Posts Tagged ‘ zdrowie ’

Podsumowanie roku i noworoczne postanowienia (a co, ja też!)

wtorek, Grudzień 30th, 2008

Koniec roku to okres wzbudzający wielo­krotne orgazmy u “statystycz­nych dewian­tów”. Machają tymi swoimi procen­tami, licz­bami i wykresikami a ludzie to łykają z podziwem jakby dostawali lek na całe zło. Wszędzie pełno remanen­tów i pod­sumowań, więc nawet ludzie na wsi zaczynają liczyć kury w Syl­westra zamiast liczyć na siebie.
Ja liczb żadnych nie przed­stawię z wrodzonego lenistwa. Chociaż kilka wścibskich osób chętnie dowiedziałoby się ile zarobiłem, ile przytyłem, ile wychl wypiłem piwa, czy ile razy się puściłem. Odpowiedź na te wszyst­kie pytania brzmi “dużo” :P

Drugim “dobrym” zwyczajem są postanowienia noworoczne. Ludzie celowo je upublicz­niają lub/i wieszają w widocz­nym miej­scu, co ma rzekomo pomóc w realizacji. Jedni planują sobie “pierw­szy raz” w nadchodzącym roku, inni — pierw­szy roz­wód. Oczywiście miliony osób zechcą rzucić palenie, zmienić auto, zrobić dziecko i zjeść ślimaka. Nawet jeśli zamierzają bez­skutecz­nie zrobić to siódmy rok z rzędu.
Jakiś czas temu noworocz­nie (a jakże!) postanowiłem nie robić żadnych noworocz­nych postanowień i tej wer­sji się trzymam. Zwiększenie licz­nika lat w dacie motywuje mnie mniej więcej tak, jak 0,5% podwyżka, czyli wcale.

Trzecią (ostatnią), bezmyślnie powtarzaną na przełomie lat czynnością, jest składanie życzeń. Dominują słowa “szczęście”, “zdrowie” i - jakież to pol­skie — “pieniądze”. Wpływ tychże życzeń na cokol­wiek jest porów­nywalny z wpływem top­nienia lodowca na impotencję u Mulatów.
W związku z tym życzeń (od innych) szukaj­cie na naszej-klasie i w skrzyn­kach mailowych.

tak, nudzę się!

poniedziałek, Październik 27th, 2008

Szanowni Państwo,

Prowokacje — prowokacjami, MONdrości RZyciowe — mądrościami, ale ileż można błyszczeć pseudoin­teligencją? Czasami trzeba zejść na ziemię! Czasami nie dostrzega się tych delikat­nych sugestii ze strony prze­znaczenia lub nie łapie się aluzji.
Dziś po raz pierw­szy od ponad roku byłem zmuszony zrezygnować z cotygo­dniowego món­dialu z przy­czyn — o zgrozo! — zdrowotnych. W zeszły poniedziałek załatwiłem się na dobre, gipsu nie ma, ale nie jest zajebiście. Nie mam zamiaru mar­nować miej­sca na raporty dot. mojego stanu zdrowia (fizycz­nego, bo psychiczne już dawno wymknęło się z jakich­kol­wiek ram). Chociaż taki opis mógłby być przy­datny — wtedy zamiast po raz n-ty odpowiadać na pytanie “jak noga?” mógłbym wklejać linka :razz: Owo nade­rwanie stawu skokowego ze skręceniem tegoż delikatną sugestią jest niewątpliwie abym zbyt wysoko pod­skakiwać nie próbował. Z trudem przy­chodzi mi pokorne podejście do rzeczywistości (no co, młodzieńcza natura ciągle!), jed­nak niniej­szym oświadczam, że będę mniej pyskował przy­naj­mniej. O.
A tak w ogóle to siedzenie bez­czynne mnie wykańcza. Ileż można oglądać jutjuba, naszą-klasę grać w diablo czy czytać gazetę ? Zupełnie szczerze poszedłbym do tej pracy już! 

trzeba mieć zdrowie żeby chorować

poniedziałek, Wrzesień 29th, 2008


Star­sza kobiecina, najwyraźniej stała bywal­czyni różnych przy­chodni całkiem traf­nie podsumowała to, co dzieje się w szanow­nej służbie zdrowia:

Bo wie Pan, żeby chorować to trzeba mieć zdrowie. Ja się nawet już nie dener­wuję idąc do lekarza, zabiorę gazetę, pogadam trochę, przyzwyczaiłam się do siedzenia po kilka godzin. Kiedyś to ina­czej było (…) teraz czasami to się nawet siedzi pół dnia a lekarz i tak nie przyj­mie a telefonicz­nie to na następny tydzień zapisują już. 

General­nie spędziłem w przy­chodzi 2,5h z czego u samego lekarza 10min. Poświecił w gardło, wydarł kartkę i wielce się obraził, że musi jesz­cze L4 wypisać.

Top of page