chwili popełnię coś w tymże miej­scu. Może bloga, może innego twora. Na pohybel.

Popularność: 18% [?]

Tags: , , , , , , ,

Podobne wpisy:


paź 08 2008

o wodzie sodowej, rozdmuchanym ego i leczeniu kompleksów

Kategoria: mONdrości RZycioweMarcin Woźniak @ 00:01


Odkąd pamiętam gardzę ludźmi, którzy noszą zbyt wysoko pod­niesione czoła a nie widzą słomy, która im z butów wystaje. Oczywiście ocena jest zawsze mocno subiek­tywna a na obiek­tywizm nawet nie będę się silić. W każdej mniej lub bar­dziej przy­pad­kowej grupie osób znajdą się takie “owieczki”, które na początku nie budzą mojej sym­patii a później jest już tylko gorzej. Jeśli ktoś to wyssał z mlekiem matki — pół biedy. Naj­gor­sze przy­padki to ludzie, którzy w pew­nym momen­cie stają się nadludźmi w ich własnym mniemaniu. Zrobią wszystko żeby pokazać swoją tere-fere-wyższość a tym samym dowartościować siebie i chociaż na chwilę zapo­mnieć o kom­plek­sach czy traumatycz­nych przeżyciach z przeszłości. Żaden ze mnie psychoanalityk, więc nad poszczegól­nymi przy­pad­kami nie będę się roz­wodził, bo szkoda zachodu a satys­fak­cja żadna. Pewne jest to, że jeśli komuś raz odjebało to tylko terapia wstrząsowa może powstrzymać proces samouwiel­bienia itd. Pewne jest rów­nież to, że uniknąć towarzystwa tychże osób się nie da — pełno tego w szkołach, w pracy, w urzędach i w polityce. Załazi to-to za skórę, bije pianę, wymyśla wyssane z palca historie lub/i modli się do własnego odbicia w lustrze.
Nie podam imion, nazwisk ani żadnych kon­kret­nych namiarów, chociaż kusi. Co naj­mniej kilka osób z tejże grupy po cichu czyta moje wypociny w tylko sobie wiadomym celu. “Przebudźcie się!” i.. “nie idźcie tą drogą, nie idźcie tą drogą..”

Popularność: 5% [?]

Tags: ,

Podobne wpisy: